Minister Niedzielski rozmawiał z dyrektorami szpitali. "Jedna rzecz mnie rozczarowała"

Autor: KM • Źródło: Rynek Zdrowia09 września 2022 15:00

- Jedyne, czym w tym procesie czuję się rozczarowany, to pewien ton dyskusji, który został narzucony przez osoby zainteresowane. Mówię tu o zrzeszeniach szpitali i o pewnych wypowiedziach menedżerów – mówił wczoraj w Karpaczu minister Adam Niedzielski do dyrektorów szpitali.

Minister Niedzielski rozmawiał z dyrektorami szpitali. "Jedna rzecz mnie rozczarowała"
Minister zdrowia Adam Niedzielski. Fot. PAP/Piotr Nowak
  • Minister Adam Niedzielski podczas Forum Ekonomicznego rozmawiał z dyrektorami szpitali, przedstawiając sposób "rozwiązania problemu, który od ponad dwóch miesięcy narasta"
  • Mówił o kwestii finansowania podwyżki minimalnych wynagrodzeń
  • - Proces wdrażania sposobu podwyższania minimalnych pensji budzi bardzo dużo emocji - mówił minister i przyznał, że rozczarował go ton tej dyskusji
  • - Wybraliśmy metodę wycen i żeby je prawidłowo przekalkulować Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji przeprowadziła normalne ćwiczenie, prosząc o ankiety - przypomniał Niedzielski
  • - Nie wszyscy byli chętni, żeby pokazać, jak te koszty przekalkulować - wskazał minister nadmieniając, że kontakt ze strony AOTMiT nie jest działaniem kontrolnym, a próbą zbudowania wiarygodnej taryfy

Ton dyskusji o wynagrodzeniach rozczarował ministra

- Jedyne, czym w tym procesie czuję się rozczarowany, to pewien ton dyskusji, który został narzucony przez osoby zainteresowane. Mówię tu o zrzeszeniach szpitali i o pewnych wypowiedziach menedżerów – mówił wczoraj w Karpaczu minister Adam Niedzielski w trakcie spotkania z dyrektorami szpitali.

Przedstawił im propozycję rozwiązania, które ma zapewnić pełną realizację ustawy podwyżkowej w ochronie zdrowia. Od momentu wejścia jej w życie kierujący szpitalami, szczególnie tymi podległymi samorządom, alarmowali, że pieniędzy nie wystarczy. Dodatkowe pieniądze przelane na konta szpitali nie były w stanie zapewnić finansowania podwyżek i bieżącej działalności lecznic - mowa o ponad 200 placówkach w Polsce. Problem szeroko nagłaśniały nie tylko same szpitale, ale i organizacje i zrzeszenia szpitalne. 

- Cały czas z naszej strony była otwartość do dyskusji, analizowania poszczególnych przypadków, państwo przedstawialiście wyliczenia dla pojedynczych szpitali pokazujące, że nie zawsze to, co w wyniku zmiany wyceny będzie dodatkowym strumieniem finansowym, jest w stanie sfinansować zobowiązania dotyczące minimalnych wynagrodzeń - ocenił, dodając, że wszystkie pojedyncze sytuacje były badane wraz z Narodowym Funduszem Zdrowia, dyrektorami i prezesami.

- Przypomnę, że fundamentalne założenie było takie, że tym razem najniższe wynagrodzenia sfinansujemy nie tak, jak w poprzednim roku na tzw. PESEL, tylko zwiększymy wyceny. Środowisko zarządzające szpitalami się domagało, żeby postawić na swobodę kształtowania wynagrodzeń przez menedżerów i chcę powiedzieć, że my też jesteśmy tego zwolennikami - ale też jesteśmy między młotem a kowadłem - zauważył minister.

- Z jednej strony mamy związki zawodowe, które domagały się absolutnie innego sposobu płatności. Oczekiwały, że będzie powtórka z poprzedniego roku: przekazanie znaczonego strumienia finansowego. Tym razem kwota zwiększenia wyceny była tak duża, że włożenie kolejnego strumienia podatkowego to były potężne pieniądze, które idą zupełnie bokiem. Zastanawialiśmy się nad tym wariantem: żeby zlikwidować ryczałtowe płatności przez systematyczne zmiany wycen, jakie robiliśmy do tej pory. Prawdopodobnie to trwałoby dekady - przyznał Niedzielski.

- Z naszego punktu widzenia decyzja była stosunkowo prosta: wybraliśmy metodę wycen i żeby je prawidłowo przekalkulować Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji przeprowadziła normalne ćwiczenie, prosząc o ankiety. Nie wszyscy byli chętni, żeby pokazać, jak te koszty przekalkulować. Później, w procesie dyskusji mieliśmy wrażenie, że ci, co nie podali swoich kalkulacji kosztowych, nie pokazali swojej struktury kosztów, potem mieli największe pretensje - komentował minister i zaznaczył, że kontakt ze strony AOTMiT nie jest działaniem kontrolnym, a próbą zbudowania wiarygodnej taryfy.

Czy się stoi, czy się leży, to ryczałt się należy? Już nie

Niedzielski przypomniał, że "założenie, które polega na zwiększaniu taryfy, zawsze będzie uśredniało pewne efekty".

- Nie będziemy pojedynczym podmiotom dawać różnych taryf, taryfa jest oczywiście jedna. Jeżeli dajemy jedną taryfę, a struktury zatrudnienia personelu, zwłaszcza pielęgniarek, są różne w różnych podmiotach, to oczywiście jest to ćwiczenie, które powoduje zawsze, że część jest powyżej średniej, a część jest poniżej średniej - wskazał.

Minister przyznał, że zgodnie z chęciami resortu podwyżka miała być odczuwalna również dla pacjentów. - Jeśli dajemy dodatkowy strumień, "czy się stoi, czy się leży, to ryczałt się należy", to nie jest motywujące do zwiększenia wolumenu świadczeń. Tutaj zrozumienie było takie, że nie tylko wycena stacjonarna będzie źródłem finansowania poszczególnego świadczenia - wyjaśniał.

- Będzie to zachęcało do zwiększenia wolumenu tak, żeby nie tylko wartością ceny jednostkowej, ale też wolumenem udzielanych świadczeń sfinansować podwyżkę wynagrodzeń i zastanowić się, czy liczba personelu jest współmierna do poziomu realizowanych świadczeń - dodał. - Pod tym względem ten instrument był zupełnie inaczej zaprojektowany niż rok temu. Kwoty, które kalkulowaliśmy na podstawie tego, co AOTMiT zebrała ze szpitali, wynosiły pierwotnie dziewięć miliardów złotych plus trzy miliardy ze stałego strumienia finansowego - poinformował szef resortu zdrowia.

- Według naszych szacunków z dziewięciu miliardów tak naprawdę 6,5 miało finansować podwyżkę minimalnych wynagrodzeń. 2,5 miliarda w systemie miało być półką - wyliczał minister.

- Po zaprojektowaniu taryf dostaliście państwo aneksy do podpisu, w których zostały określone warunki - zwrócił się do dyrektorów Niedzielski. - I zaczęła się dyskusja, która pokazała, że metoda uśredniania nie zawsze będzie wszystkich zadowalać, chociaż my cały czas stoimy na stanowisku, że uśrednianie ma zmotywować tych, którzy wypadają gorzej w strukturze kosztowej.

Gorsza sytuacja zwłaszcza w szpitalach powiatowych

- Patrzyliśmy, ile wynoszą przychody na poszczególnego członka personelu. To jest bardzo zróżnicowane. Jeżeli w jednym szpitalu mamy przychód na jednego zatrudnionego 120 tysięcy, a w drugim poniżej 80, to nie możemy się spodziewać, że zmiana taryfy w ten sam sposób sfinansuje oczekiwania finansowe w tych dwóch podmiotach. Poza tym ze zdziwieniem odkryliśmy, że po wprowadzeniu taryf nagle pokazały się różne ogłoszenia, zachęcające lekarzy do pracy, gdzie była oferowana stawka 400 zł za godzinę. Model zwiększania taryf, który wybraliśmy, ma też zachęcać państwa do aktywnych działań zarządczych - podkreślił.

- Spotkałem się z różnymi menedżerami szpitali, którzy wybrali drogę nieprzyglądania się własnym strukturom kosztów, tylko zaczepienia pobliskiego posła i próby politycznego robienia nacisku. To były naprawdę czasami bardzo smutne obrazki - zauważył minister.

- Właściciel szpitala, który mówi, że mu nie starcza pieniędzy, pokazuje wszystkie wyliczenia, ma jakieś materiały kontrolne, co jest próbą aktywnego zarządzania informacją i zbierania jej, ale okazuje się, że zapełnienie jego szpitala wyliczone jest na przestrzeni ostatnich kilku lat na 60 proc. łóżek. Nie dziwię się, że nie można tego sfinansować. Wpuszczanie pieniędzy do systemu też nas zobowiązuje i to nie jest tak, że metodą zarządzania podmiotem jest tylko strona przychodowa. Jest też strona kosztowa i trzeba nią aktywnie zarządzać - zaznaczył Adam Niedzielski.

- Przyglądaliśmy się tym przypadkom i zdecydowaliśmy, żeby zwiększyć wycenę ryczałtu, bo widzieliśmy, że gorsza sytuacja występuje przede wszystkim w szpitalach powiatowych o małej skali działania, które mają mały udział części kontraktowej. Tam przede wszystkim były problemy, bo tam jest realizowana mała liczba świadczeń, a personel zatrudniamy często po stawkach wyższych niż w szpitalach klinicznych - poinformował minister.

Nowe instrumenty poprawią funkcjonowanie szpitali?

- Zdecydowaliśmy się podwyższyć wycenę o 2 punkty procentowe. Mamy dorzucone kolejne 700 milionów, co mówi, że rocznie skala podwyższonych nakładów będzie wynosiła 18 miliardów złotych. Zaproponowany instrument był ukierunkowany zwłaszcza na poprawę sytuacji tych szpitali, które miały najmniejsze budżety, ale dyskusja, która toczyła się dalej pokazywała, że to nie rozwiązuje problemu - przyznał.

Ministerstwo Zdrowia przygotowało zatem nowe rozwiązanie, które składa się z dwóch elementów.

- Pierwszy element to ukłon w stronę tych, którzy starają się zapewnić podstawowe funkcje szpitala, a nie tylko wyłapywać tzw. rodzynki i na nich budować funkcje finansowe. Będziemy chcieli zmienić wycenę interny - która zawsze jest długawo robiona przez AOTMiT - więc wprowadzimy korektory wyceny. Oprócz tego w analogiczny sposób zwiększymy wycenę nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej i do tego wyjdzie przecena wzwyż SOR - poinformował.

- Pakiet trzech przecen będzie zaproponowany na ostatni kwartał tego roku. Jego wartość to jest mniej więcej 100 mln zł - na kwartał, czyli 400 milionów rocznie. To jest rozwiązanie, które działa na zasadzie średniej i dotyczy wszystkich szpitali. Zidentyfikowaliśmy grupę ok. 200, w których normalnymi instrumentami nie można poprawić ich sytuacji - to znaczy, że mają tak niedostosowany poziom kosztów do tego, jaki poziom świadczeń realizują, że nie da się tego zrobić instrumentami taryfowymi. Po dłuższej analizie będziemy chcieli zaproponować instrument restrukturyzacyjny. Będzie skierowany do tych podmiotów, gdzie wzrost sumaryczny wycen na wszystkich świadczeniach był mniejszy niż 16 proc. - to jest mediana, średnia zmian wartości, które są konieczne do sfinansowania minimalnych wynagrodzeń, bo one średnio rosną o ponad 20 proc., czyli w strukturze budżetu to jest około 16 proc. - uściślił Niedzielski.

- Wszystkie podmioty, które dostały mniej - mówię o sumie podwyżek wycen - dostaną dopełnienie na okres przejściowy. Wartość wspomnianego instrumentu jest wyższa: to jest prawie 500 milionów na 9 miesięcy. Będzie obowiązywał od 1 października i będzie liczony indywidualnie dla każdego podmiotu, który mieści się w tej granicy poniżej jako dopełnienie do tych 16 procent - poinformował.

Minister zdrowia Adam Niedzielski ustosunkował się również do tematów podnoszonych przez dyrektorów podczas spotkania.

Odchodzenie od ryczałtu kierunkiem strategicznym

Marian Kreis, dyrektor Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka Szpitala Klinicznego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, poruszył temat pediatrii wysoko specjalistycznej poruszył i pytał o dalsze plany procedowania w tej dziedzinie.

Minister Niedzielski poinformował, że pół roku temu odbyła się dyskusja „z dużymi i mniejszymi jednostkami” w zakresie pediatrii. Wynikało z niej, że zwłaszcza te mniejsze, powiatowe jednostki miały „bardzo wyraźne oczekiwanie” powrotu do koncepcji ryczałtu. – Zauważyliśmy, że jednostki, które działają wysokospecjalistycznie, są bardzo zadowolone z wyjęcia z ryczałtu, ale, co nas zaskoczyło, po wprowadzeniu taryf szpitale powiatowe wycofały się z oczekiwania, żeby wrócić do ryczałtu. Więc na razie żadnego powrotu do ryczałtu nie będzie i, jeżeli będziemy rozmawiali w takiej konwencji, jak będzie kształtowała się sieć, to ona nie będzie podlegała jakimś szczególnym zmianom, oprócz tego, że będziemy zmieniali proporcje między ryczałtem a kontraktami, bo państwo polskie straci na finansowanie nadwykonań – zaznaczył. - Pod tym względem kierunek odchodzenia od ryczałtu jest kierunkiem strategicznym – dodał.

"Nie będziemy żyli w idealnym świecie"

Piotr Rybak, dyrektor Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Puławach, zapytał o perspektywę kontynuacji rozszerzenia ryczałtu w szpitalach I i II poziomu referencyjnego.

- Staramy się czyścić nasz system z różnych rozwiązań, przyjmowanych ad hoc. W świecie idealnym chcielibyśmy, żeby nie było płatności „bokiem”, żeby nie było korektorów i żeby wszystko odbywało się na realnej, odzwierciedlającej koszty wartości taryfy. Po to między innymi wdrażamy standardy rachunkowości, żeby wiedzieć, co czytamy w rachunkach – odpowiedział minister, zwracając uwagę na napomnienia ze strony dyrektorów, jakoby działania AOTMiT było obciążone poważnymi błędami – To nie jest zła wola AOTMiT, a trash in, trash out – dodał, przywołując maksymę mówiącą o tym, że błędne dane wejściowe dadzą błędne wyniki mimo poprawności procedur.

– Pod tym względem nie potrafię złożyć deklaracji, jak będziemy zarządzać korektorami. W idealnym świecie powiedziałbym, że będziemy się z nich wycofywali, ale musimy mieć na bieżąco instrumenty reagowania i w tym idealnym świecie nigdy nie będziemy żyli – podsumował.

"Chcielibyśmy zlikwidować inflację, ale nie ma takiej szansy"

Dyrektor krakowskiego oddziału Narodowego Instytutu Onkologii Waldemar Stylo zapytał, czy Ministerstwo Zdrowia przygotowuje „rozwiązania związane z tym, że po wzroście minimalnych wynagrodzeń nastąpią również wzrosty innych wynagrodzeń”. Zwrócił uwagę, że „wynagrodzenia spłaszczają się”, a „inflacja zbliża się do 20 procent i te środki nie pokryją inflacji, która uderzy najbardziej w najbliższych miesiącach”.

- Chcielibyśmy zlikwidować inflację. Nie ma takiej szansy – odparł krótko minister. – Musimy powiedzieć sobie otwarcie, że czekają nas trudne czasy. Nie jest tak, że mamy komfort i nic z tych dolegliwości, które wszyscy odczuwają, nie będzie odczuwalne w systemie opieki zdrowotnej – dodał.

- Chcemy zapewnić, że sektor medyczny ze względu na swoje gwarancje finansowe – mówię tutaj o całej ścieżce finansowania do 7 proc. PKB – jest i tak w skali państwa w bardzo komfortowej sytuacji – zaznaczył.

- Od samego początku mieliśmy przekonanie, że nie finansujemy wyłącznie wzrostu minimalnych wynagrodzeń – że nawet w pierwotnej alokacji, o której mówiliśmy, była przewidziana górka, która miała kompensować obciążenia inflacyjne i pozostałe regulacje płacowe, nie tylko te dotyczące minimalnych wynagrodzeń – kontynuował Niedzielski.

- Bardzo uważnie monitorujemy sytuację, po każdym kwartale analizujemy wszystkie sprawozdania finansowe, do których mamy dostęp i patrzymy, jak się kształtuje. Nie powiem teraz państwu z całą pewnością, że środki, które przekazujemy, w pełni zrekompensują poszczególne presje inflacyjne – dodał, zapewniając, że resort będzie analizował sytuację i w miarę dostępnych środków przekazywać pieniądze do systemu przy zwróceniu uwagi na to, jak przekładają się one na doświadczenie pacjenta - podsumował.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum