Onkologia: czy ankiety i rankingi pacjenckie powinny mieć wpływ na wysokość kontraktów?

Autor: Marzena Sygut/Rynek Zdrowia • • 05 maja 2014 06:15

Coraz częściej pojawiają się głosy, że ocena pacjentów powinna być jednym z kryteriów kontraktowania, a nawet referencyjności jednostki onkologicznej. Eksperci wątpią jednak, czy ankiety i rankingi pacjenckie są merytorycznie wiarygodne w kwestii oceny leczenia, nie odmawiając im prawa do oceny jakości opieki.

W lutym br. w internecie pojawiła się Onkomapa - przewodnik po przyjaznych pacjentom ośrodkach onkologicznych w Polsce, którego autorem byli sami pacjenci.

Miesiąc później Obywatelskie Porozumienie na rzecz Onkologii spotkało się z ministrem Bartoszem Arłukowiczem z propozycją wprowadzenia ankiety wśród pacjentów chorych na raka, oceniającej szpitale. Padła nawet sugestia, by od wyników tych pacjenckich ankiet uzależniać wysokość kontraktowania. Czy słusznie?

Szymon Chrostowski, inicjator Obywatelskiego Porozumienia na rzecz Onkologii, prezes Fundacji Wygrajmy Zdrowie, tłumaczy, że pacjenci onkologiczni dawno przestali być laikami, jeśli chodzi o terapie nowotworowe.

Pacjent chce być podmiotem
- To że pacjent ma wpływ na decyzje dotyczące opieki zdrowotnej, której przecież sam jest beneficjentem, jest normalną rzeczą w UE. Organizacje pacjenckie o charakterze parasolowym (koalicje, federacje) biorą udział w dyskusjach nad ważnymi rozwiązaniami dot. ochrony zdrowia, czy to w trakcie prac Komisji i Parlamentu Europejskiego, czy też we własnych krajach. Tak jest np. w Wielkiej Brytanii, czy chociażby Bułgarii - podkreśla Chrostowski.

Jak zaznacza Chrostowski, pacjenci onkologiczni nieustannie podnoszą swoje kwalifikacje i wiedzę. Czują się ekspertami. Uczestniczą w kongresach organizowanych przez stowarzyszenia pacjenckie z różnych krajów, dzielą się doświadczeniami, korzystają też z gotowych, sprawdzonych rozwiązań.

- Jednak do tej pory w Polsce w procesie legislacji decydujący głos należał do środowiska medycznego, towarzystw naukowych. Tymczasem takie spojrzenie było dość jednostronne, a nam zależy na tym, aby resort spojrzał też na problem od strony pacjenta. Bo to on będzie beneficjentem stworzonych ram organizacyjno-prawnych - wyjaśnia Chrostowski.

Sytuację zmieniło powołanie w sierpniu ub. roku Obywatelskiego Porozumienia na rzecz Onkologii, które skupia 40 organizacji pacjenckich. Porozumienie otrzymało grant z funduszy Europejskiego Obszaru Gospodarczego w wysokości ponad 200 tys. zł m.in. na analizę realizacji "Narodowego Programu Chorób Nowotworowych".

Ponadto Porozumienie opracowało szereg narzędzi wspomagających funkcjonowanie systemu opieki onkologicznej: m.in. kartę pacjenta onkologicznego oraz ankietę pacjenta onkologicznego, badającą nie tylko poziom zadowolenia z opieki medycznej, ale i sposób traktowania pacjenta przez personel oraz warunki panujące w szpitalu.

Chorzy chcieliby, aby wyniki ankiet miały wpływ na wysokość kontraktu danego szpitala z NFZ. Zarówno Porozumienie, jak i Polska Koalicja Pacjentów Onkologicznych od dawna postulowały też zniesienie limitów onkologicznych.

- Przy tworzeniu tych narzędzi nie pracowali sami pacjenci. Zaangażowaliśmy ekspertów ochrony zdrowia, farmakoekonomiki, prawników. Ankieta i karta zostały bardzo dobrze przyjęta przez resort. Jeśli nasze sugestie zostaną zaakceptowane, to będziemy 20 lat do przodu jako pacjenci - mówi Chrostowski.

- Kształt aktów prawnych usprawniających system opieki onkologicznej w Polsce jest obecnie opracowywany przez ekspertów administracji rządowej. Naszym zadaniem jest dopilnowanie, aby spełniały one zamierzone cele. I tego się będziemy trzymać - dodaje.

Rankingi tylko na użytek własny
Rzecznik Ministerstwa Zdrowia Krzysztof Bąk wyjaśnia jednak, że resort nieco inaczej podchodzi do sugestii pacjentów. - W ocenie resortu organizacje pacjenckie mogą oceniać placówki ochrony zdrowia oraz tworzyć ich rankingi, lecz jedynie na użytek własny i pacjentów - podkreśla.

