LJ, PPOZ, gazeta.pl | 01-08-2013 10:19

NFZ: porada recepturowa nie jest poradą lekarską

Zgodnie z zaleceniami NFZ konsultacje z lekarzem w imieniu innej osoby oraz powtórne recepty, wypisane w ramach tzw. koincydencji, mają być opłacane przez Fundusz. Płatnik przypomina jednak, by lekarze w rozliczeniach z NFZ wyraźnie oznaczali takie zaoczne wypisanie recepty jako poradę recepturową.

Lekarze rodzinni z Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia poinformowali, że z satysfakcją przyjęli stanowisko NFZ w sprawie koincydencji świadczeń. - Zgodnie z zaleceniami Centrali, porady udzielane z zakresu podstawowej opieki zdrowotnej pozostające w koincydencji ze świadczeniami stacjonarnymi mają być obecnie oznaczane jako poprawnie sprawozdawane, a co za tym idzie, mają zostać przyjęte do sprawozdania i rozliczenia - stwierdza Bożena Janicka, prezes PPOZ.

Zjawisko zaocznego wypisywania recept przez lekarzy było przedmiotem kontroli NFZ w latach poprzednich. W marcu 2011 r. część oddziałów regionalnych Funduszu wydała zalecenia lekarzom, by nie wystawiali recept bez przebadania pacjenta. Płatnik wyszedł z założenia, że wystawianie recept bez osobistego zbadania pacjenta, tj. w ramach porady lekarskiej, stanowi generowanie nienależnej refundacji.

Pojawił się jednak problem pacjentów hospitalizowanych, którzy w trakcie pobytu w szpitalu mieli utrudniony dostęp do kontynuacji terapii przewlekłego schorzenia. Szpitale bowiem nie mają obowiązku, aby poza bezpośrednią przyczyną hospitalizacji, zapewnić pacjentowi leczenie z powodu innych chorób.

Wówczas przyjęto i uznano za zasadne wpisywanie do umów z lekarzami porady recepturowej, czyli takiej, która ogranicza się do wypisania recepty. - W umowach lekarzy rodzinnych z Funduszem zawarta jest pozycja "porada recepturowa". Wówczas wydawało się, że sprawa została wyjaśniona i rozwiązana - mówił portalowi rynek zdrowia Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.

Czytaj także: Dwie strony koincydencji, czyli lekarze znów karani za zaoczne wypisywanie recept

W tym roku jednak kontrolerzy NFZ znowu zaczęli uważniej przyglądać się przypadkom porad udzielonych w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej, a także wizyt w poradniach podstawowej opieki zdrowotnej w związku z leczeniem chorób przewlekłych, z jednoczesnym pobytem tego samego pacjenta w szpitalu. Znowu posypały się kary.

Jak wyjaśnia płatnik, kontrole i kary nie oznaczają powrotu do rezygnacji z zaocznego przepisywania recept przewlekle chorym. Chodzi o prawidłowe rozliczenie takiej wizyty i określenie, co jest poradą lekarską, a co recepturową.

- Kontrole koincydencji służą temu, aby wychwycić fikcyjne porady, które wykazują niektórzy lekarze, aby pobrać wyższą stawkę z NFZ. Chodzi szczególnie o pacjentów z cukrzycą lub chorobami układu krążenia, za których lekarz otrzymuje trzykrotność podstawowej stawki kapitacyjnej. Jest jednak warunek - taki pacjent musi być badany przez lekarza rodzinnego co najmniej raz na kwartał. Wiemy o przypadkach, w których do wizyty nie dochodzi, bo pacjent leży w szpitalu. Takie porady kwestionujemy i stosujemy prewencyjną karę - mówi portalowi gazeta.pl Adam Dębski, rzecznik prasowy Podlaskiego Oddziału Wojewódzkiego Funduszu.

- W stanowisku centrali NFZ, na które powołuje się PPOZ, jest mowa o wizytach oznaczonych jako konsultacje w imieniu innej osoby oraz powtórne recepty. Żaden ze skontrolowanych przez podlaski NFZ przypadków koincydencji nie był w ten sposób oznaczony. Przeciwnie - w zbadanych przez nas przypadkach wskazywano, że porad udzielono pacjentom przebywającym w tym czasie w szpitalu - zauważa rzecznik.