PIP o notorycznym łamaniu przepisów prawa pracy w ochronie zdrowia

Autor: Katarzyna Lisowska/Rynek Zdrowia • • 03 października 2012 06:00

Omijanie przepisów dotyczących czasu pracy to najczęściej łamane regulacje prawne w placówkach ochrony zdrowia - wynika z ustaleń Państwowej Inspekcji Pracy. W województwie świętokrzyskim połowa osób zatrudnionych w lecznicach ma też problem z wykorzystaniem urlopu wypoczynkowego, a co piąta umowa o pracę jest nieprawidłowo przygotowana.

Jak mówi portalowi rynekzdrowia.pl Barbara Kaszycka, rzecznik Okręgowego Inspektoratu Pracy w Kielcach, wyniki przeprowadzonych kontroli w zakładach opieki zdrowotnej w województwie świętokrzyskim wskazują, że przepisy prawa pracy są notorycznie łamane.

- W 29 proc. kontrolowanych placówek nieprzestrzegane są normy dotyczące doby pracy, a wynika to z planowania pracy w nadliczbowych godzinach. Podobnie wygląda zachowanie przepisów określających kwestie dobowego odpoczynku po dyżurach. W większości, bo aż w 57 proc. placówek wykryto nieprawidłowości dotyczące treści regulaminów pracy, które polegały m.in na braku aktualnych rozkładów czasu pracy - wymienia Kaszycka.

Nadgodziny dla niepełnosprawnych
W blisko połowie zakładów (43 proc.) pracownicy nie otrzymali pisemnej informacji o warunkach zatrudnienia. Jedna trzecia kontrolowanych placówek nie zapewniała też swoim pracownikom odpowiedniej odzieży i obuwia roboczego. Kontrola dotyczyła podmiotów publicznych i prywatnych.

Częstą nieprawidłowością jest też brak możliwości wyegzekwowania krótszego czasu pracy przez niepełnosprawnych pracowników. - W takich przypadkach w kartach personalnych nie było zgody odpowiedniego lekarza na pracę w godzinach nadliczbowych - zaznacza nasza rozmówczyni.

W efekcie kontrolerzy inspekcji wystąpili do pracodawców z 207 wnioskami. Trzy sprawy skierowali do sądu i ukarali placówki pięcioma mandatami. - Skala nieprawidłowości wskazuje jednak na konieczność w kolejnych latach kontynuacji szczegółowej kontroli tych zakładów - komentuje Kaszycka.

Naginają prawo w całym kraju
Jak wynika z kontroli Państwowej Inspekcji Pracy "Przestrzeganie przepisów prawa pracy w placówkach ochrony zdrowia" (jej wyniki przedstawiono 11 września podczas posiedzenia sejmowej Rady Ochrony Pracy), podobnie sytuacja wygląda w całym kraju.

Według PIP dużym problemem jest także terminowe wypłacanie wynagrodzeń za nadliczbowe godziny pracy. Nieprawidłowości w tym zakresie inspektorzy stwierdzili w prawie 19 proc. skontrolowanych podmiotów, przy czym w 10 proc. nie wypłacono go w ogóle 64 pracownikom. Także skargi pracowników najczęściej dotyczyły nieterminowej wypłaty wynagrodzenia.

Kontrole kieleckiej inspekcji jak i PIP potwierdzają zjawisko zaobserwowane już w roku ubiegłym. W kwietniu 2011 roku Okręgowy Inspektorat Pracy w Warszawie opublikował wyniki kontroli mazowieckich ZOZ-ów, które jasno wskazywały, że kierujący zakładami służby zdrowia, chcąc sprostać potrzebie zapewnienia całodobowej opieki, stosują rozwiązania, które w praktyce są próbą omijania przepisów o czasie pracy.

Chodzi głównie o pielęgniarki pracujące w placówkach zapewniających całodobową opiekę nad pacjentem. Znaczna część skontrolowanych mazowieckich ZOZ-ów omija przepisy o czasie pracy.

Na kontrakt lub zlecenie
Jak wyjaśniał nam Dariusz Mińkowski, zastępca inspektora Okręgowego Inspektoratu Pracy w Warszawie, w jednym miejscu pracy pojawiają się dwa podmioty: SPZOZ zawiera umowę z NZOZ-em, który zatrudnia pracowników publicznej lecznicy w tym samym miejscu i w zakresie tych samych czynności.

- Stwierdzamy także, że wspomniane osoby są zatrudniane na umowę o pracę oraz w dodatkowym wymiarze czasu na umowę zlecenia lub na tzw. kontraktach - dodaje.

Zdaniem inspektora jest to praktyka mająca na celu ominięcie przepisów o czasie pracy, a sami pracownicy tracą na takich rozwiązaniach: są rozliczani na podstawie stawki godzinowej, nie mają natomiast dodatków, które przysługiwałyby im z tytułu nadgodzin na umowie o pracę.

Jak ponadto zauważa Mińkowski pielęgniarka, która pracuje ponad 12 godzin, jest zmęczona i zestresowana, dlatego rośnie prawdopodobieństwo popełnienia przez nią błędu.

Braki kadrowe i oszczędności
Warszawski OIP stwierdził też wiele nieprawidłowości w zakresie podwyższania wynagrodzeń dla pielęgniarek. Przypomnijmy, że wzrost ich uposażeń przewiduje ustawa o zmianie ustawy o zakładach opieki zdrowotnej z 22 października 2010 roku. Placówki ochrony zdrowia muszą przekazać na ten cel 40 proc. dodatkowych środków z NFZ po korektach planu finansowego, przy czym 70 proc. tej kwoty mają otrzymywać pielęgniarki.

Longina Kaczmarska, wiceprzewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, przekonywała z kolei w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl, że sprawa dotyczy nie tylko Mazowsza, ale całego kraju, a przyczyną jest zbyt mała liczba pielęgniarek.

- Ze względu na wymagania Funduszu dyrektorzy szpitali próbują zapewnić odpowiednią liczbę personelu pielęgniarskiego obchodząc przepisy dotyczące czasu pracy - zaznaczała Kaczmarska.

- Tymczasem pielęgniarka powinna pracować w takim zakresie czasowym, o jakim mówi kodeks pracy, czyli nie więcej niż 12 godzin, z zapewnieniem co najmniej 11-godzinnej przerwy w pracy - dodaje.

W ocenie PIP przyczyną przekraczania przez pracowników placówek czasu pracy są nasilające się braki kadrowe oraz oszczędności przy niezwiększaniu zatrudnienia.

Przyczyna: brak lekarzy
Jak już informowaliśmy, w efekcie takiej polityki w czerwcu br. ordynator oddziału chirurgii dziecięcej w Szpitalu Wojewódzkim we Włocławku zasłabł z przepracowania po 27 godzinach dyżuru.

Bronisław Dzięgielewski, dyrektor włocławskiego szpitala, przyznał w rozmowie z nami, że zdarzenie jest następstwem braków kadrowych.

- Przez sześć lat na oddziale chirurgii dziecięcej, który rocznie przyjmuje nawet 900 chorych, pracował tylko jeden lekarz z drugim stopniem specjalizacji. Specjalistów z tej dziedziny bardzo trudno znaleźć - wyjaśniał w rozmowie z nami dyrektor Bronisław Dzięgielewski.

Jak mówi nam dr Krzysztof Kordel, prezes Wielkopolskiej Izby Lekarskiej, trzy najważniejsze przyczyny braku specjalistów w kraju to zbyt mała liczba lekarzy wynikająca z ograniczeń systemu ich szkolenia, niewystarczająca liczba miejsc rezydenckich, co przekłada się na braki poszczególnych specjalistów, i odpływ polskich lekarzy za granicę.

To efekt sytuacji ekonomicznej
W opinii Krzysztofa Bukiela, przewodniczącego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, przyczyną nieprawidłowości jest obecny system ochrony zdrowia, a dokładnie sytuacja ekonomiczna placówek służby zdrowia.

- Dyrektorzy szpitali, którzy są przyciśnięci do muru przez niskie wyceny świadczeń i wymagania kadrowe, próbują się dostosować do rzeczy niemożliwych. Szukają oszczędności, omijając prawo. Taka jest przyczyna całej tej sytuacji. Płatnik oszukuje dyrektorów szpitali, a dyrektorzy oszukują pracowników - mówił nam twardo Bukiel.

Według przewodniczącego OZZL kontrole i interwencje Inspekcji jednak niewiele zmienią, bowiem interwencje inspektorów tylko na chwilę usuwają nieprawidłowości, po czym dyrektorzy na nowo zaczynają szukać oszczędności.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum