Outsourcing w odwrocie: dlaczego szpitale rezygnują z zewnętrznych usług

Autor: Wojciech Kuta/Rynek Zdrowia • • 29 sierpnia 2016 05:21

Szerzeniem mitu przez wiele firm świadczących różne usługi dla szpitali jest twierdzenie, że można uzyskać lepszą jakość za niższą cenę. Tani outsourcing oznacza utratę przez klienta wpływu na jakość usług czy produktów, które kupuje - mówi w wywiadzie dla Rynku Zdrowia Jarosław Czapliński, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Sterylizacji Medycznej.

Outsourcing w odwrocie: dlaczego szpitale rezygnują z zewnętrznych usług
Centralna Sterylizatornia Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Jastrzębiu-Zdroju; FOT. PTWP

Rynek Zdrowia: - Coraz częściej medyczne laboratoria diagnostyczne - w dużych, wieloprofilowych szpitalach - funkcjonują w strukturze tych placówek, a nie w formule outsourcingu. Czy taki trend odnosi się także do centralnych sterylizatorni?
Jarosław Czapliński: - Tak. Po pierwsze mitem jest, że zewnętrzne firmy świadczące między innymi usługi sterylizacji, same z siebie, z własnej inicjatywy gwarantują wysoką jakość. To nieporozumienie, gdyż w praktyce tę wysoką jakość i reżim technologiczny usługobiorca niejako wymusza. Jednak, aby to zrobić, szpital powinien spełniać odpowiednie warunki - przede wszystkim mieć ludzi z fachową wiedzą oraz doświadczeniem.

Pod drugie w takiej sytuacji efekt ekonomiczny dla usługobiorcy nie jest korzystny. Tym bardziej, że - jak dowodzi literatura naukowa - tani outsourcing oznacza utratę przez klienta wpływu na jakość usług czy produktów, które kupuje.

Jeżeli natomiast klient jest w stanie wyegzekwować odpowiedni poziom realizacji zamówienia, to w ostatecznie okazuje się, że taki outsourcing jest droższy niż wykonanie usługi przez szpital we własnym zakresie. Zatem szerzeniem mitu przez wiele firm outsourcingowych jest twierdzenie, że można uzyskać lepszą jakość za niższą cenę.

- Podmioty zewnętrzne wskazują na efekt skali: jeśli wykonujemy więcej usług na rzecz kilku czy kilkunastu placówek medycznych to koszty takiej obsługi stają się z oczywistych względów tańsze. Nie mają racji?
- To kolejny mit. Istnieje cały szereg badań dowodzących, że takie podejście tylko pozornie przynosi oszczędności. We wspomnianej diagnostyce laboratoryjnej bardzo ważnym czynnikiem jest czas - np. od pobrania materiału do uzyskania wyniku. Ten okres powinien być możliwie krótki.

Nie słyszałem, aby zewnętrzne laboratoria medyczne były w stanie zachować wymagany przez szpitale reżim czasowy, ponieważ w dobie automatyzacji diagnostyki, im większą serię badań wykona się po kalibracji urządzenia, tym koszt jednostkowy takich badań jest tańszy.

Dlatego zewnętrzne placówki najczęściej gromadzą materiał, aby uzyskać jak najniższy koszt badania. Skutek jest taki, że nierzadko wyniki badań docierają za późno.

Jarosław Czapliński, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Sterylizacji Medycznej
Jarosław Czapliński, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Sterylizacji Medycznej

- Wróćmy do centralnych sterylizatorni. Trudno zarzucić firmom, które prowadzą tego rodzaju komercyjne usługi, aby ich obiekty były niedoinwestowane. To nowoczesne, profesjonalnie działające i sprawnie zarządzane placówki.
- Spójrzmy jednak na to z punktu widzenia klienta takiej firmy. Z doświadczeń dotyczących na przykład zewnętrznych usług pralniczych wynika, że aby zapewnić ciągłość zaopatrzenia w formule outsourcingu, materiałów, które podlegają wymianie między szpitalem a zewnętrznym usługodawcą, musi być kilka razy więcej niż w sytuacji, kiedy szpital wykonywałby to we własnym zakresie.

W przypadku tekstyliów, np. pościeli czy materiałów operacyjnych, koszty może nie są wysokie, jednak już outsourcing sterylizacji narzędzi chirurgicznych wymaga znaczących wydatków.

Trudno sobie wyobrazić, aby duży zabiegowy szpital, który - w celu współpracy z zewnętrzną sterylizatornią - np. potrajał przekazywaną temu podmiotowi liczbę narzędzi. Dochodzimy wówczas do kosztów liczonych w milionach złotych, co powoduje, że zdecydowanie bardziej opłacalne okazuje się prowadzenie własnej sterylizatorni.

- Czy to oznacza, że zewnętrzne sterylizatornie nie mają racji bytu?
- Oczywiście tak nie jest. Outsourcing wydaje się korzystny dla placówek mających stosunkowo niewielkie zapotrzebowanie dotyczące usług sterylizacji, w tym szpitali, w których wykonuje się mało zabiegów operacyjnych lub w placówkach niezabiegowych.

Paradoks polega jednak na tym, że dla zewnętrznych sterylizatorni najbardziej pożądanymi kontrahentami są duże, wielospecjalistyczne i zabiegowe szpitale, gdyż - siłą rzeczy - składają one największe zamówienia.

Nauka i doświadczenie potwierdzają, że współpraca szpitali z zewnętrznymi firmami jest najbardziej opłacalna w odniesieniu na przykład do ochrony obiektów, utrzymania czystości czy żywienia w placówce, czyli do usług, które w jak najmniejszym stopniu są związane ze sferą medyczną, obejmującą proces leczenia.

Osobiście uważam natomiast, że outsourcing sterylizacyjny nadal jest swoistym eksperymentem - nie tylko w Polsce - który raczej nie ma szans na powodzenie. Mówię to na podstawie moich 20-letnich doświadczeń, m.in. w prowadzeniu szpitalnego Działu Dezynfekcji i Centralnej Sterylizacji w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Elblągu. Widziałem także jak funkcjonują sterylizatornie, w tym komercyjne, w innych krajach.

Zarówno w Polsce, jak i wielu państwach europejskich, większość szpitali ma własne sterylizatornie. W naszym kraju zewnętrznych sterylizatorni jest kilka. Od pojawienia się możliwości korzystania ze środków unijnych, uruchomienie własnej sterylizatorni stało się dla wielu szpitali priorytetem.

- Mija czas fascynacji outsourcingiem w ochronie zdrowia?
- Rzeczywiście, obserwujemy odwrót od tej formy świadczenia usług. Coraz więcej szpitali rezygnuje nawet z zewnętrznych firm zajmujących się utrzymaniem czystości. Wracają do samodzielnego sprzątania swoich obiektów, przy czym - trzeba przyznać - korzystają już z doświadczeń zewnętrznych podmiotów, np. powołując centralne zespoły utrzymania czystości.

- Pozostaje kwestia modernizacji czy budowy nowych sterylizatorni lub pralni. To naprawdę kosztowne inwestycje dla publicznych szpitali.
- Gdy placówce brakuje środków na takie przedsięwzięcia, outsourcing faktycznie może być korzystny. Pod warunkiem, że nie traktujemy tego jako remedium na wszystkie problemy i rozwiązanie docelowe, przyjęte raz na zawsze.

- W branży medycznej nie brakuje jednak opinii, że źródłem inwestycji obejmujących szpitalną infrastrukturę nie powinny być środki publiczne - bo tych zawsze będzie brakowało w ochronie zdrowia - ale raczej kapitał prywatny.
- No i mamy do czynienia z kolejnym paradoksem. Wysoki koszt inwestycji własnej szpitala - o ile tylko dysponuje środkami i rozsądnie nimi zarządza - działa ostatecznie na korzyść tejże placówki.

Wybudowanie od podstaw nowoczesnej sterylizatorni w dużym zabiegowym szpitalu wymaga nakładów rzędu 10 mln zł. W praktyce żadnego publicznego szpitala w naszym kraju nie stać na samodzielne podołanie tak znacznemu finansowemu zobowiązaniu.

Jednak lecznice, tworząc lub odtwarzając swoją infrastrukturę, najczęściej sięgają po różnego rodzaju środki zewnętrzne, w tym na przykład pomoc organu założycielskiego, dofinansowanie z funduszy unijnych, mechanizmu norweskiego itd. Szpitale, jako instytucje non-profit, muszą więc korzystać z zewnętrznej pomocy.

Zdecydowana większość szpitali w naszym kraju to przedsiębiorstwa sektora finansów publicznych. Obowiązują nas między innymi takie akty prawne, jak ustawa o finansach publicznych oraz prawo zamówień publicznych. Przede wszystkim ta pierwsza ustawa nakłada na kierujących placówkami obowiązek dbałości o powierzony im majątek. Nie można tej dbałości sprowadzać do prostego odtwarzania infrastruktury, np. malowania ścian. To muszą być w pełni funkcjonalne, sprawne obiekty.

Mamy też ustawowy obowiązek utrzymywania publicznych szpitali w stanie tzw. gotowości zadaniowej. To pojęcie zewnętrzne firmy komercyjne świadczące usługi w formie outsourcingu, niestety, skrzętnie pomijają.

Nie zapominajmy o względach bezpieczeństwa w okolicznościach wyjątkowych - m.in. katastrof komunikacyjnych czy klęsk żywiołowych. Proszę sobie wyobrazić w takiej dramatycznej sytuacji pracę dużego szpitala zabiegowego bez sterylizatorni.



Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum