Pacjentów z problemami emocjonalnymi przybywa, a psychologów w szpitalach coraz mniej

Autor: Jacek Wykowski/Rynek Zdrowia • • 12 września 2020 07:26

Wiele wskazuje na to, że opieka psychologiczna zmierza w tym samym kierunku, co stomatologia, gdzie wszystko jest sprywatyzowane. Np. w województwie podlaskim jest raptem ośmiu specjalistów psychologii klinicznej dziecka. Ale nawet oni nie mają gdzie pracować, bo albo nie ma kontraktów z NFZ, albo brakuje poradni i oddziałów, które chcą ich zatrudniać.

Pacjentów z problemami emocjonalnymi przybywa, a psychologów w szpitalach coraz mniej
Pomocy psychologa potrzebują nie tylko pacjenci, ale i lekarze; FOT. Shutterstock; zdjęcie ilustracyjne

O takim stanie rzeczy alarmuje w "Dzienniku Gazecie Prawnej" Katarzyna Sarnicka, psycholog kliniczny, wiceprzewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Psychologów.

- Niestety, żeby dostać się na wizytę do psychologa, trzeba czekać wiele miesięcy. Do niskich wymogów w kwestii liczby zatrudnianych psychologów,  dochodzi sprawa wynagrodzeń, co prowadzi nas psychologów do sytuacji, w której nie stać nas na pracę w „państwowej” ochronie zdrowia. Szczególnie, gdy chcemy się dalej kształcić, poszerzać swoje kompetencje - tłumaczy Dorota Wójcik-Małek, przewodnicząca Oddziału Terenowego OZZP, specjalista psychologii klinicznej, neuropsycholog, psychoterapeuta.

Masowy odpływ psychologów
- Jeżeli mówimy o ochronie zdrowia, to faktycznie mamy masowy odpływ wysoko wykwalifikowanych psychologów do sektora prywatnego. Psycholog w ochronie zdrowia według badań ankietowych OZZP sprzed dwóch lat zarabia 3 tys. brutto, czyli około dwa tysiące „na rękę”. Według ostatnich danych zebranych przez Ministerstwo Zdrowia jest to „zawrotna” kwota 3200 brutto, czyli z podwyżkami z tytułu ustawy o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia - mówi Katarzyna Sarnicka.

Jak dodaje, jeżeli średnia krajowa w lipcu 2020 podana przez GUS wynosi 5382 zł brutto, to średnie zarobki psychologa w granicach 3200 zł brutto (dane Ministerstwa Zdrowia ) chyba bardzo jasno pokazują, jak daleko te wynagrodzenia odbiegają od średniej krajowej. - Jestem przekonana, że te procenty są prawdziwe, mając bezpośredni kontakt ze środowiskiem psychologów; wiem jak wygląda „szara rzeczywistość” psychologa w ochronie zdrowia - podsumowuje.

Dla porównania podaje, jakie są koszty kształcenia i szkolenia się w ścieżce klinicznej czy psychoterapeutycznej, czyli tej, która dotyczy psychologów pracujących w ochronie zdrowia. - Specjalizacja w zakresie psychologii klinicznej to koszt średnio 60 tysięcy złotych, dla psychologów jest ona płatna.

Uzyskanie certyfikatu psychoterapeuty, to co najmniej 100 tysięcy lub więcej. Wszystkie te koszty psycholodzy ponoszą sami, z własnej kieszeni. Jednocześnie wynagrodzenia przy tak wysokich kwalifikacjach są żenująco niskie. W związku z czym, chyba łatwo domyślić się, że jak nie będzie istotnych zmian systemowych, także w wynagrodzeniach adekwatnych do kwalifikacji i odpowiedzialności, to nikt nie powstrzyma tego odpływu - wylicza.

Sarnicka zaznacza, że psycholog pracujący w ochronie zdrowia może przejść pracować do sektora prywatnego lub zmienić branżę. Jednak jest to ogromną szkodą dla pacjentów - dzieci i młodzież już mają bardzo utrudniony dostęp do psychologa, podobnie osoby dorosłe. Osoby z zaburzeniami psychicznymi są najbardziej podatne na wykluczenie społecznie - to osoby starsze, niepełnosprawne, samotne matki, dzieci z rodzin patologicznych. Tych osób nie stać na diagnozę w gabinecie prywatnym.

Dychotomia zawodu psychologa
Jak zauważa Sarnicka, w całej Polsce są długie kolejki do psychologa celem diagnozy, porady, a także, by podjąć psychoterapię w ramach NFZ.

- Mnie osobiście zastanawia dychotomia w zakresie postrzegania zawodu psychologa w Polsce. Z jednej strony przy każdej okazji mówi się o wsparciu psychologicznym, NFZ stworzyło infolinię pomocy psychologicznej, teraz ma być nowy projekt rozporządzenia MZ dotyczący wsparcia psychologicznego dla dyspozytorów medycznych. Rozumiem poprzez to, że decydenci, rządzący dostrzegają potrzebę i ważność tej pomocy - wskazuje.

- Z drugiej strony psycholodzy nadal nie mają ustawy o zawodzie (dawna ustawa jest „martwym prawem” ). W dobie obecnej epidemii COVID-19 bardzo wyraźnie widać brak samorządu psychologów, brak Krajowej Izby Psychologów, która tworzyłaby rejestr psychologów. Rejestr ten stanowiłby bazę i umożliwiałby szybkie dotarcie do odpowiednich specjalistów np. z zakresu – tak ważnej obecnie - interwencji kryzysowej - mówi Katarzyna Sarnicka.

Specjalistów brakuje wszędzie, bo w publicznym systemie są - jak twierdzą - kompletnie niedocenieni. Problemem systemowym o który walczą psycholodzy, jest zwiększenie ilości etatów na oddziałach somatycznych, Ale czy tylko? Ponoć wszystkie oddziały potrzebują psychologów. Co więcej, ponoć nie tylko pacjenci, ale i lekarze potrzebują opieki psychologa…

- Brakuje psychologów na wielu oddziałach somatycznych, nie ma tam przewidzianych etatów lub są w bardzo okrojonej liczbie. To na pewno oddziały pediatryczne, onkologiczne, patologia ciąży, ginekologia, położnictwo, neurologia, neurochirurgia, można by długo wymieniać. Psycholog jest potrzebny w zasadzie na każdym oddziale somatycznym - przyznaje Sarnicka.

Pomocy psychologicznej, wsparcia potrzebują również pracownicy sanepidu, dyspozytorzy medyczni, ratownicy medyczni, pielęgniarki, lekarze, ale na pewno nie wymieniłam wszystkich.
Sarnickiej pytamy, co się powinno stać, by sytuacja w obszarze dostępu psychologów do pacjentów uległa akceptowalnej poprawie.

- Potrzebne są kompleksowe zmiany systemowe, najważniejsza jest w tej chwili regulacja ustawy zawodu psychologa, dzięki temu będzie możliwość w ogóle ustalenia, ilu psychologów jest Polsce. Na razie trudno oszacować potrzeby kadrowe. Żaden psycholog nie ma prawa wykonywania zawodu, ponieważ nie funkcjonuje samorząd, nie ma izb psychologicznych - ocenia.

Podkreśla, że drugą istotną sprawą są godne wynagrodzenia, adekwatne do faktu, że psycholog to zawód zaufania publicznego, podejmuje dużą odpowiedzialność i ma do czynienia z najbardziej wrażliwymi i trudnymi informacjami od pacjentów. Wynagrodzenia powinny uwzględniać również wysiłek i zaangażowanie, jakie psycholodzy wkładają w ciągłe, ustawiczne szkolenie się i podnoszenie swoich kwalifikacji.

Co, jeśli nie uda się tego deficytu "wypłycić”?
- Pracuję w woj. podkarpackim, w Ośrodku Rehabilitacyjno-Edukacyjno-Wychowawczym oraz w Domu Pomocy Społecznej dla osób psychicznie przewlekle chorych. Dostaję wiele sygnałów od pedagogów, lekarzy, pracowników socjalnych i samych pacjentów, że bardzo trudno jest znaleźć się pod kompleksową opieką psychologiczną w publicznym systemie ochrony zdrowia - mówi Rynkowi Zdrowia Iwona Śnieżek, psycholog.

- Do placówki rehabilitacyjnej trafiają rodzice z dziećmi z niepełnosprawnościami sprzężonymi, z bardzo dużymi uszkodzeniami ośrodkowego układu nerwowego. Gdy dowiadywali się o tej tragedii, z reguły nie została im zaproponowana żadna pomoc psychologiczna. Na oddziale ginekologicznym, neonatologicznym czy intensywnej terapii nie był zatrudniony psycholog - zaznacza Śnieżek.

- Trudno jest ocenić głębokość szkód i dramatów ludzkich, które będą spowodowane brakiem dostępu do pomocy psychologicznej, wsparcia psychologicznego, do diagnozy czy rehabilitacji – mówi nam Katarzyna Sarnicka.

- Moim zdaniem „stomatologizacja” pomocy psychologicznej spowoduje, że niestety psycholog będzie dostępny tylko dla osób, które na to stać. W tej chwili jak wiemy, nie ma, prawie w ogóle, usług stomatologicznych na NFZ - dodaje.

Ogólnopolski Związek Zawodowy Psychologów przed tym ostrzega, mamy nadzieję, że nie będzie za późno. Już teraz mamy zapaść psychiatrii dzieci i młodzieży, jak wiemy to się nie stało nagle, był to proces zaniedbań trwający całe lata.

- Wymogi dotyczące zatrudnionego na oddziałach personelu w większości przypadków nie uwzględniają w ogóle obecności psychologów albo zdecydowanie zbyt małą ich liczbę. Całkowity brak wymogu zatrudnienia psychologów dotyczy przede wszystkim oddziałów somatycznych, ale niedobory te dotykają wszystkich specjalności - mówi z kolei Dorota Wójcik-Małek, psycholog.

- To nieuwzględnienie obecności i zasadności psychologa jest o tyle zaskakujące, że lekarze mający doświadczenie współpracy z psychologami, niejednokrotnie podkreślają, jak istotnym elementem opieki nad pacjentem jest praca psychologa i do jak dużych oszczędności może prowadzić, m.in. poprzez ograniczenie ilości podawanych leków uspokajających, czy skrócenie czasu hospitalizacji dzięki poprawie współpracy pacjenta w procesie leczenia - dodaje.

Wskazuje, że praca w ochronie zdrowia jest bardzo obciążająca psychicznie dla całego personelu, nie tylko dla lekarzy. - Pracując z pacjentem, walcząc o jego zdrowie i sprawność, spotykamy się nie tylko z jednostkami chorobowymi, literkami i numerkami z ICD-10, ograniczeniami dostępnych środków i metod. Przede wszystkim spotykamy się z człowiekiem, jego dramatem, trudnościami. Z burzą jego emocji, wątpliwości, lęków, złości, bezsilności, niechęci. Także z rodzinami, które też przeżywają, martwią się, boją, złoszczą i niejednokrotnie tę bardzo wybuchową mieszankę wszelakich uczuć kierują właśnie na personel medyczny. To wszystko jest bardzo kosztowne emocjonalnie - wyjaśnia.

Co trzeba zmienić
Według Wójcik-Małek potrzebne są szerokoaspektowe zmiany systemowe. - Uważam, że aktualnie jedną z najważniejszych kwestii jest powstanie ustawy o zawodzie psychologa, która umożliwi uporządkowanie spraw wiązanych z zakresem kompetencji psychologów, umożliwi wgląd w ilość specjalistów, określenie zapotrzebowania kadrowego, czy da możliwość uzyskania prawa do wykonywania zawodu.

- Kolejną kwestią jest niskie wynagrodzenie. Praca psychologa wiąże się z ogromną odpowiedzialnością, wymaga dużej wiedzy i nieustannego dokształcania, problemy z jakimi zgłaszają się do nas pacjenci są bardzo delikatne, intymne, pod wieloma względami niezwykle trudne – a to wymaga adekwatnego podejścia, zaangażowania i wysiłku. Wynagrodzenie powinno to odzwierciedlać - podsumowuje. 

- Ilość pacjentów, którzy zgłaszają się z problemami emocjonalnymi, psychicznymi, z roku na rok rośnie. Jednocześnie rośnie świadomość społeczeństwa w tym obszarze. To już nie jest  żaden wstyd pójść do psychologa czy skorzystać z terapii. Finalnie na taką pomoc stać nielicznych, którzy są w stanie zapłacić za wizytę. Jeśli nic z tym nie zrobimy, stan ogólny społeczeństwa będzie się pogarszał - wzrośnie ilość depresji, samobójstw - konstatuje Adrianna Sobol, psychoonkolog. 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum