Mało pieniędzy na badania dawców szpiku

Autor: Gazeta Wyborcza/Rynek Zdrowia • • 21 kwietnia 2009 12:50

Białystok dostał środki na przebadanie jedynie 150 potencjalnych dawców szpiku kostnego, a chętnych jest dużo więcej - pisze Gazeta Wyborcza.

Rozczarowanie lekarzy z Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Białymstoku jest ogromne. Dopiero od zeszłego roku mogą bowiem na miejscu wykonywać niezbędne badania. Wcześniej białostoccy kandydaci na dawców szpiku musieli albo jechać do Warszawy, albo czekać na jakieś akcje w regionie. Wielu z nich zwyczajnie rezygnowało.

- Odkąd wystarczy tylko zgłosić się do nas, oddać krew i podpisać deklarację, zainteresowanie oddawaniem szpiku automatycznie wzrosło. Dużo osób odpowiedziało też na apel zmarłej siatkarki Agaty Mróz - mówi dziennikarzowi Gazety Wyborczej Piotr Radziwon, dyrektor Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Białymstoku. - W ubiegłym roku w sumie do naszego centrum zgłosiło się grubo ponad tysiąc osób, które chciały zostać dawcami szpiku. Nasze zadowolenie nie miało wtedy granic. Zwróciliśmy się do Poltransplant o pieniądze na przeprowadzenie badań, niestety otrzymaliśmy je tylko na 150 osób. To zrobimy dosłownie w mgnieniu oka i za kilka tygodni dawcy będą odsyłani z kwitkiem - nie kryje żalu Radziwon.

- Wszystkie ośrodki w kraju dostały mniej, bo mamy dwa razy mniej pieniędzy niż rok temu. Nie zmienimy tego - tłumaczą lekarze z Poltransplantu.

Koszty badań potencjalnych dawców są dość spore. Za jedno trzeba zapłacić około 700 zł.

- Dlaczego zarząd województwa ma dofinansowywać takie badania? - pytaniem na pytanie odpowiada w Gazecie Wyborczej Bogusław Dębski, wicemarszałek województwa odpowiedzialny za służbę zdrowia. - Adresatem tych wszelkich roszczeń powinien być Narodowy Fundusz Zdrowia.

A Fundusz twierdzi, że finansuje badania szpiku, ale tylko osobom spokrewnionym z chorymi. Na inne pieniędzy nie ma.

- Mamy dostęp do światowego banku dawców szpiku, ale najlepiej, najłatwiej dobrać dawcę, jeżeli jest z tego samego regionu - wyjaśnia sytuację prof. Janusz Kłoczko, ordynator Kliniki Hematologii Szpitala Uniwersyteckiego w Białymstoku. - Są pewne podobieństwa w grupach etnicznych i narodowościowych. Nasz region jest w trudnej sytuacji o tyle, że korzenie osób, które potrzebują szpiku kostnego, są tu, albo w krajach wschodnich. A te niestety nie uczestniczą w rejestrze dawców.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum