Lublin: wybudowali centrum onkologii, ale o kontrakcie już nie pomyśleli

Autor: Ryszard Rotaub/Rynek Zdrowia • • 08 lipca 2015 10:41

Plan marszałka województwa lubelskiego polegał na tym, żeby Szpital Wojewódzki Jana Bożego zrzekł się części swoich kontraktów na rzecz Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej. W ten sposób zapewniono by finansowanie świadczeń dla rozbudowanego niedawno Centrum.

Lublin: wybudowali centrum onkologii, ale o kontrakcie już nie pomyśleli
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

Zamysł spalił na panewce. Zaprotestowało prawie 200 pracowników Szpitala im. Jana Bożego, którzy przyszli we wtorek (7 lipca) do Urzędu Marszałkowskiego; nie chcieli się zgodzić na obniżenie kontraktów dla czterech oddziałów: urologii, laryngologii, chirurgii, ortopedii.

Marszałek: podzielcie się kontraktami
Jak informuje Kurier Lubelski, w zamian COZL miało przekazać część kontraktu z oddziału intensywnej opieki medycznej. Po rozmowach z dyrektorami obydwu szpitali zarząd województwa wycofał się z pomysłu.

W tej sytuacji marszałek Sławomir Sosnowski postanowił ponownie skierować pismo do dyrektora lubelskiego oddziału NFZ z prośbą o rozpisanie konkursów na brakujące świadczenia dla COZL.

Jednakże w ocenie Lubelskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ ogłoszenie konkursów ofert na nowe zakresy świadczeń nie zagwarantuje uzyskania kontraktów przez COZL.

Czytaj: Adam Kozierkiewicz: mamy problem z kontraktami dla nowych szpitali

- Ogłoszenie konkursów ofert na nowe zakresy świadczeń (w tym m.in. na ósmą chirurgię ogólną, ósmą ortopedię, szóstą laryngologię czy piątą urologię w samym tylko Lublinie) nie zagwarantuje uzyskania kontraktów przez COZL. Powodem jest to, że Centrum nie spełnia kryterium ciągłości i akredytacji - powiedziała nam Małgorzata Bartoszek, rzecznik Lubelskiego NFZ.

Przypomniała również, że Lubelski OW NFZ rozstrzygnął postępowanie konkursowe na świadczenia w rodzaju leczenie szpitalne w zakresie: immunologia kliniczna-hospitalizacja. Umowa zostanie podpisana z Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej.

- Nadmieniam również, że w sprawie dotyczącej zakontraktowania świadczeń w nowych zakresach wnioskowanych przez COZL, Lubelski Oddział Wojewódzki NFZ wypowiadał się wielokrotnie, zarówno w rozmowach i korespondencji prowadzonej z dyrektorem COZL, związkami zawodowymi przy Centrum, jak i Urzędem Marszałkowskim - dodała.

Ja można sądzić, Urząd Marszałkowski liczy się z twardym stanowiskiem NFZ (pismo do dyrektora NFZ jest raczej zasłoną dymną), bowiem - jak nieoficjalnie dowiedział się Kurier Lubelski "może dojść do kolejnej fuzji lubelskich szpitali", czyli mówiąc wprost, roszad w kontraktach przyznanych już szpitalom marszałkowskim w celu wzmocnienia finansowania COZL. To z kolei może wywołać kolejne protesty załóg.

Czytaj: Lublin: nowe Centrum Onkologii plus stary kontrakt i mamy protest

Związkowcy z COZL już zapowiedzieli  na środę (8 lipca) akcję protestacyjną. Pikieta zorganizowana zostanie przed siedzibą NFZ, a "białe miasteczko" stanie przed Urzędem Marszałkowskim w Lublinie, właścicielem Centrum - poinformował nas Józef Krupa, przewodniczący Solidarności w COZL.

Sztuką nie jest wybudować, ale zakontraktować
Kontynuowana etapami rozbudowa Centrum Onkologii w Lublinie ma kosztować (wraz z nowym wyposażeniem) około 400 mln zł, w większości pochodzących z budżetu państwa.

Powstaną nowe oddziały szpitalne, m.in. ginekologii onkologicznej, chirurgii onkologicznej przewodu pokarmowego, urologiczny, hematologiczny i chirurgii plastycznej oraz nowe poradnie leczenia ambulatoryjnego, takie jak dermatologiczna, żywieniowa, diabetologiczna, kardiologiczna czy audiologiczna. Mają one zapewnić interdyscyplinarność i kompleksowość leczenia.

Wszystko pięknie. Zapomniano jednak o zapewnieniu finansowania. Liczono pewnie, że "jakoś to będzie". To tak jakby zafundować sobie drogie auto ze świadomością, że na paliwo nie starczy już pieniędzy. Samochód nie pojedzie, szpital nie będzie leczył.

W Polsce nie stworzono dotąd mechanizmu, który gwarantowałby inwestorowi, że po wybudowaniu szpitala, dostanie kontrakt. Biznesowe ryzyko musi w całości brać na siebie. Takie zapewnienie (np. w postaci pięcioletnich promes udzielanych przez NFZ) zwiększałoby ich szanse m.in. w pertraktacjach z bankami.

Z tego powodu prywatni inwestorzy popadają w poważne kłopoty finansowe. Ale nimi nikt się nie przejmuje - sami na siebie bicz ukręcili. Jednak w Lublinie zaryzykowano setkami milionów złotych budżetowych pieniędzy z MZ. Czy tym razem jest się czym przejmować?

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum
    PARTNER SERWISU
    partner serwisu

    Najnowsze