Nadwykonania w onkologii: co ratuje życie, a co przedłuża agonię?

Autor: Luiza Jakubiak/Rynek Zdrowia • • 03 września 2013 06:15


Z danych NFZ wynika, że Centrum Onkologii w Bydgoszczy, w ramach zawartych kontraktów, zrealizowało świadczenia na rzecz ubezpieczonych przypisanych do innych oddziałów NFZ w łącznej wysokości 41 mln zł. W ciągu 2013 roku kontrakt CO został zwiększony o 8,254 mln zł, jeśli chodzi o pacjentów spoza województwa.

Kontrakt z Centrum na 2013 rok jest natomiast łącznie większy o kwotę 15,4 mln zł, co daje wzrost o 7,1 proc. w stosunku do kontraktu pierwotnego w 2012 roku i wynosi ponad 216 mln zł.

Dodać trzeba, że jednocześnie wartość środków przeznaczonych dla Kujawsko-Pomorskiego OW NFZ na 2013 rok nie była znacząco większa od tych, jakie były w dyspozycji w 2012 roku (poziom wzrostu środków na 2013 rok to 2,3 proc.).

- Podobnie znaczące wzrosty nakładów na CO miały miejsce także i poprzednich latach. Tak więc w ramach naszych ograniczonych możliwości możemy przeznaczać i systematycznie przeznaczamy coraz większe środki na potrzeby Centrum. W tej sytuacji obarczanie nas odpowiedzialnością za skutki decyzji podejmowanych przez dyrekcje Centrum jest wysoce niesprawiedliwe - broni stanowiska oddziału NFZ jego rzecznik.

Nadwykonania w sądzie
Sprawa nadwykonań Centrum Onkologii w Bydgoszczy ciągnie się, również na łamach mediów, od co najmniej dwóch lat. O tym, że Centrum Onkologii chce osobnych pieniędzy za pacjentów spoza regionu, informowaliśmy na początku 2011 roku. Na początku tego roku dyrektor informował, że od trzech lat szpital nie otrzymał od Funduszu wypłaty środków za owe nadwykonania, w efekcie kwota zadłużenia płatnika wobec Centrum Onkologii narosła do wysokości 90 mln zł.

Proces w I instancji o zwrot nadwykonań CO wygrało. Kujawsko-Pomorski OW NFZ odwołał się od tego wyroku kwestionując zawarte w nim stwierdzenie, iż wszystkie niezapłacone świadczenia należały do zakresu ratujących życie. Obie strony inaczej interpretują apelację.

- Wykazaliśmy, że tak w istocie rzeczy nie było. Sąd Apelacyjny w Gdańsku podzielił nasz punkt widzenia kierując sprawę do ponownego rozpatrzenia - informuje Jan Raszeja.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum