Małopolska: tu również leczą tylko pacjentów z zagrożeniem życia

Autor: Dziennik Polski, SA/Rynek Zdrowia • • 13 listopada 2009 12:07

Większość szpitali małopolskich boryka się z nadwykonaniami, za które NFZ nie zapłaci, ale zapewnia, że zwróci za procedury ratujące życie.

Małopolska: tu również leczą tylko pacjentów z zagrożeniem życia
Wybory przed którymi stają lekarze w obecnej sytuacji są wręcz dramatyczne i nieekonomiczne, ponieważ odesłany teraz pacjent wróci z komplikacjami za pół roku i jego leczenie będzie kosztowało więcej...

Jednak definicja tychże procedur wywołuje jednak spory nie tylko semantyczne. W większości szpitali w Małopolsce przyjmowani są tylko pacjenci, których życie jest zagrożone, a także kobiety do porodu.

Szpital Uniwersytecki w Krakowie ma już 35 mln złotych nadwykonań.

– Przyjmujemy pacjentów w stanach nagłych, zagrożenia życia i w chorobach nowotworowych – mówi portalowi rynek zdrowia.pl Anna Niedźwiedzka, rzecznik prasowy szpitala. – Liczy na to, że odzyskamy przynajmniej część pieniędzy.

Adam Styczeń, dyrektor SP ZOZ w Myślenicach ma 3 mln zł nadwykonań i twierdzi, że pieniądze, które otrzymał szpital w tym roku dodatkowo od NFZ pochłonęły właśnie przypadki nagłe, wymagające natychmiastowej interwencji.

Podobna sytuacja jest we wszystkich małopolskich szpitalach, ograniczających leczenie pacjentów. Wyjątkiem jest Szpital Specjalistyczny im. J. Śniadeckiego w Nowym Sączu. Przyjmuje wszystkich pacjentów potrzebujących pomocy, bo nie ma ich gdzie odsyłać. W efekcie limit przewidziany kontraktami z NFZ przekroczył o 8 mln zł.  

Anna Niedźwiedzka przyznaje, że wybory przed którymi stają lekarze w obecnej sytuacji są wręcz dramatyczne i nieekonomiczne, ponieważ odesłany teraz pacjent wróci z komplikacjami za pół roku i jego leczenie będzie kosztowało więcej. Muszą jednak zdecydować bez sentymentów, czy jest to stan zagrażający życiu czy też nie, bo od tej decyzji zależy zakwalifikowanie do leczenia i odzyskanie za to leczenie pieniędzy z NFZ.

Jolanta Pulchna, rzeczniczka małopolskiego oddziału NFZ uważa, że zasady kwalifikacji stanów pacjentów są trudne do szczegółowego opisania, ale zazwyczaj zdiagnozowanie stanu ratującego życie nie stanowi trudności dla personelu medycznego w szpitalach.

Bardziej konkretne są oddziały NFZ w innych województwach. Barbara Nawrocka, rzecznik prasowy Kujawsko-Pomorskiego Oddziału NFZ szerzej wyjaśnia portalowi rynek zdrowia.pl, że o przyjęciu pacjenta do szpitala w trybie pilnym decyduje lekarz oceniając jego stan zdrowia.

– Nagłe przypadki, zagrażające życiu, to takie, w których nieudzielenie świadczenia skutkuje śmiercią lub pogorszeniem stanu zdrowia – tłumaczy rzeczniczka powołując się na Vademecum NFZ.

Przytacza również definicję przypadku pilnego: „pilne świadczenie medyczne ze względu na dynamikę procesu chorobowego i możliwość szybkiego pogorszenia stanu zdrowia lub znaczącego zmniejszenia szans na powrót do zdrowia”.

Dodaje ponadto, że poza kolejnością powinni być przyjmowani nie tylko pacjenci w stanie nagłym, ale także zasłużeni honorowi dawcy krwi i szpiku, inwalidzi wojenni i wojskowi, kombatanci, uprawnieni żołnierze i pracownicy w zakresie leczenia urazów i chorób, nabytych poza granicami państwa. Za takie wykonane procedury, jak zapewnia Barbara Nawrocka, NFZ płaci na bieżąco.

– O tym, czy pacjent ma być przyjęty pilnie, czy też ustawiony w kolejkę decyduje lekarz, a NFZ, gdyby próbował to robić, przekroczyłby swoje kompetencje – zapewnia Barbara Nawrocka.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum