Rzeczpospolita/Rynek Zdrowia | 21-06-2019 10:35

"Nieuzasadniony transport" opróżnia portfele lekarzy

Od kilku tygodni lekarze z całego kraju zgłaszają, że dyrektorzy podmiotów leczniczych ostrzegają ich, iż za złą kwalifikację do transportu medycznego będą płacić z własnej kieszeni.

W niektórych przypadkach za przypadkach za „nieuzasadniony transport" szpital każe płacić lekarzom Fot. Archiwum

Zgodnie z art. 41 ustawy o świadczeniach zdrowotnych bezpłatny transport sanitarny przysługuje pacjentom przewożonym z jednej placówki medycznej do drugiej w celu kontynuacji leczenia lub osobom, które nie są w stanie same się poruszać i korzystać z transportu publicznego - informuje Rzeczpospolita.

Z kolei rozporządzenie ministra zdrowia z 28 października 2013 r. w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu podstawowej opieki zdrowotnej przewiduje, że jeśli pacjent cierpi np. na nowotwór, choroby oczu, zaburzenia psychiczne, choroby układu ruchu lub ma wrodzone wady rozwojowe, może liczyć na 40-procentową dopłatę do transportu. Dotyczy to osób, które są zdolne do samodzielnego poruszania się, ale wymagają pomocy przy korzystaniu z komunikacji publicznej.

Problem pojawia się, kiedy na szpitalny oddział ratunkowy karetka przywozi osobę z chorobą Alzheimera, a nie ma powodu do zatrzymywania jej w szpitalu. W takich przypadkach za „nieuzasadniony transport" szpital każe płacić  lekarzom, którzy go zlecili. OZZL zamierza walczyć o zmianę tych przepisów. 

Więcej:  rp.pl