NFZ chce więcej kwalifikacji do przeszczepu w ambulatorium. Ma być taniej, ale czy lepiej?

Autor: Jacek Janik/Rynek Zdrowia • • 26 kwietnia 2013 06:16

Propozycję wyodrębnienia w ramach kontraktu pieniędzy m.in. na kwalifikację do przeszczepów nerek zawiera projekt nowelizacji zarządzenia dotyczącego ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, przekazany przez prezes NFZ do konsultacji w kwietniu br.

Fundusz ma nadzieję, że dzięki takiej zmianie zasad finansowania nastąpi wzrost liczby świadczeń w gabinetach zabiegowych, bez konieczności pobytu w szpitalu, oraz zwiększy się liczba zgłoszeń pacjentów do przeszczepu nerki przez poradnie.

Zmiany na lepsze?
Istnieje opinia, że odkąd poradnie nefrologiczne są związane (zazwyczaj właścicielsko) ze stacjami dializ, liczba kwalifikacji do przeszczepu nerek nie rośnie. Tłumaczeniem jest teoria, że kwalifikacji nie ma, bo im więcej pacjentów z przeszczepionymi nerkami, tym mniejsze zapotrzebowanie na dializy.

Drugą stroną medalu są niskie kontrakty „zjadane" przez procedury kwalifikacji, których w takiej sytuacji wystrzegają się poradnie. Taki obraz, mówiąc bez ogródek, to przeciwstawianie sobie środowisk transplantologów i nefrologów. A przecież często nefrolodzy są jednocześnie transplantologami.

NFZ poprzez wydzielenie pieniędzy na kwalifikacje do przeszczepu chce zwiększyć ich ilość. - Będziemy wyżej oceniać w rankingu tych świadczeniodawców, którzy takie kwalifikacje wykonują i takich, którzy to robią z powodzeniem - tzn. po kwalifikacji zabieg rzeczywiście dochodzi do skutku - tłumaczyła prezes NFZ.

- Po analizie przewidziano wyodrębnienie środków finansowych na realizację grupy procedur transplantacyjnych. Ma to na celu zwiększenie zgłaszania przez poradnie specjalistyczne potencjalnych biorców do ośrodków kwalifikujących do przeszczepu nerki oraz poprawę opieki ambulatoryjnej nad pacjentami z ciężką niewydolnością nerek, którzy zostali zakwalifikowani do przeszczepu - stwierdza Andrzej Troszyński, rzecznik NFZ.

Rzecznik potwierdza prawidłowe w tym kontekście użycie słowa „wyodrębnienie" - co oznacza, że dodatkowych pieniędzy na procedury kwalifikacji do przeszczepu nie będzie. Chodzi głównie o przesunięcie środków finansowych z procedur wykonywanych w trybie hospitalizacyjnym, na te tańsze, wykonywane w ramach AOS.

Dłuższe kwalifikacje
- Jeżeli nie zostaną zwiększone kontrakty dla poradni nefrologicznych, a jedynie zostanie wydzielona z dotychczasowych pieniędzy pewna pula na kwalifikacje pacjentów do przeszczepień, to takie działanie nie rozwiąże żadnego problemu. Ludzi z chorobami nerek przybywa a procedura kwalifikacji jest czasochłonna - mówi prof. Magdalena Durlik, mazowiecki konsultant wojewódzki ds. nefrologii.

- Do tej pory, jak przeprowadzaliśmy kwalifikacje w ramach hospitalizacji, to umawialiśmy pacjenta na wszystkie konsultacje w szpitalu w trzy dni. Jeżeli pacjent w poradni otrzyma skierowania - do kardiologa, onkologa, pulmonologa, urologa, laryngologa, stomatologa, okulisty, na badanie gastroskopii, kolonoskopii - a większość pacjentów jest w zaawansowanym wieku, z wieloma chorobami towarzyszącymi - to proszę sobie odpowiedzieć na pytanie, kiedy uda się te wszystkie badania zrobić? - pyta prof. Durlik.

Badania przy obecnych kolejkach mogą trwać rok, wówczas może okazać się, że te wykonane na początku utracą ważność. Powstaje więc problem.

- Wydzielona pula pieniędzy na kwalifikacje pacjentów do przeszczepu w ramach poradni nic nie zmieni, jeśli nie będzie „krótkiej ścieżki" dla tych badań. Chory będzie czekał na to, co w trybie hospitalizacji można zrobić niemal od ręki. Moim zdaniem możliwość kwalifikacji w szpitalu lub poradni, w zależności od decyzji stacji dializ, byłaby dobrym rozwiązaniem - dodaje profesor.

Niechętni przeszczepom?
Czy rzeczywiście w Polsce jest zbyt mało kwalifikacji do przeszczepu? Czy zbyt mało jest przeszczepień nerek? W 2012 roku na liście oczekujących na przeszczepienie nerki znajdowało 2834 pacjentów. U 1188 spośród nich wykonano zabieg przeszczepienia, w tym 1094 osobom przeszczepiono nerkę od dawcy zmarłego, 43 nerkę wraz z trzustką od dawcy zmarłego, 51 nerkę od dawcy żywego.

W grudniu 2012 roku na przeszczepienie nerki oczekiwało 1646 chorych, w tym 1620 wyłącznie na przeszczep nerki, 22 na przeszczep nerki i trzustki, 4 na przeszczep nerki i wątroby. To dane Poltransplantu.

- Odnosząc liczbę 2834 do 17 963 dializowanych (w około 270 stacjach dializ w całej Polsce) na początku 2012 roku (dane z rejestru Polskiego Towarzystwa Nefrologicznego, potwierdzone raportami konsultantów wojewódzkich w dziedzinie nefrologii) otrzymujemy wskaźnik 15,8 proc. ogółu dializowanych na liście oczekujących na przeszczepienie, dorównujący krajom zachodniej Europy - informuje portal rynekzdrowia.pl prof. Marian Klinger, konsultant krajowy w dziedzinie nefrologii.

- Tych 2834 chorych, którzy byli na liście oczekujących na przeszczepienie narządu w 2012 roku, zyskało szansę dłuższego, lepszego życia dzięki wspólnemu wysiłkowi nefrologów, stacji dializ i innych specjalistów w oddziałach szpitalnych oraz transplantologów w Regionalnych Ośrodkach Kwalifikacyjnych, którymi są głównie też nefrolodzy. Przeciwstawienie nefrolodzy - transplantolodzy jest całkowicie nieuprawione - dodaje prof. Klinger.

Stan faktyczny
Zdaniem prof. Klingera nie można sugerować, że przeszczepianie nerek zmniejszy wydatki na dializoterapię. Według "Raportu o stanie leczenia nerkozastępczego w Polsce" (red. prof. B. Rutkowski) 61% pacjentów, którzy rozpoczęli w 2010 roku dializoterapię przekroczyło 65 rok życia, a 28% 75 rok życia. Wzrost liczby dializowanych następuje głównie w tych najstarszych kategoriach wiekowych.

Dla większości chorych ze zniszczonymi nerkami dializoterapia jest jedyną możliwą metodą leczenia nerkozastępczego. Ocenia się, że do przeszczepu nerki można zakwalifikować co najwyżej 20% osób dializowanych. Nie ma niechęci nefrologów do kwalifikacji pacjentów do przeszczepu nerki, w obawie przed zmniejszeniem liczby dializowanych.

Jak tłumaczy prof. Klinger, od drugiego roku po zabiegu przeszczepienie nerki staje się tańsze od dializoterapii. Jednak w Polsce stawka refundacji zabiegów dializy jest najniższa w Europie, a porównawcze zestawienia pomijają kosztowne hospitalizacje biorców przeszczepu nerki, spowodowane powikłaniami infekcyjnymi, sercowo-naczyniowymi, procesami nowotworowymi, odrzucaniem przeszczepionego narządu.

- Przeszczepy nerek należy promować nie dlatego, że są tańsze od dializoterapii, ale z tego powodu, że dają pacjentom szansę lepszego, dłuższego życia. Nie oznaczają wszakże powrotu do zdrowia. Nie mają wpływu na 15-procentową śmiertelność u poddawanych dializoterapii w ciągu roku, ponieważ dotyka ona tej olbrzymiej większości, której do przeszczepu nerki nie można zakwalifikować z powodu trwałych przeciwwskazań - stwierdza prof. Klinger.

Winne stacje dializ?
Błędem jest więc obarczanie stacji dializ winą za słabą kwalifikację chorych do przeszczepu.

- Stacje dializ od lat apelują o ułatwienia w dostępie do kwalifikacji do przeszczepu nerki. Stacje są pozbawione wszelkich kompetencji w procesie kwalifikacji, rozlicza się je natomiast z odsetka pacjentów zakwalifikowanych do przeszczepienia. Zarzuty, że stacje blokują kwalifikacje, są więc merytorycznie chybione, bo nie mają one prawa wykonywania tej procedury - stwierdza dr Dariusz Aksamit, prezes Nefron SNIGMP, która zrzesza ponad 160 stacji dializ.

Według Dariusza Aksamita, największy sukces każdej stacji i prowadzącego ją nefrologa to przekazanie pacjenta do przeszczepu, ale proces kwalifikacji do transplantacji nerki w Polsce jest najdłuższy w Europie i trwa nawet 2,5 roku.

- W praktyce z powodu zbyt niskich limitów poradni nefrologicznych oraz limitowania świadczeń szpitalnych i w efekcie powstających kolejek do oddziałów, proces kwalifikacji przerzucony jest na determinację lekarza stacji dializ i pacjentów, którzy muszą pokonywać wszystkie bariery w dostępie do badań i konsultacji niezbędnych w procesie zgłaszania chorych na listę biorców - dodaje.

Zdaniem szefa Nefronu planowane przez NFZ zmiany dotyczące AOS, wprowadzające odrębne finansowanie w poradniach nefrologicznych kwalifikacji do przeszczepienia nerki oraz późniejszych badań okresowych, to krok w dobrą stronę. Jednak to tylko częściowe rozwiązanie dotychczasowych problemów.

- Proponujemy, by NFZ wprowadził procedurę kwalifikacji do przeszczepu nerki też do stacji dializ, a więc tam, gdzie pacjenci są zgłaszani do zabiegu transplantacji. Tam są też lekarze, którzy ich leczą i znają najlepiej. W znaczący sposób ułatwiłoby to proces kwalifikacji chorych do przeszczepu. Apelujemy również, aby procedura kwalifikacji do przeszczepu nie podlegała limitowaniu - mówi dr Aksamit.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum