Odmrażanie szpitali: sprawdzamy czy są tam miejsca dla chorych niecovidowych Czy są miejsca dla chorych niecovidowych? Fot. PTWP

Trzeba powstrzymać nadumieralność Polaków z powodu chorób innych niż Covid-19. Czy szpitale zdołają powrócić do normalności i leczyć tylu pacjentów, jak przed epidemią?

  • Odmrażanie łóżek covidowych przyspieszyło od początku lutego
  • Nie jest na razie możliwy powrót do takiej skali świadczeń, jak przed pandemią Covid-19, a to ze względu na wymagania epidemiologiczne
  • Wiele osób zrezygnowało z zabiegów planowych, niestety część z nich w międzyczasie zmarła

Liczba łóżek covidowych jest stopniowo ograniczana od połowy grudnia 2020 r. Wtedy - według danych Ministerstwa Zdrowia - na pacjentów z podejrzeniem zakażenia SARS-CoV-2 oraz z Covid-19 czekało blisko 37 tysięcy takich łóżek; obecnie według stanu z 6 lutego jest ich o 10 tysięcy mniej. Odmrażane oddziały wraz z kadrami stają się dramatycznie potrzebne, by leczyć tam - na łóżkach z powrotem przekształconych na niecovidowe - pacjentów po przesunięciu terminów ich świadczeń planowych, ale i takich, którzy nie trafili do szpitala z powodu blokady łóżek lub lęku przed zakażeniem koronawirusem.

- W czasie epidemii zgony z innych tytułów niż covidowe przyrastają. Jednocześnie otrzymujemy wiele sygnałów dotyczących ograniczeń dostępu do ochrony zdrowia - przyznawał jeszcze w listopadzie 2020 roku minister zdrowia Adam Niedzielski, jako jeden z powodów wymieniając przekształcenie łóżek szpitalnych w covidowe.

Zabija nie tylko Covid-19

We wtorek (9 lutego) Ministerstwo Zdrowia opublikowało raport o zgonach w Polsce w 2020 roku. W oparciu o prognozy demograficzne Eurostatu można szacować, że nadwyżka względem prognozowanej liczby zgonów na 2020 rok wyniosła aż 62 tys. Nawet uwzględniając wpływ na tę statystykę zgonów osób z wyżu demograficznego, to porównanie wskazuje na nadumieralność.

By zahamować niekorzystny trend potrzebne są łóżka niecovidowe. Pacjenci powinni szybciej trafiać do szpitala. Odmrażanie szpitalnych oddziałów przyspieszyło od początku lutego.

- Zgodnie z ostatnimi ustaleniami Ministra Zdrowia z wojewodami planowane jest w najbliższym czasie dalsze zmniejszenie liczby łóżek covidowych o ponad 1800 łóżek, do ogólnej liczby 26320 - przekazała nam Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska z Biura Komunikacji Ministerstwa Zdrowia.

Przywracanie pacjentom możliwości leczenia na odmrażanych szpitalnych oddziałach jest dzisiaj balansowaniem na granicy ryzyka wyznaczonego przez koronawirusa.

- Szpitalny personel jest zaszczepiony przeciw Covid-19, ale na zewnątrz szpitala niewiele się zmienia - mówi nam Piotr Nowicki, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Poznaniu, nawiązując do wciąż dużej liczby dziennych wykrywanych przypadków zakażeń i kolejnych zgonów spowodowanych przez SARS-CoV-2.

Teraz pacjenci niecovidowi

Odmrażanie jest osiągane w różny sposób. Na przykład w zarządzanym przez dyr. Nowickiego szpitalu, część oddziałów pracowała z ograniczoną liczbą łóżek.

- Początkowo staraliśmy się znacząco rozgęścić łóżka na oddziałach, nawet zmniejszając ich liczbę o połowę, tak, żeby w razie pojawienia się koronawirusa jego transmisja między pacjentami była jak najmniejsza. Odmrażanie tych oddziałów oznacza przywracanie łóżek i tym samym wzrost liczby przyjmowanych tam pacjentów - tłumaczy dyrektor.

W szpitalu ze względów organizacyjnych wprowadzono umowne rozróżnienie na łóżka czerwone - dla pacjentów zakażonych; pomarańczowe - izolacyjne, dla pacjentów podejrzanych o Covid-19; białe - dla pacjentów niezakażonych. Teraz łóżka czerwone stają się białymi.

Takie odmrażanie w pierwszej fazie nie polega jednak na przyjmowaniu większej liczby pacjentów.

- Pacjentow covidowych zastępują pacjenci niezakażeni, z chorobami przewlekłymi lub przypadki zabiegowe, które po miesiącach dodatkowego oczekiwania mają szansę na przyjęcie - zastrzega dyrektor.

Kiedy w listopadzie tkwiliśmy w największym dotąd kryzysie covidowym, Szpital Wojewódzki w Poznaniu pracował przy 50-52 proc. obłożeniu łóżek. W tej chwili pracuje na parametrze 70-72 proc., natomiast normalny parametr obłożenia łóżek sprzed epidemii sięgał 80-84 proc.

W ocenie dyrektora Nowickiego nie jest na razie możliwy powrót do takiej skali świadczeń, jak przed pandemią, a to ze względu na wymagania epidemiologiczne. - Niestety, im szerzej się otwieramy tym więcej mamy zakażeń - przyznaje.

Gdy pytamy dyrektora do jakich poziomów w najbliższych miesiącach wrócą przyjęcia w zarządzanym przez niego szpitalu, odpowiada że wiele zależy od sytuacji epidemicznej. - Jeśli utrzyma się taki trend spadkowy zakażeń jak obecnie, sądzę że rehabilitacja wróci do poziomu obłożenia 60-70 proc. łóżek, szpital - zakładam - uzyska obłożenie do 75 proc. - mówi nam, dodając, że takie wielkości podpowiadają szacunki ryzyka zakażeń.

Przyjęć planowych będzie mniej

Istotne znaczenie dla pacjentów, ze względu na epidemiologię chorób, ma przywrócenie dostępności do planowych zabiegów kardiologicznych.

Prof. Krystian Wita, konsultant wojewódzki w dziedzinie kardiologii, p.o. zastępcy dyrektora ds. lecznictwa Górnośląskiego Centrum Medycznego im. prof. Leszka Gieca Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach uważa, że pełne odmrożenie kardiologii jest koniecznością. - W naszym szpitalu od 1 lutego przyjmujemy pacjentów planowych do wszystkich czterech klinik kardiologii i kliniki kardiochirurgii - przekazał.

Przyznaje, że skala przyjęć na oddziały kardiologiczne odbiega jednak od tej sprzed pandemii. Wynika to stąd, że planowi pacjenci są izolowani przez dobę w celu wykonania testu na koronawirusa. Diagnostyka i zabiegi przeprowadzane są w drugiej dobie, po uzyskaniu wyniku negatywnego.

- Sądzę, że na zabiegi planowe w kardiologii będziemy w stanie przyjmować około 70-80 proc. liczby pacjentów w porównaniu do okresu sprzed pandemii - ocenia prof. Wita.

Potwierdza obserwacje, z których wynika, że lęk przed szpitalem, ale i w wielu miejscach blokada systemu pogorszyły zdrowie także tych Polaków, którzy nie chorowali na Covid-19. - Wzrasta liczba pacjentów z bardzo zaawansowaną niewydolnością serca, nieleczoną, bądź niedostatecznie leczoną ambulatoryjnie. Z wywiadu u tych pacjentów wynika, że z lęku przed hospitalizacją nie zgłosili się do szpitala pomimo silnych dolegliwości bólowych odczuwanych nawet kilka miesięcy wcześniej.

Zdaniem profesora, by odmrażane szpitale kardiologiczne poradziły sobie z nadciągającą falą pacjentów konieczne jest szersze wprowadzenie wyspecjalizowanej obrazowej diagnostyki ambulatoryjnej.

- U sporego odsetka pacjentów hospitalizowanych dla wykonania koronarografii można zastosować w tym samym celu diagnostycznym wielorzędową tomografię komputerową. To procedura nie wymagająca zajmowania szpitalnego łóżka i nieinwazyjna, bezpieczniejsza dla pacjenta - przekonuje, zaznaczając, że diagnostyka wykonywana w oparciu o koronarografię dotyczy 30-40 proc. pacjentów.

Zaniedbanie diagnostyczne

Na zaniedbanie diagnostyczne pacjentów oraz ich lęk przed szpitalem zwraca też uwagę Sabina Bigos-Jaworowska, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej.

- Wracajmy do normalności - apeluje. - Mam rażenie, że dzisiaj dla wielu pacjentów położenie się w szpitalu to ostateczność.

- Obserwujemy wzrost liczby zaniedbanych przypadków chorób naczyniowych wymagających amputacji kończyn, zaawansowanych udarów. Wiele osób rezygnuje z operacji naczyniowych, endoprotezoplastyk, operacji zaćmy, niestety także część z nich w międzyczasie zmarła - mówi dyr. Sabina Bigos-Jaworowska.

Pośrednim skutkiem mniejszego naporu pacjentów planowych na szpital jest zmniejszenie się kolejek w niektórych oddziałach. W Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku-Białej pacjenci są przyjmowani na bieżąco na zabiegi w oddziale urologicznym. W okulistyce kolejka do operacji zaćmy skróciła się styczeń do stycznia z 7 do 3 miesięcy.

Dyrektor podziela zdanie, że powrót do wykonywania takiej samej liczby procedur jak przed pandemią będzie bardzo utrudniony ze względu na reżim covidowy. Dotyczy to także procedur diagnostycznych. -  W przypadku rezonansu nasza przepustowość zmaleje o około 20 proc. a w badaniach tomografii komputerowej o 10 proc. - oceniła.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.