Wyjaśnia też, że uwagi stowarzyszeń pacjenckich oparte na wynikach przeprowadzonych ankiet mogą dotyczyć komfortu podczas hospitalizacji, jakości świadczonej opieki (w tym życzliwości personelu, jakości kontaktu z lekarzem prowadzącym), a także przestrzegania praw pacjenta (w szczególności zapewnienia intymności i wsparcia podczas zabiegów i badań, a także udzielania pacjentowi wyczerpujących informacji dotyczących jego stanu zdrowia i związanego z nim postępowania).

Z kolei prof. Jacek Jassem, przewodniczący Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Onkologicznego, przyznaje, że jest jak najbardziej za, dla samej idei, jednak przeciwko działaniu w chaosie.

- Jestem zdania, iż ocena pacjentów powinna być jednym z kryteriów kontraktowania, a nawet referencyjności jednostki. W moim przekonaniu nie tylko wyposażenie i tytuły decydują do końca o tym, że w danej jednostce dobrze leczy się chorych i że pacjent czuje się tam dobrze. Trzeba spojrzeć na to co robimy oczami chorego - przekonuje.

- Jeśli jednak ocena ośrodków onkologicznych przez pacjentów miałaby mieć formalny wpływ na podejmowanie tak ważnych decyzji, to musielibyśmy mieć pewność, że jest to robione absolutnie profesjonalnie, perfekcyjnie pod względem metodologicznym. Inaczej może dojść do pewnych nieporozumień, czy niesprawiedliwości - podkreśla prof. Jassem.

Dodaje również, że badania opinii pacjentów nie powinny przeprowadzać wyłącznie stowarzyszenia pacjenckie, bo one takiej wiedzy fachowej na pewno nie mają.

- Trzeba tu zyskać wsparcie fachowców i konsensus środowiska, stworzyć system, który wszyscy zaakceptują. Jeżeli taki system zostanie opracowany, to podpisuję się pod tym, bo w końcu robimy to dla chorych, których leczymy. Takim pozytywnym przykładem jest np. Onkomapa Fundacji Alivia - zaznacza prof. Jassem.

Granice interwencji
Jednak nie wszyscy eksperci zgadzają się z tym, aby granice pacjenckich interwencji przesunąć aż tak daleko.

Rzecznik resortu zaznacza, że ankiety pacjenckie oraz tworzone na ich podstawie rankingi nie mogą mieć wpływu na wysokość kontraktowania placówek onkologicznych.

- Należy mieć na uwadze, że będą to subiektywne oceny jakości opieki, ale nie oceny leczenia i jako takie nie mogą mieć przełożenia na zawieranie umów ze świadczeniodawcami. Ze względu na metodologię oraz ograniczony zasięg nie powinny one stanowić wytycznych dla NFZ w kwestii kontraktowania - podkreśla Krzysztof Bąk.

Jak zauważa, jednak z racji spodziewanego wpływu powstałych rankingów na opinie pacjentów, a tym samym na dokonywany przez nich wybór placówki oraz w obliczu planowanego bezlimitowego leczenia onkologicznego, rankingi te mogą mieć wpływ na wysokość przychodów tych placówek.

Także Maciej Kozioł, rzecznik Dolnośląskiego Centrum Onkologii we Wrocławiu, uważa, że nie byłoby słuszne, aby od wyników ankiet pacjenckich uzależniać wysokość kontraktowania. Chociażby z tego powodu, że nie są one merytorycznie wiarygodne.

Z kolei dr Józef Mazurek, zastępca dyr. ds. medycznych Wielkopolskiego Centrum Onkologii w Poznaniu, zaznacza, że należy pamiętać, iż rankingi pacjenckie i ankiety obejmują niewielki zakres kontraktu. Z tego też powodu nie mogą decydować o wysokości kontraktowania, choćby ze względu na brak istotnych informacji i wiedzy, które mają wpływ na sposób wykonania kontraktu i jego koszty.

- Złożoność takiego rankingu wymaga znajomości wielu rzeczy, które są wręcz objęte klauzulą poufności i do których pacjenci nie mają zwyczajnie dostępu. Oczywiście organizacja pacjencka może analizować wiele czynników, jak prawa pacjenta, czy stosunek personelu do pacjenta. To są wciąż jednak tylko pewne elementy rankingu - wyjaśnia dr Mazurek.

Jego zdaniem opinie stowarzyszeń pacjentów były, są i powinny być brane pod uwagę przy modernizacji, zmianach organizacyjnych oraz kierowaniu uwag do właściwych organów szpitala.

- Nigdy dość mobilizowania, starania się o zadowolenie pacjenta. Ale uważam za zbyt daleko idący pomysł, żeby od takich ocen i ankiet zależała wysokość kontraktu - podsumowuje dr Mazurek.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum