Personel pomocniczy: my też walczymy z Covid-19, a pominięto nas w dodatkowym wynagrodzeniu

Autor: Katrzyna Gubała/Rynek Zdrowia • • 21 stycznia 2021 06:00

Grupa Personel Pomocniczy w Ochronie Zdrowia, która skupia m.in. salowych, sanitariuszy, sekretarki i rejestratorki medyczne apeluje do ministra zdrowia o dodatkowe wynagrodzenie w związku ze zwalczaniem epidemii Covid-19. - Mamy bezpośredni kontakt z zakażonymi pacjentami, tak jak lekarz, pielęgniarka czy ratownik medyczny - podnosi personel pomocniczy.

Personel pomocniczy: my też walczymy z Covid-19, a pominięto nas w dodatkowym wynagrodzeniu
Pod listem inicjatywy personelu pomocniczego do ministra zdrowia zebrano ponad 5 tysięcy podpisów poparcia. Fot. Personel Pomocniczy w Ochronie Zdrowia/Fb
  • O pracy salowych, sanitariuszy, opiekunów medycznych w pandemii jest cicho - mimo iż przedstawiciele tych zawodów mają codzienny, bliski kontakt z zakażonymi pacjentami
  • Personel pomocniczy został pominięty w decyzji Ministerstwa Zdrowia dotyczącej dodatkowej gratyfikacji za zwalczanie epidemii
  • Ponad 5 tysięcy podpisów poparcia zebrano pod listem grupy Personel Pomocniczy w Ochronie Zdrowia do ministra zdrowia
  • Nieformalna grupa czyni starania, by przekształcić się w związek zawodowy

Nieformalna grupa powstała w październiku ub. r. na mediach społecznościowych z myślą o wsparciu i wymianie doświadczeń osób pracujących w tych zawodach. Szybko okazało się, że w grupie siła i można jednym głosem przemówić do decydentów i zacząć rozwiązywać problemy, które bolą salowych, sanitariuszy, sekretarki i rejestratorki medycznych oraz opiekunów medycznych.

Inicjatywa Personel Pomocniczy w Ochronie Zdrowia wystosowała list do ministra zdrowia, w którym wskazuje, że osoby pracujące w tych zawodach zostały pominięte w decyzji MZ dotyczącej dodatkowej gratyfikacji za zwalczanie epidemii.

- Minister zdrowia przyznał dodatki za tzw. walkę z Covid-19 tylko osobom wykonującym zawody medyczne, sugerując, że grupy zawodowe tj. salowi czy sanitariusze nie mają kontaktu z chorym zakażonym i z materiałem pochodzącym od tego chorego - mówi Rynkowi Zdrowia Krystian Karol Krasowski, inicjator i koordynator projektu Personel Pomocniczy w Ochronie Zdrowia, sanitariusz z CSK MWSiA w Warszawie.  

Przy pacjencie przez wiele godzin

Tymczasem - jak wskazuje Krasowski - jest to kontakt często nawet dłuższy niż w przypadku personelu medycznego.

''Salowe, salowi, sanitariusze oraz sanitariuszki mają szeroki zakres obowiązków: od sprzątania i dezynfekcji pomieszczeń przez transport pacjentów, a także materiałów do badań, po pomoc personelowi medycznemu, na przewozie zwłok do chłodni kończąc'' - zauważa w liście do ministra Adama Niedzielskiego.

Opiekunowie medyczni pielęgnują, karmią, przebierają pacjenta, odpowiadają za profilaktykę przeciwodleżynową oraz pielęgnację stomii, asystują lekarzom i pielęgniarkom. Bezpośredni kontakt z pacjentem na terenie placówki mają również sekretarki i rejestratorki medyczne, które towarzyszą pacjentom i lekarzom. Krasowski wskazuje, że minister zdrowia wydaje się w ogóle nie zauważać wkładu i znaczenia tych grup zawodowych.

- W odpowiedziach na dwie interpelacje, które wystosowali na naszą prośbę posłanka Joanna Senyszyn i poseł Grzegorz Napieralski dostaliśmy odpowiedź, że rząd chciał dać dodatek covidowy grupom najbardziej deficytowym, czyli pielęgniarkom i lekarzom. Nie negujemy tego, uważamy, że oni powinni dostać, aczkolwiek zastanawiamy się, skąd Ministerstwo Zdrowia wie, które grupy w ochronie zdrowia deficytowe - przyznaje Krystian Karol Krasowski.

I dodaje: - Po pierwsze mówi się, że salowym czy sanitariuszem może zostać ''każdy z ulicy'', ale nie znaczy to, że każdy się nadaje, każdy wytrzyma w tej pracy. Po drugie deficyt, jeśli chodzi o nasze grupy zawodowe - salowych, sanitariuszy - jest ogromny. Chcemy się dowiedzieć, skąd resort zdrowia ma takie informacje, skoro nie jesteśmy nawet ujęci w statystykach zakażeń koronawirusem wśród personelu ochrony zdrowia, a zapewniam, że tych przypadków było naprawdę  sporo, w tym przypadki zgonów.

Czy ktoś klaskał salowym i sanitariuszom?

Krasowski ze smutkiem przyznaje, że o sytuacji salowych, sanitariuszy, opiekunów medycznych w pandemii jest cicho.

- Dopiero teraz, gdy rozkręcamy naszą akcję zaczęto mówić o nas. Pod naszym listem do ministra zdrowia mamy już ponad 5 tysięcy podpisów - podpisują się również lekarze i pielęgniarki, pojawiły się pieczątki placówek. 5 tysięcy podpisów to dużo, ale jak na tak duże środowisko - na pracowników medycznych i niemedycznych - to wciąż mało - uważa inicjator projektu PPwOZ.

Podaje, że grupy pracowników - salowych, sanitariuszy, rejestratorek i sekretarek medycznych - stanowią w niektórych placówkach nawet 30-40 proc. załogi. Są jednak jednostki z tak potężnymi brakami, że jedna salowa pracuje na dwóch 40-łóżkowych oddziałach - podkreśla nasz rozmówca.

- Jesteśmy jedną z najbardziej zastraszonych grup zawodowych. Pielęgniarka nie pozwoli, żeby jej ktoś mówił: ''jak nie pasuje, to jest sto innych na twoje miejsce'', bo po pierwsze nie ma stu innych, po drugie są związki zawodowe, które od razu za nią staną. U nas tego nie ma. Dominuje przekonanie, że ''małpa pójdzie i posprząta'', a tak nie jest. Pracujemy również na tych bardzo trudnych oddziałach, jak zakaźne czy SOR, mamy rozwinięte procedury w swojej pracy i nikt nie docieka, czy jest nas wystarczająco do nałożonej pracy. Znam osoby, które rezygnują z pracy salowego czy sanitariusza po 2-3 dniach, bo nie dają rady psychicznie i fizycznie - podkreśla koordynator projektu.

Czas na związek

Bolączek i nierozwiązanych od lat problemów tych pracowników ochrony zdrowia jest dużo, dlatego grupa Personel Pomocniczy w Ochronie Zdrowia zmierza do przekształcenia się w związek zawodowy.

- Jestem po rozmowie z przewodniczącym OPZZ. Mamy w planach spotkanie z Urszulą Michalską, przewodniczącą Federacji Związków Zawodowych Pracowników Ochrony Zdrowia i Pomocy Społecznej. Chcemy założyć związek, który będzie działał w ramach OPZZ i będzie zrzeszony w Federacji - wyjaśnia Krasowski.

List grupy Personel Pomocniczy w Ochronie Zdrowia do ministra zdrowia Adama Niedzielskiego wraz z ponad 5 tysiącami podpisów poparcia z całej Polski, Krystian Krasowski osobiście zaniesie do Ministerstwa Zdrowia w czwartek, 21 stycznia.

- Udało się nam już zebrać 5283 podpisy, wsparło nas 17 przyszpitalnych organizacji związkowych. Mamy świadomość, że prawdopodobnie otrzymamy odpowiedź ogólnikową; że zostaniemy zbyci, poklepani po ramieniu, łaskawie zauważeni. Mimo wszystko jeden z celów został na pewno osiągnięty - mówi się o nas! - podsumowuje Krasowski.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum