Katarzyna Gubała/Rynek Zdrowia | 11-08-2020 05:55

Pacjenci: przestańcie nas leczyć przez domofon i telefon

Do przychodni POZ i AOS wejść z ulicy się nie da, a dodzwonienie się graniczy z cudem. Jeden specjalista przyjmuje osobiście, inny z tej samej przychodni już nie, a termin teleporady za kilka tygodni budzi frustrację. Przed przychodniami ustawiają się kolejki chorych. Pacjenci apelują o zaprzestanie leczenia ich przez domofon i telefon.

Fot. Katarzyna Gubała/PTWP

''Lekarze mają dowolność co do wyboru form porady, czy będzie ona osobista, czy przez telefon, co jest absurdem, że np. będąc u okulisty na wizycie osobistej, gabinet obok w tej samej przychodni neurolog konsultuje pacjentów przez telefon'' - skarży się pacjent. Zanim wszedł na wizytę do okulisty, miał mierzoną temperaturę (ale nie jest to standard, a jakość sprzętu budzi wątpliwość), ankietę epidemiologiczną podpisał wspólnym dla wszystkich długopisem. - Tylko w jednej przychodni widziałem dwa pudełka na długopisy ''zdezynfekowane'' oraz ''po użyciu'' - pisze.

W internecie wrze. Pacjenci piszą o wyznaczaniu terminu teleporady za kilka tygodni, odsyłaniu ‘’do apteki po lek przeciwbólowy’’, na SOR, a na koniec o tym, że specjaliści w NFZ-owskich placówkach w obawie przed Covid-19 udzielają głównie teleporad, ale przyjmują osobiście w swoich prywatnych gabinetach…

Przychodnia to nie świetlica
Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia, w rozmowie z Rynkiem Zdrowia twierdziła, że wprowadzone podczas epidemii koronawirusa zasady udzielania porad ''pozostaną z nami i już się nie zmienią'' - także wtedy, kiedy oficjalnie ogłoszony zostanie koniec epidemii.

- Obowiązywać będzie zawsze rozdział czasowy przyjęć pacjentów infekcyjnych od godzin przyjęć pacjentów pozostałych. W tym celu preferowane będą teleporady. Poczekalnia nie będzie miejscem towarzyskich spotkań. Będzie na niej mogła przebywać ograniczona liczba osób. Wzmożony pozostanie reżim sanitarny. Obowiązkowe na wejściu do przychodni będzie odkażanie dłoni i stosowanie jednorazowych środków ochrony osobistej - wyliczała prezes PPOZ.

Czytaj też: Drzwi poradni POZ nigdy już nie będą otwarte tak jak przed epidemią?

Stanisław Maćkowiak, prezes Federacji Pacjentów Polskich przyznaje, że do organizacji docierają liczne skargi na działanie ochrony zdrowia.

- Mieliśmy jednak nadzieję, że świadczeniodawcy dostosują możliwości do warunków, które aktualnie panują, że będzie można korzystać z dobrodziejstw teleporady, ale będą również normalne wizyty osobiste dla pacjentów, którzy tego potrzebują. Widzimy jednak, że tak to wszystko nie wygląda, chociaż władze na każdym szczeblu przekonują, że jesteśmy już przygotowani do ''nowej rzeczywistości'' - mówi Rynkowi Zdrowia prezes Maćkowiak.

Podkreśla, że pacjenci chorują tak, jak chorowali przed wystąpieniem pandemii i konieczne jest znalezienie złotego środka, zadbanie o bezpieczeństwo pacjentów i personelu medycznego. Prezes FPP zwraca też uwagę na inny aspekt tej sytuacji - z korytarzy przychodni, sprzed drzwi gabinetów zniknęły tłumy pacjentów oczekujących na wizytę wiele godzin.

- Zawsze podkreślaliśmy, że można to zorganizować, a z systemu płynęły odpowiedzi, że tego się nie da zrobić. Okazuje się, że koronawirus wymusił na świadczeniodawcach taką organizację pracy, że można pacjenta umówić na konkretną godzinę, że przychodzi wprost na wizytę lekarską - zauważa Maćkowiak.

Uczymy się powoli...
Witold Skręt, dyrektor Wojewódzkiego Zespołu Specjalistycznego w Rzeszowie słysząc te opinie, jest nieco sceptyczny. Wątpi, by po pandemii nastąpiły wielkie zmiany.

- Niestety uczymy się powoli, nie wyciągamy wniosków. Gdy kilka miesięcy temu wszyscy bardzo bali się Covid-19, społeczeństwo było o wiele uważniejsze w stosowaniu zasad epidemiologicznych. Teraz gdy te zasady zostały nieco poluzowane, ludzie zapominają o dystansie społecznym, o maseczkach. Pacjenci skarżą się, że muszą stać w kolejce przed przychodnią - to jednak ma swoje uzasadnienie, nie mogą na raz wejść do placówki i tworzyć tłumu. Te zasady są dla ich bezpieczeństwa - podkreśla w rozmowie z Rynkiem Zdrowia dyrektor Skręt.

Podaje, że Wojewódzki Zespół Specjalistyczny w Rzeszowie, w którym działa ponad dwadzieścia poradni pracuje pełną parą. Część wizyt to teleporady, ale tam, gdzie pacjent wymaga zbadania - dostęp do lekarza nie jest ograniczany. W tym miesiącu jednostka przekroczyła już 100 proc. kontraktu, choć nie jest łatwo zorganizować kolejkę oczekujących. Problemem okazuje się spora grupa pacjentów, która trafia do specjalistów z POZ ze skierowaniem pilne.

- Lekarz POZ pacjenta nie przyjął, ale dał skierowanie pilne np. do laryngologa. Specjalista nie wie, czy to jest nagły stan - musi przyjąć pacjenta, by to ocenić. W tej sytuacji tworzy się podwójna kolejka: pacjenci, którzy żądają natychmiastowej wizyty, bo mają skierowanie pilne oraz pacjenci planowi, którzy czekali na swoją kolej - wskazuje szef WZS w Rzeszowie.

Frustracja pacjentów rośnie, gdy nie mogą się dodzwonić do poradni.

- Codziennie odbieramy od półtora do dwóch tysięcy połączeń telefonicznych. Przy takiej ilości zdarza się, że trzeba czekać, tak jak dzieje się to, gdy dzwonimy do innych miejsc, takich jak urzędy czy infolinie. Warto wykazać nieco cierpliwości… - apeluje dyrektor Witold Skręt.

Maksimum możliwości
W Wielospecjalistycznym Szpitalu Wojewódzkim w Gorzowie Wlkp. Sp. z o.o. zamknięta jest tylko jedna poradnia spośród ponad trzydziestu. Pozostałe wróciły do trybu pracy sprzed pandemii.

- Wizyty, które nie odbyły się ze względu na zamknięcie poradni w okresie marzec-maj, zostały przełożone lub są przekładane na najbliższe tygodnie, a o nowym terminie pacjenci są informowani na bieżąco - mówi Rynkowi Zdrowia Agnieszka Wiśniewska, asystent zarządu ds. kontaktów z mediami.

W niektórych poradniach - geriatrycznej, reumatologicznej, endokrynologicznej dla dzieci, gruźlicy i chorób płuc - część wizyt odbywa się na zasadach teleporad.

- W Poradni Chorób Zakaźnych i Chorób Wątroby - mimo jej zamknięcia -  w przypadkach pilnych, pacjentom kontynuującym leczenie porady są udzielane telefonicznie. W Poradni Endokrynologicznej dla dzieci na pierwszej wizycie, która odbywa się w trybie konsultacji osobistej, lekarz zbiera wywiad i zleca badania. Podczas kolejnej analizuje wyniki i przez telefon zaleca dalsze postępowanie - wylicza Agnieszka Wiśniewska.

Jak podaje, to lekarz AOS decyduje, czy wizyta może się odbyć na zasadzie teleporady. Zaznacza, że w wielu przypadkach jest to forma wygodna dla pacjenta, a przede wszystkim bezpieczna zarówno dla niego jak i dla personelu medycznego.

- Nie słyszałam o skargach dotyczących braku wizyt osobistych. Być może wynika to z faktu, że większość poradni działa już normalnie. Pojawiają się sygnały o trudnościach w dodzwonieniu się do rejestracji. Warto jednak dodać, że nasza centrala telefoniczna miesięcznie rejestruje 120 tysięcy połączeń - zauważa.

Każdego dnia do poradni rejestruje się około 700 pacjentów, dlatego WSW w Gorzowie Wlkp. wprowadził możliwość rejestracji drogą mailową.

- Jeszcze przed pandemią testowaliśmy to rozwiązanie. Pilotaż przyniósł pozytywne efekty, dlatego gorąco zachęcamy do kontaktu ze szpitalem właśnie tą drogą - mówi Barbara Kasperska, kierownik ds. funkcjonowania poradni, rejestracji i pracowni szpitalnych w gorzowskim szpitalu.

W ten sposób można się zarejestrować do przyszpitalnych poradni oraz na badania obrazowe. Szpitalna rejestratorka kontaktuje się z pacjentem w celu ustalenia dogodnego dla niego terminu. Korzystając ze wskazanych przez szpital adresów mailowych można także odwołać wizytę lub zmienić jej termin. Dodatkowo w nieczynnej od kilku lat portierni, znajdującej przed głównym budynkiem szpitala, powstaje właśnie Centralny Punkt Obioru Wyników. To rozwiązanie ma ograniczyć liczbę osób wchodzących do lecznicy. Punkt zacznie działać jesienią.

Skargi głównie w internecie?
Jak informuje Małgorzata Doros, rzecznik Śląskiego Oddziału NFZ, do Oddziału od marca br. do dzisiaj wpłynęło 25 skarg od pacjentów dotyczących problemów z uzyskanie porady osobistej w POZ (np. odmowa wizyty osobistej, wykonania iniekcji, wypisania recepty) oraz jedna w ramach ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. Dodatkowo 16 pacjentów poskarżyło się na kłopoty z uzyskaniem teleporady w POZ i 4 w AOS (np. trudności z dodzwonieniem się do placówki).

- Decyzję o przyjęciu pacjenta w ramach teleporady a nie wizyty osobistej zawsze podejmuje lekarz. Taka decyzja podejmowana jest również w oparciu o wydane akty prawne, zalecenia i rekomendacje dotyczące udzielania świadczeń opieki zdrowotnej - zauważa rzecznik ŚOW NFZ.

Przypomina, że prezes NFZ powołał Zespół ds. opracowania planu przywracania pełnej dostępności do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych ograniczonej w związku z wprowadzeniem stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii, który ma na celu płynne przywrócenie możliwości korzystania ze świadczeń opieki zdrowotnej.

- Zespół opracuje też założenia dla sposobu rozliczenia wykonania umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej w okresie stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii. Ponadto wprowadzono nowy produkt rozliczeniowy w postaci dodatkowej opłaty ryczałtowej za utrzymanie stanu gotowości do udzielania świadczeń opieki zdrowotnej - to 3 proc. wartości świadczeń wynikającej z rachunku za dany okres sprawozdawczy, a dotyczy świadczeń w szpitalach, poradniach specjalistycznych i POZ - podaje rzecznik śląskiego oddziału Funduszu.