Nie tylko "ściana wschodnia" - Małopolska też traci na algorytmie

Autor: Iwona Bączek/Rynek Zdrowia • • 10 września 2009 06:45

Do regionów Polski wschodniej, najbardziej zainteresowanych zmianą algorytmu podziału środków na ochronę zdrowia pomiędzy województwa, dołącza Małopolska, której głos w tej sprawie nie był dotychczas słyszalny.

W Małopolsce uważają, że biedniejsze regiony powinny być bardziej beneficjentem, niż płatnikiem składek na ochronę zdrowia

Choć w świadomości przeciętnego Polaka region ten do najbiedniejszych w kraju nie należy, okazuje się, że niefortunny wskaźnik dochodowy (dochód na osobę w gospodarstwie domowym), uderza także w to województwo.

3 września sejmowa komisja zdrowia przyjęła projekt ustawy, której celem ma być poprawa finansowania świadczeń zdrowotnych w województwach pokrzywdzonych przez obowiązujący od 2007 r. algorytm. Jednak kropka nad "i" nie została jeszcze postawiona. Ostateczny efekt prac legislacyjnych dopiero poznamy, podobnie jak rzeczywiste skutki zmiany algorytmu dla poszczególnych województw.

- Małopolska ma swoją specyfikę: stawiamy raczej na próbę porozumienia, niż na pikiety i demonstracje, dlatego nasze problemy nie pojawiają się tak często w mediach - wyjaśnia prezes Czech. - Co nie oznacza, że ich nie ma. Dlatego, po przeanalizowaniu sytuacji, MZP ZOZ poprosił wojewodę małopolskiego, Jerzego Millera, o spotkanie w ramach wojewódzkiej komisji dialogu społecznego. Mamy nadzieję, że wypracowane przez komisję stanowisko nie przejdzie bez echa.

Poniżej średniej krajowej

– Chcemy, zanim nie będzie za późno, głośno zacząć mówić o naszych problemach – powiedziała portalowi rynekzdrowia.pl Anna Czech, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego im. św. Łukasza w Tarnowie, prezes Małopolskiego Związku Pracodawców ZOZ.

Z wyliczeń Małopolskiego Związku Pracodawców ZOZ wynika, że w 2009 r. Małopolska straciła na algorytmie 145 mln zł. Jeśli nie zostanie zmieniony, w roku 2010 straci 177 mln zł, przy czym 120 mln z tej kwoty (roczny budżet trzech szpitali powiatowych) z tytułu wskaźnika dochodowego. Oznacza to, że na leczenie jednego ubezpieczonego w województwie przypadałoby w 2010 r. 1384 zł, przy średniej krajowej 1440 zł i kwocie przekraczającej w niektórych regionach 1600 zł. Miesięczny dochód na jedną osobę w gospodarstwie domowym wynosi bowiem w Małopolsce 679 zł i jest niższy od średniej krajowej pozostającej obecnie na poziomie 712 zł.

O tym nie dyskutują

Dla porównania: gdyby nie zmiana algorytmu w 2007 r., do ochrony zdrowia w Lubelskiem trafiłoby w 2008 r. o 177 mln zł więcej (o 188 mln więcej w 2009 r.), w Świętokrzyskiem o 124 mln zł więcej (o 145 mln więcej w 2009 r.), a w Podkarpackiem o 253 mln zł więcej (o 284 mln więcej w 2009 r.).

– Nie dyskutujemy ze wskaźnikiem ryzyka zdrowotnego i strukturą wiekową ubezpieczonych, choć tracimy z tego powodu 26 mln zł. Województwo ma po prostu młodsze społeczeństwo, niż inne regiony, toteż ryzyko zdrowotne jest automatycznie niższe – zaznacza Anna Czech. – Nie podnosimy też wielkiego larum ze względu na korektę dokonywaną w oparciu o wartość specjalistycznych świadczeń wykonanych w ramach danego oddziału NFZ w roku poprzednim, choć i w tym przypadku straty sięgają około 13 mln zł. Ale ze wskaźnikiem dochodowym nie sposób się zgodzić.

W ocenie małopolskiej wojewódzkiej komisji dialogu społecznego, która w pierwszych dniach września zajmowała się sprawą algorytmu, biedniejsze regiony powinny być - zgodnie z powszechnie uznawaną zasadą solidaryzmu społecznego – beneficjentem, nie płatnikiem.

Leczenie kosztuje tyle samo

„Założenie, że koszty świadczeń medycznych są zróżnicowane w poszczególnych województwach, jest błędne. Ceny podstawowych produktów, takich jak np. punkty za hospitalizację czy hemodializy, są w zasadzie ujednolicone w skali kraju. Niższy dochód w regionie nie oznacza wcale, że koszty usług medycznych są niższe. Ceny leków, sprzętu, jego amortyzacji są podobne w całej Polsce, a stawki za pracę lekarzy bywają często nawet wyższe w mniejszych ośrodkach, gdzie konkurencja jest niewielka” – podkreślają członkowie komisji w swoim oświadczeniu.

– Efektem pomniejszenia środków na ochronę zdrowia w województwie przez wskaźnik dochodowy, są niższe kontrakty, wynikające z nich nadwykonania i w efekcie utrudniony dostęp pacjentów do świadczeń medycznych – podkreśla Anna Czech. – Szpital Wojewódzki św. Łukasza w Tarnowie jest dużą placówką, której roczny budżet wynosi około 120 mln zł. Od stycznia br. lecznica wygenerowała jednak około 10 mln zł nadwykonań. Bardzo wysokie nadlimity mamy np. w zakresie chirurgii onkologicznej, gdzie trudno rozmawiać z pacjentami o przyszłorocznych terminach.

Takie rozmowy toczą się jednak z chorymi oczekującymi na zabieg usunięcia zaćmy, do którego kolejka jest ogromna. 270 osób spośród 723 czekających na operację, trzeba było przesunąć na 2010 r.

Zmieniamy algorytm i...

– Warto może ustalić, ile czasu polski pacjent powinien maksymalnie czekać na zaplanowany zabieg – uważa dyrektor Czech. – Byłyby to istotny punkt odniesienia, a być może także początek nowego ładu. Najpierw jednak trzeba usunąć z algorytmu wskaźnik, którego istnienie nie ma żadnego uzasadnienia i powoduje liczne nieprawidłowości.

Czy zmiana algorytmu spełni oczekiwania szpitali i pacjentów? Z pierwszych symulacji finansowych wynika, że nie do końca. Podlasie ma np. otrzymać zaledwie o 15 mln zł więcej, a województwo kujawsko-pomorskie o 22 mln zł więcej.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum