Lubuski NFZ o możliwościach transportu chorego z zagranicy: wiemy, ale nie powiemy

Autor: Gazeta Lubuska/Rynek Zdrowia • • 02 lipca 2009 11:34

W połowie czerwca kierowca tira z żarskiej firmy transportowej zasłabł na parkingu w niemieckim Schwerinie. W szpitalu okazało się, że dostał udaru. Biurokratyczne procedury stają na przeszkodzie przetransportowania go do Polski.

Szef żarskiej firmy transportowej zaalarmował dyżurnego policji, że jego kierowca, który jest w niemieckim Schwerinie prawdopodobnie czuje się źle. Dyżurny niezwłocznie przekazał informację do polsko - niemieckiego centrum współpracy w Świecku. Po kilku minutach na parking w Schwerinie, gdzie parkował tir, przyjechała karetka pogotowia. Okazało się, że kierowca ma sparaliżowaną prawą połowę ciała i nie może mówić - pisze Gazeta Lubuska.

- Tego samego dnia przyjechałam do męża, do szpitala - mówi dziennikarzom gazety Ilona Witesko z Lubska. - Byłam przerażona i zaczęłam pytać o formalności potrzebne do sprowadzenia męża do Polski. Okazało się, że muszę sama zebrać różne dokumenty, a te w języku niemieckim przetłumaczyć.

Skompletowane dokumenty żona poszkodowanego złożyła w poniedziałek (29 czerwca) w zielonogórskim oddziale NFZ. Niemiecki szpital wydał zaświadczenie. Pacjent może zostać przetransportowany do Polski, ale tylko karetką.

Żona kierowcy ma pretensje o to, że jej mąż prawie tydzień leży w niemieckim szpitalu zupełnie niepotrzebnie. Winna jest podobno polska biurokracja. Według Witesko wszystkie formalności mógł załatwić znacznie szybciej sam NFZ i gdyby poszkodowany wrócił szybciej do kraju, to i NFZ płaciłoby mniej za pobyt w niemieckim szpitalu

W środę (1 lipca) żona poszkodowanego otrzymała pismo z NFZ, że koszt przewiezienia jej męża karetką z Niemiec do Polski został ustalony na 1,41 tys. zł. Twierdzi jednak, że za taką kwotę nikt nie chce przewieźć jej męża do kraju.

- Kwota została ustalona na bazie ofert pięciu firm - odpowiada na łamach Gazety Lubuskiej Sylwia Malcher - Nowak, rzecznik prasowy zielonogórskiego oddziału NFZ. - Wybraliśmy najtańszą ofertę, ale nie możemy zdradzić, jakiej to firmy. Zainteresowana musi sama ją znaleźć.

- Mieliśmy pięć dni na wydanie decyzji, więc załatwiliśmy sprawę błyskawicznie. Fundusz pokrywa koszty transportu pacjenta do kraju tylko w przypadku, kiedy są niższe od leczenia za granicą. Przed 2008 roku było gorzej, bo wówczas NFZ nie pokrywał kosztów transportu z zagranicy w żadnym przypadku - dodaje rzeczniczka.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum