Na Dolnym Śląsku problemy z kontraktami

Autor: Gazeta Wrocławska/Rynek Zdrowia • • 02 stycznia 2009 10:49

W piątek, 2 stycznia, mieszkańcy Wrocławia, którzy zarejestrowali się już wcześniej do różnych lekarzy specjalistów, będą mieli poważne problemy, aby się do nich dostać za darmo. Przychodnie, które nie podpisały umowy z NFZ, odeślą wielu pacjentów z kwitkiem. A problem jest poważny - dotyczy bowiem, aż połowy przychodni we Wrocławiu, które nie dostały kontraktów na usługi lekarzy specjalistów.

Dyrektorzy przychodni winą za to obarczają dolnośląski oddział Narodowego Funduszu Zdrowia. To jego informatycy mieli napisać wadliwy program, przez co przychodnie nie mogły złożyć swoich ofert. NFZ się broni, że chodziło o błędy merytoryczne, popełniane przy składaniu wniosków przez lekarzy specjalistów. Zapominali np. wypisać sprzęt, jakim dysponują.

Niektóre przychodnie dzisiaj w ogóle nie zostały otwarte. Ich pracownicy wzięli na ten dzień urlopy. Na wielu pojawiły się kartki z informacją, że pacjenci nie będą zapisywani do odwołania, a w sytuacjach pogorszenia zdrowia mają się zwrócić o pomoc do swojego lekarza rodzinnego. 
Nie będą czynne poradnie w szpitalu przy ul. Koszarowej. I wszystkie 63 poradnie w Akademickim Szpitalu Klinicznym.

- Przykro mi, ale musimy odsyłać pacjentów, z wyjątkiem ostrych przypadków - wyjaśnia Piotr Pobrotyn, dyrektor Akademickiego Szpitala Klinicznego. - Nie mając umowy, nie możemy przyjmować ludzi, bo Fundusz nam za to nie zapłaci. Ale to nie jest nasza wina, że informatycy NFZ napisali zły program komputerowy, przez co nie mogliśmy złożyć prawidłowych ofert. Dlatego wszystkie 63 poradnie są zamknięte - zaznacza. Pobrotyn nie wie jeszcze, co zrobi w poniedziałek.

Nie mając umów, lekarze specjaliści nie mogą wypisywać aktualnych recept ani skierowań na badania. Nieoficjalnie część medyków przyznaje, że wystawi recepty z datą 31 grudnia 2008 r.

W Dolnośląskim Centrum Medycznym Dolmed do 6 specjalistycznych gabinetów, w tym onkologa, neurologa i okulisty, zapisanych jest dziś 100 pacjentów. Prezes Marek Moszczyński przyznaje, że przyjęci będą tylko ci w trakcie leczenia lub na wizytę kontrolną.

Maciej Biardzki, dyrektor ds. medycznych dolnośląskiego oddziału NFZ, zapewnia, że za wszystkich pacjentów, przyjętych w stanie zagrożenia życia, Fundusz zapłaci; „za pacjenta z ostrym stanem zapalnym też”. Także w Jeleniej Górze część przychodni nie ma kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia. W jeleniogórskiej Spółdzielni Pracy Specjalistów Lekarzy Vita tylko jeden z dziewięciu lekarzy będzie przyjmował bezpłatnie, pozostali tylko prywatnie. Konsultacja będzie kosztowała minimum 50 zł.

Karkonoskie Centrum Medyczne na wszelki wypadek zamknęło drzwi już 31 grudnia. Lekarze nie będą przyjmować także 2 i 3 stycznia (z wyjątkiem rehabilitacji). W Szpitalu Wojewódzkim w Jeleniej Górze pacjenci będą przyjmowani na wszystkie oddziały. W Lubaniu Łużyckie Centrum Medyczne nie ma kontraktów dla oddziału dziecięcego i wewnętrznego.

- Chorych dzieci nikt do domów nie będzie wyganiał - zapewnia prezes szpitala Krzysztof Konopka. - Ani na oddział wewnętrzny, ani na dziecięcy nie trafiają przypadki planowe. Zawsze są to pacjenci ze skierowania lekarza rodzinnego. Zwykle przypadki ostre. Dlatego nie wyobrażam sobie, żebyśmy mogli zostawić pacjentów bez opieki. Będziemy przyjmować chorych, a potem wystąpimy do NFZ o zwrot kosztów.

Bez kontraktu zostało wiele przychodni legnickiego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego. Krystyna Barcik, dyrektorka szpitala mówi, że ich dalsza działalność będzie uzależniona od negocjacji z NFZ pod koniec stycznia.Gdy przychodnie będą zamknięte, pacjenci w nagłych przypadkach zostaną przyjęci w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym lub na oddziałach.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum