Państwo ponownie rzuci koło ratunkowe zadłużonym publicznym szpitalom?

Autor: IB, WOK/Rynek Zdrowia • • 13 października 2016 05:25

Kierujący zadłużonymi lecznicami na różne sposoby starają się niwelować zaległe zobowiązania - z większym lub mniejszym powodzeniem realizują programy naprawcze, zaciągają kredyty, redukują zatrudnienie. Na kolejny program pomocy ze strony państwa na razie nie mogą liczyć.

Państwo ponownie rzuci koło ratunkowe zadłużonym publicznym szpitalom?
FOT. Archiwum RZ; zdjęcie ilustracyjne

Niewiele wskazuje na to, aby powstał kolejny centralny program mający na celu finansowe wsparcie publicznych szpitali borykających się z zaległymi zobowiązaniami. Wydaje się, że teraz nadszedł czas prawdziwego sprawdzianu dla organów tworzących oraz menedżerów lecznic.

Ustawa o restrukturyzacji samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej, następnie tzw. plan B, wreszcie ustawa o działalności leczniczej - te regulacje przewidywały rożne mechanizmy (m.in. pożyczki, umorzenia, przekształcenia SPZOZ-ów w spółki), których zadaniem było zredukowanie finansowych zobowiązań - przede wszystkim cywilno-prawnych - publicznych placówek.

Efekty były różne. Część SPZOZ-ów skorzystała z udogodnień i poprawiła swój wynik finansowy. Jak jednak zauważyła pod koniec sierpnia br. Najwyższa Izba Kontroli w raporcie dotyczącym restrukturyzacji szpitali korzystających ze środków publicznych, zadłużenie lecznic nie zmienia się od wielu lat.

Mamy naprawdę poważny problem
W ocenie NIK, analiza zobowiązań samorządowych SPZOZ-ów wskazuje, że ich stan nie ulega istotnym zmianom (7,6-7,8 mld zł w latach 2010-2014). Inna jest natomiast struktura zobowiązań: zauważalny jest spadek zobowiązań wymagalnych i wzrost zobowiązań długoterminowych.

Ustalenia kontroli przeprowadzonej przez Izbę wskazują, że zmniejszający się stan zobowiązań wymagalnych w większości przypadków wynika jednak nie z poprawy sytuacji szpitali ulepszających sposób zarządzania, ale z restrukturyzacji zadłużenia, czyli finansowania długów nowymi zobowiązaniami długoterminowymi.  

W ocenie NIK zadłużenie szpitali utrzymuje się przede wszystkim dlatego, że część podmiotów leczniczych nie bilansuje ponoszonych kosztów uzyskanymi przychodami. Izba przypomina, że w 2015 r. samorządy przeznaczyły ponad 177 mln zł na pokrycie ujemnego wyniku finansowego zarządzanych szpitali za 2014 r. Dotyczyło to 13,5% szpitali samorządowych.

Z danych pochodzących z ankiet przeprowadzonych przez Ministerstwo Zdrowia wynika, że w II kwartale br. wszystkie SPZOZ-y miały w sumie 10,9 mld zł zobowiązań ogółem (w I kwartale br. było to 10,6 mld zł). Dla porównania, w roku 2015 zadłużenie ogółem wynosiło 10,8 mld zł, w 2014 - 10,3 mld zł, a w 2013 - 9,9 mld zł.

Jak wynika z danych pochodzących ze sprawozdań Ministerstwa Finansów, publikowanych na stronie MZ, zobowiązania wymagalne SPZOZ-ów na dzień 30 czerwca br. wynosiły w sumie 1 mld 853,8 mln zł, w tym te z tytułu dostaw i usług (1 mld 663,6 mln zł) stanowiły zdecydowaną większość.

Te programy jednak coś dały
Jak się wydaje, systemowe rozwiązanie problemu zadłużenia szpitali zostało odsunięte na plan dalszy - wraz z oczekiwanym zwiększeniem finansowania ochrony zdrowia.

Przypomnijmy, że tegoroczna nowelizacja ustawy o działalności leczniczej od początku była nazywana ustawą dekomercjalizacyjną, bo tak określono jej główny cel. Dlatego, jak sądzą eksperci, wprowadzone nią zmiany nie będą miały istotnego wpływu na poziom zadłużenia szpitali.

Czy nie należałoby jednak pomyśleć o kolejnym centralnym programie pomocy publicznej, pozwalającej wyjść na finansową prostą najbardziej zadłużonym szpitalom?

Zdaniem Marka Wójcika, eksperta ochrony zdrowia Związku Powiatów Polskich, trzeba pamiętać, że dotychczasowe regulacje dotyczące finansowego wsparcia dla zadłużonych samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej dały jednak konkretne efekty. - Każda złotówka przekazana w ramach takich programów dała „zejście” o złotówkę ze zobowiązań wymagalnych - zaznacza.

Wójcik podkreśla jednak, że nie może to być żadne proste oddłużanie: - Chodzi natomiast o efektywne wspomaganie planów naprawczych wdrażanych i realizowanych w SPZOZ-ach - dodaje.

Przeciwny wprowadzaniu kolejnej odgórnej regulacji mającej na celu redukowanie zobowiązań publicznych lecznic jest Roman Kolek, wicemarszałek województwa opolskiego odpowiedzialny za ochronę zdrowia w tym regionie.

Dosypywanie pieniędzy deprawuje
- Z punktu widzenia samorządu województwa opolskiego, nie ma obecnie uzasadnienia dla wdrażania tego rodzaju rozwiązań. Co więcej, uważam, że dawanie gotowych narzędzi służących oddłużaniu szpitali, do pewnego stopnia jest wręcz deprawujące - mówi Rynkowi Zdrowia Roman Kolek.

Dodaje, że szpitale marszałkowskie na Opolszczyźnie od wielu lat nie mają żadnych zobowiązań wymagalnych.

- Rozumiem, że wiele świadczeń jest nierentownych. Należy jednak w tej sytuacji sięgać po różnego rodzaju rozwiązania zarządcze, a nie dosypywać pieniędzy do zadłużonych podmiotów. Takim rozwiązaniem była możliwość przekształcania SPZOZ-ów w spółki. Teraz jednak decydenci uważają, że ta forma prowadzenia działalności leczniczej nie jest dobra - stwierdza marszałek.

Zaznacza, że dotychczasowe regulacje mające poprawić sytuację finansową publicznych szpitali (między innymi ustawa o pomocy publicznej i restrukturyzacji samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej, a następnie tzw. plan B) w województwie opolskim nie przyniosły oczekiwanych rezultatów.

- Dobrym rozwiązaniem może okazać się sieć szpitali. Pozostaje jednak pytanie - w jaki sposób taka sieć będzie tworzona i czy nie pogłębi dysproporcji pomiędzy regionami w dostępie do poszczególnych świadczeń? Dlatego musimy budować system efektywnego korzystania z obecnie dostępnych zasobów w ochronie zdrowia, także finansowych - podsumowuje Roman Kolek.

Uzdrawianie, ale bez prywatyzacji
Samorządy i szefowie szpitali na różne sposoby starają się niwelować zadłużenie swoich lecznic. Na przykład Zespół Opieki Zdrowotnej w Busku-Zdroju chce zaciągnąć kredyt w wysokości 10 mln zł pod zastaw swojego majątku ze względu na problemy z regulowaniem bieżących płatności. Zobowiązania wymagalne placówki wynoszą 8 mln zł - przypominała we wrześniu br. Gazeta Wyborcza.

Dyrektor lecznicy Grzegorz Lasak wyjaśnia, że raty kredytu szpital spłacałby przez 10 lat. W przypadku problemów ze spłatą komornik mógłby zająć szpitalny sprzęt. Ale dyrektor bardziej obawia się obecnej sytuacji, w której komornik może pojawić się w każdej chwili. Dodaje, że po zaciągnięciu kredytu na wiele lat rata nie będzie wysoka i placówka da sobie radę.

Z kolei władze powiatu puławskiego akceptują działania naprawcze realizowane w tamtejszym SPZOZ. Plan wymaga zwolnień grupowych i łączenia części oddziałów. Szpital jest zadłużony na 55 mln zł.

Jak przypominał w Radiu Lublin zarządzający od roku szpitalem i wprowadzający plan naprawczy dyrektor Piotr Rybak, wcześniej sytuacja placówki była tak trudna, że pojawiali się w niej komornicy, dostawcy odmawiali realizowania zamówień. Szpital miał zobowiązania wobec 400 wierzycieli.

Plan naprawczy wdrażany w szpitalu zakłada m.in. zwolnienia grupowe około 130 osób i łączenie części oddziałów, co ma zmniejszyć koszty funkcjonowania.

Nadwykonania, wyceny, koszty
Jak informuje nas Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego, zobowiązania wymagalne wszystkich 36 SPZOZ-ów, dla których podmiotem tworzącym jest województwo śląskie, według stanu na dzień 30 czerwca br. wynoszą 106,8 mln zł, przy czym zobowiązania te wykazuje 15 placówek.

- Na poziom zadłużenia istotny wpływ mają nadwykonania. Do końca lipca br. NFZ płacił za nadwykonania świadczeń nielimitowanych. Od sierpnia br. zapłata za część nadwykonań za I półrocze 2016 r. jest przez NFZ rozłożona w układzie 5 miesięcy do końca grudnia 2016 r. - wskazuje Magda Kociołek z Biura Prasowego UMWŚ.

Dodaje: - Pierwsza płatność z tego tytułu została realizowana we wrześniu br. Stanowi to jednak, np. w dużych szpitalach specjalistycznych, od 20 do 70% wartości nadwykonań. Brak środków finansowych na ich pokrycie wszystkich kosztów działalności przyczynia się do wzrostu zadłużenia.

- Duże znaczenie ma również zamrożenie wartości punktu rozliczeniowego w lecznictwie szpitalnym na poziomie roku 2012, a niejednokrotnie nawet 2009 roku, co skutkuje znacznym zaniżeniem wartości umów na świadczenia w porównaniu do potencjału szpitali oraz zapotrzebowania - przypomina Magda Kociołek.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum