Gazeta Wyborcza, jj/Rynek Zdrowia | 18-03-2021 12:45

Nakazy pracy sprawiają, że lekarzy nie ma ani w dotychczasowym, ani w nowym miejscu

Wojewoda kujawsko-pomorski skierował lekarzy z dnia na dzień do pracy w ZOZ w Radziejowie i szpitalu w Grudziądzu, dezorganizując funkcjonowanie placówek, w których pracowali do tej pory.

Nieprzemyślane nakazy pracy dezorganizują opiekę nad pacjentami. FOT. Shutterstock

  • Lekarka POZ otrzymała nakaz pracy w szpitalu covidowym - pozbawiła opieki swoich pacjentów, a w nowym miejscu nie otrzymała umowy
  • Część lekarzy i pielęgniarek z powodu nieprzemyślanych decyzji wojewody nie pracuje ani w swoim, ani w nowym miejscu pracy

Ponieważ na apel o dobrowolne zgłaszanie się do pracy przy pacjentach coviowych nie było odzewu, wojewoda zaczął w trybie nakazowym, na mocy decyzji administracyjnej, pod groźbą dotkliwych sankcji, delegować do szpitali covidowych w Grudziądzu i Radziejowie medyków. Wśród nich opiekujących się dziećmi, karmiących matek, lekarek w ciąży.

Jak twierdzą lekarze, nie mają żadnych umów o pracę w nowym miejscu i nie wiadomo, kiedy je otrzymają. Lekarka pracująca w POZ w małym mieście w woj. kujawsko-pomorskim opisuje Gazecie Wyborczej sytuację, w jakiej się znalazła. Przychodnia, w której jest zatrudniona ma pod opieką ok. 14 tys. pacjentów. Dziennie przyjmuje około 40-45 pacjentów. Diagnozuje, wypisuje recepty, opiekuje się pacjentami z lżejszym przebiegiem zakażenia covidowego, jeździ na wizyty domowe, ostatnio również szczepi seniorów. Na mocy decyzji wojewody tego nie robi.

Czekając na telefon i konkrety

Lekarka nie robi też nic w szpitalu w Radziejowie, gdzie poinformowano ją, że ma czekać na telefon w sprawie podpisania umowy. Nie przekazano jej żadnych szczegółów dotyczących nowej pracy. Do środy (17 marca) nie było żadnych informacji, a umowa ma zostać jej przedstawiona w przyszłym tygodniu. Nie podjęła, podobnie się, jak inni lekarze i pielęgniarki, nowych obowiązków. To oznacza, że nie pracuje ani w swoim dotychczasowym miejscu pracy, ani w nowym.

Okazało się, że szpital potrzebuje pomocy, ale ma problemy z organizacją i koordynacją. Organizacyjny chaos i zamęt dotknął nie tylko lekarzy wyłączonych z możliwości delegowania do szpitali jednoimiennych. W zawieszeniu znaleźli się również lekarze i pielęgniarki gotowe podjąć pracę poza swoim macierzystym miejscem zatrudnienia.