dziennikzachodni.pl/Rynek Zdrowia | 22-04-2018 15:33

Łukasz Szumowski jako minister, polityk i prywatnie

- Jestem człowiekiem o silnie konserwatywnych przekonaniach światopoglądowych - powiedział w rozmowie z Dziennikiem Zachodnim minister zdrowia Łukasz Szumowski. Dodał, że nie mógłby pracować w rządzie PO, gdyż ta partia nie reprezentuje bliskich mu poglądów.

ŁUKASZ SZUMOWSKI. FOT. PAWEŁ PAWŁOWSKI

Szumowski przyznał, że do rządu PiS trafił za sprawą Mateusza Morawieckiego. Znają się od dobrych paru lat. - Poznałem go, gdy byłem zaangażowany w fundację ”Kresy w potrzebie - Polacy Polakom” i organizowałem pomoc dla Polaków na Białorusi. Tak się poznaliśmy. Później się okazało, że mamy wspólny krąg znajomych i kontakt pozostał - wspominał.

Minister był pytany nie tylko o przekonania i politykę, głównie o organizację sytemu ochrony zdrowia i kolejki. - Zapowiada Pan, że skróci kolejki. Kiedy będzie widać efekt? - Na pewno do końca kadencji - odpowiedział i doprecyzował, że nie zapowiada, że w półtora roku naprawi cały system, bo tego się nie da zrobić.

- Teraz skupimy się na najdłuższych kolejkach, które pacjentom najbardziej doskwierają - dodał. Wyjaśnił, że MZ razem z NFZ prowadzi dokładne analizy ws. kolejek, a konkretne listy świadczeń przedstawione zostaną w ciągu miesiąca, dwóch. Na pewno wśród przedstawianych propozycji zmniejszenia kolejek znajdzie się choćby endokrynologia - zapowiedział.

Jak zaznaczył, ”są działania, które wykonam w ciągu najbliższego roku: skrócenie kolejek, usprawnienie SOR-ów, poprawa opieki onkologicznej i kardiologicznej, darmowe leki dla osób 75 plus czy dla kobiet w ciąży”. - To robimy teraz. Ale jednocześnie musimy pamiętać, że pieniędzy w służbie zdrowia będzie coraz więcej. Musimy znaleźć optymalny sposób ich wykorzystania - by nie wyciekły przez dziury w systemie.

Główne przyczyny kolejek to jego zdaniem skąpe fundusze i migracja lekarzy z sektora państwowego do prywatnego. W ocenie Szumowskiego poprzednie rządy, w tym Ewy Kopacz, nie miały na tyle odwagi, by radykalnie podnieść wydatki na zdrowie. Bez zwiększenia nakładów usprawnienie systemu zdrowia jest niemożliwe.

W rozmowie pojawił się też wątek prywatnych zainteresowań ministra. Uwielbia stare samochody i ich zapach. Ma mercedesa z 1959 r. Kupił go 12 lat temu za niewielką kwotę, gdy się rozpadał. Uparł się, że doprowadzi wóz do stanu używalności. - Jeszcze nie jest skończony, ale już jeździ - odpowiedział z dumą, ale naciskany przez dziennikarza przyznał, że sam w starych pojazdach nie grzebie, ”ale znajduję warsztaty, w których pracują pasjonaci i ich proszę o pomoc”.

Czytaj: www.dziennikzachodni.pl