Pakiet diagnostyczny na miarę, ale niekoniecznie dobrze skrojony

Autor: Daniel Kuropaś/Rynek Zdrowia • • 10 marca 2020 06:01

NFZ potwierdza, że trwają prace nad określeniem specjalności, w których wprowadzane będą kolejne pakiety diagnostyczne na wzór endokrynologii. Przenoszenie diagnostyki do trybu ambulatoryjnego to krok w dobrą stronę, ale nowe możliwości nie mogą być skierowanie jedynie do pacjentów pierwszorazowych, ale także tych w trakcie leczenia - oceniają eksperci.

Wprowadzone będą kolejne pakiety diagnostyczne Fot. Archiwum

Od lat specjaliści dyskutują o potrzebie ambulatoryzacji opieki z powodu rosnącego zapotrzebowania na usługi zdrowotne, którego w obecnym modelu organizacji opieki, czyli szpitalnym, zamkniętym, nie jesteśmy w stanie zaspokoić.

Deficyt skuteczności diagnostyki
Szukamy też przyczyny i przyglądamy się bardziej efektywności naszych działań. Skąd wynika to, że mamy tak słabą skuteczność leczenia, tak duża liczba pacjentów jest na długich zwolnieniach, czy nieaktywna zawodowo na rentach?

- Okazuje się, że jedną z podstawowych przyczyn jest bardzo późne diagnozowanie większości chorób. W chorobach onkologicznych  diagnozujemy pacjentów w zaawansowanym stadium tej choroby, podobnie w wielu sytuacjach chorób układu ruchu, czy układu krążenia, kiedy zarówno skuteczność, jak i koszty podjętych interwencji będą niekorzystne dla pacjenta oraz dla całego systemu - wyjaśnia dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.

Jak podkreśla diagnozujemy w sposób nieskoordynowany i fragmentaryczny w ośrodkach, które bardzo często nie mają do tego albo kompetencji albo odpowiednich narzędzi, np. w postaci pakietów diagnostycznych i nowych, atrakcyjnych taryf, które by do tej diagnostyki rzeczywiście zachęcały. Nie zachowują czujności i nie diagnozują lekarze rodzinni, bo finansowanie opieki podstawowej jest takie, że w modelu kapitacyjnym nie opłaca się wydawać pieniędzy na diagnostykę.

- Dlatego apelowaliśmy od wielu lat, żeby ambulatoryzować opiekę a w ramach tej ambulatoryzacji zapewnić również dostęp do narzędzi, które służą diagnozie i ustaleniu planu leczenia, a jednym z takim narzędzi na pewno jest diagnostyka - mówi dr Małgorzata Gałązka-Sobotka.

Wycena i jakość
Ekspertka ten kierunek zmian uznaje absolutnie za racjonalny i oczekiwany, patrząc chociażby na co Polacy wydają w ochronie zdrowia dodatkowo pieniądze  - właśnie m.in. na wizyty u specjalistów, w tym badania diagnostyczne, ponieważ chcą kompensować sobie ten deficyt w publicznym systemie ubezpieczeniowym.

W przypadku pakietów diagnostycznych mówimy również o stworzeniu warunków do tego, żeby ta diagnostyka była wykonywana na wysokim poziomie pod względem jakości. Pakiety muszą być dobrze finansowane, żeby wystarczały na diagnostykę jakościową i skuteczną.

- Trzeba pamiętać o złych doświadczeniach w tym względzie: np. mieliśmy wycenione w szpitalach badania patomorfologiczne, ale ponieważ wycena była niska, placówki dążyły do tego, aby tę usługę kupować jak najtaniej. Przy niskiej wycenie istnieje więc ryzyko skłonności do tego, aby kupować badania diagnostyczne w miejscach, które oferują najniższą cenę, co nie zawsze idzie w parze z dobrą, gwarantowaną jakością - wskazuje dyrektor Gałązka-Sobotka.

Jak podkreśla, mówiąc o ambulatoryzacji opieki i zwiększeniu dostępu do badań diagnostycznych powinniśmy również zadbać o to, aby badania były wykonywane w laboratoriach certyfikowanych.

Diagnostyka w AOS czy POZ?
W jakim kierunku powinniśmy iść, czy wyłania się jakiś plan? Dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego uważa, że będzie to naturalne mapowanie kolejnych obszarów. Przypomina, że dzisiaj minister zdrowia uwalnia świadczenia ambulatoryjne, czyli wprowadza nielimitowane pierwsze wizyty do specjalistów: neurologa, ortopedy, kardiologa i endokrynologa.

- Ale jaki sens ma uwolnienie pierwszej wizyty, jeżeli w jej trakcie ten specjalista najprawdopodobniej wysłucha go, zbada i po prostu skieruje na badanie? - dopytuje specjalistka.

Jak przypomina, od wielu lat postulujemy także inną zasadniczą zmianę w ochronie zdrowia i przeniesienie ciężaru odpowiedzialności za zdrowie Polaków na poziom POZ.

- Być może materializacją tego postulatu byłoby wyposażenie lekarzy rodzinnych w pakiety diagnostyczne, i w momencie skierowania do lekarza specjalisty pacjent miałby już pewien komplet badań. Lekarz specjalista mógłby to zweryfikować, postawić diagnozę, ewentualnie ją pogłębić, w ten sposób skrócilibyśmy czas procesu ustalania planu leczenia - wskazuje dr Gałązka-Sobotka.

Wzorcowy pakiet
Na razie jednak NFZ chce zwiększać możliwości diagnostyki w ramach poradni specjalistycznej poprzez pakiety diagnostyczne. Pierwszym z nich pakiet specjalistyczny dot. chorób tarczycy wdrożony od stycznia 2020 r.

- Wprowadzony pakiet diagnostyczny tyreologiczny polega na wykonaniu porady początkowej, pakietu badań oraz porady podsumowującej z postawieniem rozpoznania i ustaleniu terapii. Przy stwierdzeniu jednego z rozpoznań wymienionych w wykazie, które określone zostały przez ekspertów współpracujących z NFZ powinno nastąpić przekazanie pacjenta pod opiekę lekarza POZ. Dodatkowo finansowane jest ustalenie przez lekarza endokrynologa indywidualnego planu leczenia pacjenta przekazywanym do POZ - informuje Rynek Zdrowia Sylwia Wądrzyk, rzecznik prasowy NFZ.

Fundusz wyjaśnia, że przenoszenie diagnostyki do trybu ambulatoryjnego ma na celu ograniczenie hospitalizacji służącej jedynie wykonaniu diagnostyki, zwiększenie dostępu do diagnostyki w trybie ambulatoryjnym, a także skrócenie czasu diagnostyki poprzez ograniczenie zbędnego dzielenia porad, podczas których zlecane są kolejne badania. Istotne jest też przekazywanie pacjentów po zdiagnozowaniu i ustaleniu terapii do dalszej opieki lekarza rodzinnego w szerszym zakresie niż dotychczas oraz skrócenie czasu oczekiwania na pierwszą poradę.

- Mogę potwierdzić, że trwają analityczne prace nad określeniem zakresu specjalności, w których będą wprowadzane rozwiązania analogiczne jak w endokrynologii - stwierdza rzecznik Funduszu.

Wprowadzony pakiet dot. chorób tarczycy wydaje się więc bardzo istotny, ponieważ będzie wzorem dla kolejnych. Problemy wyłaniają się, gdy wchodzimy w szczegóły.

Pakiet promuje pierwszorazowych
Maciej Sokołowski, wiceprezes Oddziału Dolnośląskiego STOMOZ i były dyrektor Wojewódzkiego Zespołu Specjalistycznej Opieki Zdrowotnej Centrum Medyczne "Dobrzyńska" we Wrocławiu, ocenia ten pakiet bardzo pozytywnie, ale wskazuje, że jest on skierowany do pacjentów pierwszorazowych. Owszem, jest dobrze wyceniony, ale żeby go rozliczyć, trzeba spełnić kilka warunków.

- Pacjent musi być pacjentem pierwszorazowym - to raz, musi być przyjęty przynajmniej na dwóch wizytach lekarskich, czyli pierwszej wizyty lekarskiej nie rozliczamy, tylko zlecamy pacjentowi badania. I na drugiej wizycie, jak pacjent przychodzi z tymi badaniami, możemy dopiero rozliczyć ten pakiet specjalistyczny tarczyca. Kolejny warunek: musi być wykonane przynajmniej pięć badań z listy, które wchodzą w zakres pakietu specjalistycznego tarczyca. Dalej, rozpoznanie postawione pacjentowi musi być rozpoznaniem z listy rozpoznań przypisanych do tego pakietu tarczyca - wylicza Maciej Sokołowski.

Co więcej, można sobie dodatkowo doliczyć do wyceny następne 40 punktów pod warunkiem wypisania pacjenta do POZ z planem opieki. Pod warunkiem, że choroba jest dobrze zdiagnozowana, jest ustawione leczenie, pacjent jest ustabilizowany itd. Dotyczy to np. niedoczynności tarczycy w klasycznej postaci, gdy „dawka leku jest relatywnie stała w dłuższym okresie czasu”. Tyle że można to rozliczyć  to tylko na drugiej wizycie pacjenta…

Jeśli Fundusz chce skracać kolejkę do specjalisty m.in. przez przekazywanie pacjentów pod opiekę lekarza rodzinnego, to taka „zachęta” nie jest dobrze skonstruowana. Maciej Sokołowski wskazuje, że 98 proc. wizyt w poradniach endokrynologicznych kończy się skierowaniem pacjenta na kolejną wizytę specjalistyczną. Tylko ok. 1 proc. wizyt kończy się wypisaniem pacjenta do peozetu.

- Dlatego proponuję wprowadzenie podobnego rozwiązania, ale dla pacjentów kontrolnych, takich będących w trakcie leczenia. Bo ten pakiet jest dobrym rozwiązaniem, tylko niewiele można zrobić na tych pierwszych dwóch wizytach - postuluje wiceprezes Oddziału Dolnośląskiego STOMOZ.

Nie skrócimy kolejek
Jak tłumaczy, ten pakiet specjalistyczny tak naprawdę próbuje zachęcić lekarzy do tego, żeby likwidowali kolejkę, ale na dwóch wizytach nie da się za bardzo rozwiązać problemu zdrowotnego pacjenta. Owszem, to przyspieszy leczenie, bo nie będzie się diagnostyki rozkładało na kilka wizyt. Ale do POZ lekarze będą mogli wypisać niewielu pacjentów. Bo ten pacjent, który spełnia warunki wypisania do lekarza rodzinnego, nie jest przecież pacjentem pierwszorazowym, czy po drugiej wizycie, tylko pacjentem kontrolnym, stabilnym, ustawionym na lekach, który może mieć wypisany plan opieki do realizowania w POZ.

- Niewątpliwie taki pakiet diagnostyczny to krok w dobrą stronę, tylko że na razie jest skierowany do 1-2 proc. pacjentów przyjmowanych, tych pierwszorazowych, a nam zależy, żeby to dotyczyło również pacjentów w trakcie leczenia - podsumowuje Maciej Sokołowski.

Małgorzata Gałązka-Sobotka dodaje, że chodzi również o kwestię przemodelowania organizacji opieki: nie powinniśmy dzisiaj płacić za korytarze, łóżka i za mury, tylko za zdolność do szybkiego reagowania, a ambulatoryzacja i pakiety diagnostyczne są pewną próbą realizowania działań, o których mówimy od wielu lat.

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum