Nowy Sącz: chorzy oblegają SOR, zabrakło miejsc na oddziałach

Autor: Gazeta Krakowska, JW/Rynek Zdrowia • • 23 stycznia 2020 14:19

Szpital Specjalistyczny im. Jędrzeja Śniadeckiego w Nowym Sączu od kilku dni boryka się z problemem oblężonego SOR-u - przyjmowanych jest tam średnio ok. 200 pacjentów. Tylko jednego dnia (20 stycznia) 16 z nich zostało hospitalizowanych na oddziale internistycznym, a dzień później 11. W szpitalu zaczyna brakować wolnych łóżek, dlatego wstrzymano planowe przyjęcia na oddziały nieoperacyjne.

FOT. Arch. RZ; zdjęcie ilustracyjne

Jak mówi Agnieszka Zelek-Rachtan, rzeczniczka prasowa sądeckiego szpitala, jest coraz więcej pacjentów i wielu z nich potrzebuje przyjęcia na oddział. To głównie osoby starsze, które źle odczuwają zmieniające się ciśnienie atmosferyczne albo borykają się z powikłaniami pogrypowymi, zagrażającymi ich życiu.

Podkreśla, że szpital ma jednak ograniczone możliwości i zaczyna brakować łóżek. Dlatego - jak mówi - trzeba było znaleźć rozwiązanie, żeby zabezpieczyć miejsca ratujące życie. Wstrzymane są do odwołania przyjęcia planowe na oddziały nieoperacyjne: internistyczno-kardiologiczny, chorób wewnętrznych i pulmonologii.

Jak zaznacza rzeczniczka, duże obciążenie SOR-u wiąże się też z tym, że na oddział zgłaszają się pacjenci, którzy powinni szukać pomocy u lekarza pierwszego kontaktu. "To osoby, które po godz. 18. czy w weekend albo święta zgłaszają się z objawami przeziębienia, grypy, czy innej choroby, która nie zagraża ich życiu. Tymczasem swoje kroki powinni kierować również do szpitala, ale do lekarza mającego nocny i świąteczny dyżur" - tłumaczy cytowana przez Gazetę Krakowską.

Problemem lecznicy jest też brak lekarzy chętnych do pracy na SOR.

Wielu ekspertów zwraca uwagę, że pacjenci udający się na SOR wcale nie zachowują się nagannie (cwaniactwo, wygodnictwo), a racjonalnie - wiedzą, że nie można ich odesłać bez badania i oceny stanu zdrowia. Zostają kompleksowo "zaopiekowani"; tymczasem w przychodniach często czekają do specjalisty nawet kilka miesięcy. W dyskusjach padają też zarzuty wobec samych lekarzy POZ, którzy mają odsyłać pacjentów na SOR celem zaoszczędzenia na kosztach badań czy uniknięcia odpowiedzialności za leczenie trudniejszych przypadków.

Jak ocenić pacjentów, którzy rzekomo "wymuszają" na SOR-ach RTG, USG czy badania laboratoryjne, np. symulując poważniejsze objawy (duszność lub bóle w klatce piersiowej)? I czy w ogóle oceniać się powinno?

- Pacjenci albo lądują w długiej, często wielomiesięcznej kolejce do specjalisty, albo w długiej, wielogodzinnej kolejce na SOR. Trudno się dziwić, że wybierają wielogodzinną kolejkę na SOR, bo to sposób, by jednocześnie zajęli się nimi specjaliści nawet z kilku dziedzin i w ciągu jednego dnia otrzymali kilka lub nawet kilkanaście świadczeń medycznych - mówił Rynkowi Zdrowia na początku maja ub.r. ekspert z zakresu PR i komunikacji kryzysowej w ochronie zdrowia, dr Krystian Dudek.

Podkreślał, że chorzy niestety nie odróżniają, czym jest SOR, izba przyjęć czy nocna i świąteczna opieka zdrowotna. - Dla pacjenta nie ma różnicy, jak to się nazywa, kto komu za to płaci i jakie jest miejsce danej struktury w systemie. Liczy się pomoc w potrzebie - zaznaczał.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum