Niepubliczne ZOZ-y przejmują nisze po publicznych

Autor: Gazeta Wyborcza/Rynek Zdrowia • • 11 marca 2009 15:18

Kryzys w publicznej służbie zdrowia doprowadza do sytuacji, w której szpitalom coraz trudniej znaleźć pieniądze na zakup czy nawet utrzymanie drogich urządzeń diagnostycznych. A że rynek nie znosi próżni lukę wypełniają niepubliczne ZOZ-y zakupujące drogą aparaturę i oferujące świadczenia medyczne. NFZ coraz częściej podpisuje z nimi kontrakty. Tak jest np. w Łodzi.

W publicznej służbie zdrowia kryzys. Nie ma pieniędzy na nowy sprzęt, na naprawę aparatury diagnostycznej. W Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi z powodu braku 100 tys. na zakup nowej lampy do tomografu urządzenie stało niewykorzystywane, a dzieci wożono po łódzkich szpitalach w poszukiwaniu sprawnego aparatu.

W szpitalach i przychodniach w regionie łódzkim jeszcze niedawno pracowało tylko siedem rezonansów magnetycznych. Według fachowców jest jeszcze miejsce przynajmniej dla kilku takich urządzeń.

Na rezonansie można doskonale zarobić. Za najprostsze badanie rezonansem NFZ płaci 350 zł. Ale można uzyskać dwa razy więcej, bo ponad 700 zł Fundusz proponuje za badania kardiologiczne. W Łodzi nikt nie chciał się schylić po te pieniądze - pisze Gazeta Wyborcza.

Pojedyncze badania, po kilka tygodniowo robili lekarze ze szpitala im. Barlickiego. Dlaczego tylko tyle? - Brakuje nam mocy przerobowych - mówi GW prof. Ludomir Stefańczyk. - Nasz rezonans pracuje non stop. Badamy pacjentów z neurologii i neurochirurgii. Więcej chorych po prostu nie wciśniemy w grafik.

Prof. Ludomir Stefańczyk - szef zakładu radiologii w Szpitalu im. Barlickiego uważa, że w Polsce robi się za mało badań rezonansem. Średnio na 700 tys. mieszkańców Polski przypada jedno badanie rocznie, przy średniej europejskiej wynoszącej jedno badanie na 70 tys. mieszkańców.

Niszę rynkową, powstałą z powodu braku urządzeń postanowiły wykorzystać placówki prywatne i zarobić na badaniach wykonywanych dla szpitali, a refundowanych przez NFZ.

Łódzki NZOZ Diagnostyka Medyczna "Księży Młyn" kupił rezonans o dobrych parametrach, wyposażony w dodatkowy osprzęt i oprogramowanie komputerowe. Prywatna placówka chce się specjalizować bowiem w badaniach kardiologicznych. Będzie je robić dla publicznych szpitali.
NFZ podpisał z firmą już kontrakt i zapłaci za 150 badań miesięcznie.

To nie jedyne przedsięwzięcia prywatnej służby zdrowia w Łodzi, zarabiającej i funkcjonującej dzięki kontraktom z NFZ. W prywatnym szpitalu przy ul. Szpragowej w Łodzi są porody "na NFZ" w podwyższonym standardzie nie dostępnym w publicznym położnictwie.

Niepubliczna przychodnia przy ul "Kopernika" uruchomiła pierwszą w mieście komorę hiperbaryczną. Łódzki oddział Funduszu chętnie podpisał kontrakt z właścicielami komory, bo woli wydawać pieniądze u siebie, niż płacić za leczenie we Wrocławiu czy Gdyni.

Wojciech Szrajber - dyrektor Wojewódzkiego szpitala Specjalistycznego im. M. Kopernika w Łodzi twierdzi, że prywatne placówki niewiele ryzykują, zwłaszcza że ostatnio NFZ zaczął naprawdę dobrze płacić. Szrajber dodaje przy tym, że szpital, którym on zarządza ma również niszowe oddziały, takie jak neurochirurgia czy reumatologia, na których można zarobić miliony rocznie.

Prof. Ludomir Stefańczyk z publicznego Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. N. Barlickiego uważa, że w związku z brakiem reformy w ochronie zdrowia, publiczne szpitale są słabe i mają ograniczone możliwości. Pojawia się więc konkurencja, która zgarnia publicznym pieniądze sprzed nosa.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum