Mapy zdrowotne: czy tworząc je będziemy potrafili wykorzystać dostępne dane?

Autor: Katarzyna Rożko/Rynek Zdrowia • • 24 lipca 2014 06:15

W pierwszej połowie 2015 r. w zakresie szacowania potrzeb zdrowotnych przeszkolonych zostanie ok. 1580 przedstawicieli kadry zarządzającej szpitali i dysponentów środków publicznych. W przyszłości będą oni tworzyć regionalne mapy potrzeb zdrowotnych. - Różne instytucje gromadzą dane, które można pokazywać w postaci wykresów, tabel, map, ale potem należałoby wyciągnąć z nich wnioski - zwraca uwagę dr Adam Kozierkiewicz, ekspert w dziedzinie ochrony zdrowia.

Nowy projekt resortu zdrowia nosi  tytuł ''Poprawa jakości zarządzania w ochronie zdrowia poprzez wsparcie procesu tworzenia regionalnych map potrzeb zdrowotnych, jako narzędzia usprawniającego procesy zarządcze w systemie ochrony zdrowia - szkolenia z zakresu szacowania potrzeb zdrowotnych''. Wesprze on decyzje zarządcze dotyczące chorób kardiologicznych i onkologicznych.

Projekt zakłada m.in.: udział uczestników w warsztatach uczących opracowania modelu prognostycznego w zakresie kontraktowania usług medycznych i planowania inwestycyjnego czy opracowania modelu prognostycznego w obszarze wybranych grup chorób. Szkolenia będą też dotyczyły wykorzystania modeli prognostycznych oraz map potrzeb zdrowotnych w zarządzaniu.

Mapy mają tworzyć analitycy
Jak deklaruje Ministerstwo Zdrowia, "dzięki opracowaniu narzędzi prognostycznych poprawią się: jakość zarządzania zasobami ochrony zdrowia, planowanie świadczeń na poziomie centralnym i regionalnym oraz dostosowanie ich do potrzeb świadczeniobiorców".

To pierwszy projekt zakładający kształcenie specjalistów, którzy zdobędą tą drogą wiedzę niezbędną dla tworzenia zapowiadanych map potrzeb zdrowotnych.

W najbliższych latach NIZP-PZH wspólnie z resortem zdrowia i władzami województw ma uczestniczyć w cyklicznym opracowaniu takich map na szczeblu wojewódzkim i ogólnopolskim. Wstępne, wyjściowe wersje tych map NIZP-PZH opracował wspólnie z Ministerstwem Zdrowia i władzami województw na przełomie 2013 i 2014 roku.

- Będą one aktualizowane już przy znacznym udziale w tych pracach samorządów. Cieszy, że będą to wkrótce ludzie specjalnie przeszkoleni z zakresu szacowania potrzeb zdrowotnych. Warto też zauważyć, że przy tej okazji powstanie rynek pracy dla specjalistów w dziedzinie zdrowia publicznego: wykształconych i przygotowanych właśnie do pracy przy takich zadaniach - mówi prof. Mirosław J. Wysocki, dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakladu Higieny.

Od czego zacząć
Całkowita wartość projektu, mającego dać urzędnikom wiedzę niezbędną do tworzenia map zdrowotnych wynosi 5 mln zł. Krzysztof Bąk, rzecznik Ministerstwa Zdrowia, informuje, że szkolenia z zakresu szacowania potrzeb zdrowotnych będą współfinansowane z Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki.

- Będą one dotyczyć wypracowanych narzędzi prognostyczno-analitycznych, a ich celem nadrzędnym ma być poprawa jakości zarządzania zasobami systemu ochrony zdrowia. O dokładnych terminach szkoleń, planowanych na pierwszą połowę 2015 roku, resort zdrowia będzie informował z odpowiednim wyprzedzeniem - podaje Krzysztof Bąk.

Przypomina, że zgodnie z projektem ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw, mapy potrzeb zdrowotnych sporządzał będzie minister właściwy ds. zdrowia: do dnia 1 kwietnia 2016 r. -  w przypadku map dotyczących okresu 30 czerwca 2016 r. - 31 grudnia 2018 r. oraz do dnia 31 maja 2018 r. - w przypadku map dotyczących okresu 1 stycznia 2019 r. - 31 grudnia 2021 r.

Rzecznik resortu zdrowia zwraca uwagę, że choć program szkoleń przewiduje zajęcia z szacowania potrzeb w obszarze świadczeń kardiologicznych i onkologicznych, to regionalne mapy potrzeb zdrowotnych nie będą dotyczyć jedynie tego zakresu.

- Należy jednak podkreślić, wspomniane choroby stanowią największe obciążenie zarówno ze względu na koszty leczenia, jak i pod kątem umieralności. I dlatego projekt szkoleniowy finansowany z Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki został poświęcony grupom tych chorób - tłumaczy Rynkowi Zdrowia Krzysztof Bąk.

Najpierw dane
Eksperci zgadzają się z takim podejściem. O potrzebie posiadania, ale i analitycznego usystematyzowania szczegółowych danych dotyczących chorób nowotworowych mówili podczas niedawnego Europejskiego Kongresu Gospodarczego uczestnicy sesji ''Mapa wyzwań, nowe możliwości - czy pieniądze to jedyne czego potrzeba polskiej onkologii?''.

Prof. Sergiusz Nawrocki z Kliniki Radioterapii, Katedry Onkologii i Radioterapii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach zwrócił uwagę, że nie wiadomo jednoznacznie np. czy gorsza względna przeżywalność jest związana z późnym wykryciem nowotworów, ze złą edukacją czy z pionem leczniczym.

- Nie wiemy tego, bo nie mamy w Polsce danych mówiących o wynikach leczenia versus stopień zaawansowania nowotworów. I to należy koniecznie zmienić - podkreślał prof. Nawrocki.

Zwrócił też uwagę, że w Polsce dostęp do chemioterapii i radioterapii jest nierównomierny. Są w Polsce województwa stosunkowo dobrze wyposażone w ośrodki onkologiczne, ale i są regiony, gdzie sytuacja jest zła. W jego opinii, koniecznym jest wykonanie przeglądu zasobów i zaproponowanie rozwiązań, dzięki którym pacjenci w Polsce będą mieli równy dostęp do leczenia.

Prof. Mirosław J. Wysocki, dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego (PZH) ideę tworzenia map potrzeb zdrowotnych uważa za słuszną.

- Hierarchia przyczyn zgonów w różnych województwach jest obecnie zbliżona, różna może być natomiast struktura chorobowości i struktura sieci placówek ochrony zdrowia czy dostępność do pewnych świadczeń. Stąd pomysł na podjęcie działań, które pozwolą z jednej strony lepiej wykorzystać obecny potencjał, z drugiej planować inwestycje w ochronie zdrowia - mówi nam prof. Wysocki.

Decyzyjne wsparcie
Zwraca też uwagę, że choć głównym zadaniem map potrzeb zdrowotnych ma być wsparcie decyzji zarządczych dotyczących chorób kardiologicznych i onkologicznych czy psychicznych i uzależnień, mogą one mieć również znaczenie w kształtowaniu systemu ochrony zdrowia w kontekście starzenia się społeczeństwa.

- Obecnie w Polsce mamy np. ok. 600 tys. osób powyżej 85. roku życia, za 15 lat będzie ich 850 tys., a za 25 lat - 1mln 600 tys. To są osoby w bardzo podeszłym wieku, co nie oznacza, że mają być niesprawne. Właściwymi dla nich wcale nie są łóżka szpitalne, a np. dzienne ośrodki opieki, spotkań czy pomocy, gdzie otrzymają odpowiednie wsparcie - mówi prof. Wysocki.

Podkreśla, że w Polsce mamy też do czynienia z rosnącą liczbą osób z chorobą Alzheimera, których obecnie jest 250 tys.

- Ze starzeniem się społeczeństwa wiążą się liczne zmiany w ochronie zdrowia: od struktury placówek leczniczych po zaopatrzenie, inwestycje i finanse. To, jakie powinny to być zmiany, powinny wskazać również mapy potrzeb zdrowotnych - uważa prof. Mirosław J. Wysocki.

Mapy, czyli co?
Dr Adam Kozierkiewicz, ekspert w dziedzinie ochrony zdrowia, informację o projekcie szkoleń z zakresu szacowania potrzeb zdrowotnych przyjmuje z zadowoleniem. W jego opinii, w Polsce gromadzi się wiele danych - problem w tym, czy i jak są wykorzystywane.

- Jest różnica między danymi a informacjami. Różne instytucje gromadzą dane, które można pokazywać w postaci wykresów, tabel, map, ale potem należałoby wyciągnąć z nich wnioski. Mam nadzieję, że szkolenia z zakresu szacowania potrzeb zdrowotnych posłużą temu, by faktycznie lepiej zarządzać zasobami ochrony zdrowia - mówi dr Kozierkiewicz.

Zwraca jednak uwagę, że pojęcie map potrzeb zdrowotnych nie jest do końca zdefiniowane.

- Pytanie, czym mają de facto być i co ma z nich wynikać? W jaki sposób wpływać będą na wolny rynek? Czy będą rodzajem mechanizmu prawnego, który regulować będzie rynkiem ochrony zdrowia? Niektórzy twierdzą, że mogłoby to być uzasadnione działanie - wskazuje ekspert.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum