MZ przekonuje, że ograniczenie liczby łóżek jest niewielkie i nie zagraża pacjentom

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 07 lutego 2019 19:37

Ograniczanie liczby łóżek w niektórych szpitalach, które zbiegło się z wprowadzaniem norm dot. zatrudnienia pielęgniarek i położnych, nie zagraża bezpieczeństwu pacjentów - zapewniła w czwartek (7 lutego) wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko. Podała, że zlikwidowano ok. 3,4 tys. z ogólnej puli 185 tys. łóżek.

MZ przekonuje, że ograniczenie liczby łóżek jest niewielkie i nie zagraża pacjentom
Fot. Paweł Pawłowski

Wiceminister wskazała, że zanim wprowadzono normy zatrudnienia pielęgniarek i położnych do porządku prawnego, szczegółowo przeanalizowano zasoby kadrowe. Podniosła, że w ostatnich latach zwiększa się liczba pielęgniarek wykonujących zawód i funkcjonujących w systemie ochrony zdrowia. Decyzję o wprowadzeniu konkretnych, mierzalnych norm zatrudnienia, zapadła - jak akcentowała - w trosce o bezpieczeństwo pacjentów i personelu.

Prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych Zofia Małas akcentowała, że "liczba pielęgniarek i położnych ciągle rośnie". Zatrudnionych jest obecnie - jak podała - 233 tys. pielęgniarek i 28 tys. położnych. Oznacza to, jak podała, że od 2013 do 2018 r. przybyło ich ponad 20 tys.

Przyznała jednocześnie, że wiek pielęgniarek rośnie. W 2015 r. średnia wiekowa zarejestrowanych pielęgniarek wynosiła 50 lat, dziś to 52 lata, w 2030 prognozowany jest na poziomie 59. - Na szczęście, mamy chętną młodzież do studiowania pielęgniarstwa. Na szczęście, prawie że 100 proc. w tej chwili odbiera prawo wykonywania zawodu - to ponad 5 tys. rocznie absolwentek pielęgniarstwa i położnictwa. Proporcja jest taka, że jedna dziesiąta to położne - wskazała.

Dodała, że poprawa warunków płacy i pracy spowodowała, że mniej młodych osób wyjeżdża za granicę.

- Jeszcze cztery lata temu ponad tysiąc zaświadczeń wydawaliśmy do wyjazdu za granice. Obecnie za 2018 r. wydaliśmy ich tylko 400, więc jest zdecydowana poprawa - oceniła. Dodała, że do zawodu wracają pielęgniarki i położne, które nie pracowały ostatnio w zawodzie, tylko tam gdzie można było lepiej zarobić. - W ostatnich czterech latach ponad 3 tys. pielęgniarek zostało przeszkolonych po przerwie i wykonują zawód - podała.

Liczba pielęgniarek wystarczająca
Wiceminister oceniła, że "w systemie ochrony zdrowia mamy obecnie wystarczającą liczbę pielęgniarek, choć oczywiście istnieją pewne różnice w poszczególnych regionach kraju". - Różnice te, przy aktywności dyrektorów organów założycielskich, są możliwe do zniwelowania - oceniła.

W ramach IV Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (Katowice, 7-8 marca 2019 r.) odbędzie się sesja „Deficyty kadrowe w polskiej medycynie - jak sprostać temu wyzwaniu”. Program Kongresu i rejestracja: www.hccongress.pl.

Szczurek-Żelazko zapewniła, że minister zdrowia Łukasz Szumowski od momentu, kiedy podpisał rozporządzenie dot. wprowadzenia norm zatrudnienia pielęgniarek i położnych, na bieżąco monitoruje sytuację, jeśli chodzi o ilość szpitalnych łóżek, które są zgłaszane do likwidacji. Zaznaczyła, że dyrektorzy podmiotów leczniczych nie mają obowiązku informować wojewody o zamiarze likwidacji łóżek, ale zgłaszają mu taką decyzję do 14 dni od jej podjęcia.

Podkreśliła, że "absolutnie nie potwierdzają się informacje, pojawiające się w przestrzeni publicznej, że dochodzi do masowej likwidacji łóżek szpitalnych". - Analizowaliśmy sytuację między grudniem a styczniem i są uwidocznione w rejestrach wojewodów zmiany. Mają one dwojaki charakter, po pierwsze zgłaszane są likwidacje łózek szpitalnych, ale równolegle zgłaszane są nowe łóżka, tworzone na nowotworzonych oddziałach - wskazała.

Wiceminister podała, że analiza danych przyniosła wnioski, iż obszary, w których najczęściej zgłaszane są likwidacje łóżek, to są m.in. oddziały chorób wewnętrznych, dermatologiczne i alergologiczne. - Także w nich sytuacja nie zagraża bezpieczeństwu pacjentów - zaznaczyła.

Łóżka nie leczą
Szczurek-Żelazko akcentowała, że resort oprócz analiz danych z podmiotów, monitoruje także sygnały od pacjentów, wpływające np. do NFZ. - W analizowanym okresie nie wpłynęła do NFZ i MZ żadna skarga od pacjenta, któremu by odmówiono przyjęcia do szpitala wyłącznie z powodu braku pielęgniarek - powiedziała. - Pierwsza analiza świadczeń w szpitalach pokazuje, że ich liczba nie zmniejszyła się. To nie łóżka leczą pacjentów, tylko konkretne procedury, który w sposób sprawny są realizowane - dodała.

Wiceminister przekazała, że w rejestrach wojewodów uwidocznione jest zmniejszenie liczby szpitalnych łóżek o ok. 3,4 tys., z ogólnej puli 185 tys. - Skala zjawiska jest nie większa niż kilka procent i w ocenie ministra zdrowia absolutnie nie zagraża dostępności do świadczeń - wskazała.

Szczurek-Żelazko podniosła, że podmioty lecznicze, które aktualnie zgłaszają likwidację łóżek, często wykazują niskie ich wykorzystanie. - Mamy przykłady z opolskiego, gdzie likwidowane są łóżka na jednym z oddziałów, gdzie ich wykorzystanie było w granicach 11 proc. - wskazała. Średnie wykorzystanie łóżek w Polsce to, jak mówiła, 68 proc. Dodała, że wskaźniki światowe i europejskie mówią, że optymalne pod kątem epidemiologicznym i racjonalizacji gospodarowania zasobami jest wykorzystanie w granicach 80 do 85 proc.

Przejście na tępe i ostre dyżury
NFZ Andrzej Jacyna zwrócił uwagę na trwające prace nad nowelizacją ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw, która przewiduje wprowadzenie tzw. ostrych i tępych dyżurów. W praktyce oznaczać to będzie, że obsada lekarska i pielęgniarska zostanie dostosowana do charakteru dyżuru w szpitalu. Szpital pełniący tzw. ostry dyżur będzie miał zwiększoną liczbę personelu, natomiast pełniący tzw. tępy dyżur - obsadą mniejszą, wymaganą przez przepisy.

Projektowane zmiany, w ocenie prezesa Funduszu, "pozwolą na racjonalizację działań po stronie świadczeniodawców". - Otwiera się droga do dalszej restrukturyzacji, również łóżek. Przy skromnych kadrach i niedużych finansach na ochronę zdrowia, takie działania są niezbędne - stwierdził.

Jacyna przypomniał, że projekt wprowadzi też zmiany mające gwarantować skuteczniejsze kontrolowanie przez NFZ realizacji umów. - Na pewno normy również będą kontrolowane. Myślę, że kilka miesięcy damy dyrektorom, żeby zrobili u siebie zmiany, które są niezbędne, również w tej nowej ścieżce, czyli przejściu na tępe i ostre dyżury. Wtedy zaczniemy sprawdzać, jak te zasady są realizowane - powiedział.

Szef NFZ zapowiedział, że wśród planowanych inicjatyw jest otwarcie na tworzenie nowych podmiotów, jeśli chodzi o zakłady opiekuńczo-lecznicze, szczególnie w szpitalach powiatowych. - Ten zakres świadczeń wymaga znaczącego rozszerzenia liczby łóżek; takim samym obszarem jest rehabilitacja. (…) Oczekujemy, że dyrektorzy szpitali będą podejmowali decyzję co do przekształcania łóżek ostrych na długoterminowe. Te świadczenia są niezbędne, bo społeczeństwo nam się starzeje i potrzeb będzie coraz więcej - powiedział.

- Mamy świadomość, że niektóre z tych świadczeń były niedoszacowane, planujemy zmianę wycen, szczególnie jeżeli chodzi o zakłady opiekuńczo-lecznicze - dodał. 

Katarzyna Lechowicz-Dyl

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum