Nie dość, że biednie, to jeszcze brudno, czyli jak się sprząta w szpitalach

Autor: Iwona Bączek/Rynek Zdrowia • • 10 lipca 2009 06:20

Polska Izba Gospodarcza Czystości zapowiada, że już od września br. personel sprzątający otrzyma, zgodnie z dyrektywami UE, europejskie książeczki pracownika. Być może nie od razu dotrą one do wszystkich, ale Izba nie ukrywa, że zależy jej na tym, by przede wszystkim mogli się nimi legitymować pracownicy sprzątający w placówkach ochrony zdrowia.

Nie dość, że biednie, to jeszcze brudno, czyli jak się sprząta w szpitalach
Tak lśniący czystością korytarz, to marzenie dyrektora każdego szpitala. Takiej czystości raczej nie da się utrzymać używając tylko szmaty na szczotce.

Dokument dotyczący przebiegu pracy, zdobytych uprawnień i odbytych szkoleń jest w ocenie PIGC istotny nie tylko ze względu na potrzebę rejestracji pracowników branży i walkę z szarą strefą. To także, a może przede wszystkim, ważny dokument dla organów kontrolujących, poświadczający przeszkolenie do wykonywanych czynności. W przypadku zagrożeń występujących w szpitalach ten fakt ma szczególne znaczenie.

– Jak wielkim problemem jest brak świadomości i wystarczającego poziomu wiedzy osób odpowiadających za higienę w lecznicach, świadczy raport NIK z marca br. o wynikach kontroli żywienia i utrzymania czystości w szpitalach publicznych – mówi Marek Kowalski, prezes PIGC. – Wyniki kontroli NIK są niepokojące: na 12 szpitali 3 kwalifikowały się w zasadzie do zamknięcia. Statystycznie oznacza to, że podobnie może być w 25 proc. placówek.

Nie ma szkoleń, nie ma wiedzy
NIK ocenia, że procedury higieniczne w skontrolowanych szpitalach zostały opracowane nierzetelnie, były niespójne i oderwane od realiów. Zastrzeżenia budziło także wyposażenie szpitali w sprzęt do sprzątania oraz środki utrzymania czystości. Okazało się, że często były stosowane środki chemii domowej, zamiast znacznie efektywniejszych preparatów profesjonalnych. W co drugim kontrolowanym szpitalu nie szkolono personelu sprzątającego, mimo, że sprzątanie w lecznicy wymaga specjalistycznej wiedzy i wysokiego poziomu świadomości zagrożeń.

Słabym punktem 10 na 12 szpitali okazał się również system nadzoru nad utrzymaniem czystości: zespoły kontroli zakażeń zakładowych nie działały w pełnym składzie, większość ich zadań samodzielnie realizowały pielęgniarki epidemiologiczne, a kontrole stanu czystości nie były rzetelnie udokumentowane.

Przykłady z raportu NIK wyraźnie pokazują, że w skontrolowanych szpitalach personel sprzątający nie został przeszkolony do pracy i nie zdawał sobie sprawy z konsekwencji rażących błędów, jakie popełniał.

I tak na przykład: w szpitalu w Suwałkach osoby sprzątające przechodząc z magazynu brudnej bielizny do magazynu bielizny czystej, nie zmieniały fartuchów. Na dwóch oddziałach szpitala nie dezynfekowano umywalek ani muszli klozetowych. Na jednym z oddziałów szpitala w Warszawie do mycia podłogi używano tylko jednego wiadra (powinny być dwa - z roztworem środka myjącego i wodą do płukania). Osoba sprzątająca nie miała do dyspozycji pojemników do płukania ścierek, więc płukała je w bieżącej wodzie w łazienkach pacjentów...

– Warto przypomnieć, że zgodnie z zapisami ustawy o zapobieganiu i zwalczaniu chorób zakaźnych i zakażeń, za zakażenia w szpitalu odpowiedzialny jest dyrektor placówki – podkreśla Beata Ochocka, konsultant krajowy w dziedzinie pielęgniarstwa epidemiologicznego. – Zarządzający lecznicami nie mogą sobie zatem pozwolić na lekceważenie faktu, że szpitalne powierzchnie, a więc obszary zwiększonego ryzyka, są myte np. płynem do naczyń.

Beata Ochocka dodaje, że Polskie Stowarzyszenie Pielęgniarek Epidemiologicznych, wspólnie z PIGC, opracowują obecnie standardy w zakresie higieny dla szpitali.

Może skromnie, ale czysto
– Mogłoby się wydawać, że dla wszystkich jest jasne, że czystość w szpitalu to podstawowa sprawa – mówi konsultant krajowy w dziedzinie pielęgniarstwa epidemiologicznego. – Chodzi o to, aby pacjentom nie szkodzić, nie dokładać cierpienia. Jednak dane resortu zdrowia z 2006 r. są zastanawiające: przyczyną dużej części aż 10 tys. zgonów w Polsce mogły być właśnie zaniedbania higieniczne. Skalę problemu potwierdza też Artur Sandauer ze Stowarzyszenia Pacjentów Primum Non Nocere, który informuje, że zakażenia szpitalne stanowią drugą w kolejności, największą grupę skarg, z którymi zgłaszają się pacjenci. Wytłumaczeniem nie może być trudna sytuacja finansowa szpitali. Może być skromnie, ale musi być czysto.

Dariusz Mikołajczyk, wiceprezes Europejskiej Federacji Czystości, dziwi się zdumieniu, jakie u wielu wywołują zapowiedzi szkoleń dla pracowników branży.

– W większości krajów UE to normalna sprawa: czym innym jest sprzątanie w domu, a czym innym w szpitalu – podkreśla. – W Holandii, Niemczech lub Skandynawii istnieją całe systemy szkoleń, finansowane częściowo przez związki zawodowe i rządy. U nas rozmowa o szkoleniach dla ekip sprzątających wciąż budzi ironiczne uśmiechy. Już od dawna walczymy o zmianę podejścia. Na razie bezskutecznie.

– Sprzątanie, jak każda inna praca, wymaga wiedzy – dodaje Krzysztof Poznański, prezes ISS Polska, członek Rady PIGC. – W końcu używa się w niej urządzeń mechanicznych i środków chemicznych do odkażania. Potrzebne są umiejętności ogólne i specyficzne. A przede wszystkim świadomość skutków zaniedbań.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum