Lekarz kończy dyżur, ale nie ma zmiennika. To węzeł gordyjski dla całego systemu

Autor: Jacek Wykowski/Rynek Zdrowia • • 23 stycznia 2020 05:55

Z powodu narastających deficytów kadrowych w szpitalach nasila się problem pozostawania lekarzy w pracy także po 24-godzinnych dyżurach. Banalny brak zmiennika tworzy swoisty węzeł gordyjski, który trudno nie tylko rozplątać, ale także przeciąć. Lekarski obowiązek ratowania życia pacjentów nie zwalnia menedżerów szpitali z poszanowania praw personelu, ale życie pisze własne scenariusze.

Lekarz kończy dyżur, ale nie ma zmiennika. To węzeł gordyjski dla całego systemu
Fot. Shutterstock (zdjęcie ilustracyjne)

Jeden ze specjalistycznych serwisów prawniczych przytoczył jakiś czas temu sytuację opisaną na internetowym forum, gdzie lekarz skarżył się na postawienie go „pod ścianą” przed końcem dyżuru. Wieczorem dowiedział się, iż rano nie ma zmiennika, który przejmie jego obowiązki. Kierownik izby przyjęć ponoć nie odbierał telefonu, a dyrekcja wiedziała o problemie wcześniej, ale nic z tym nie zrobiła.

W takiej sytuacji - z jednej strony - lekarz nie może zostawić pacjentów bez opieki, bo grozi mu odpowiedzialność cywilna i karna, z drugiej zaś ma prawo do odpoczynku. I to nie tylko pracując na etacie, ale także będąc lekarzem kontraktowym - musi przecież dołożyć "należytej staranności przy wykonywaniu zawodu i zaciągniętych zobowiązań". W obu przypadkach może też - w wyniku przemęczenia - stwarzać zagrożenie dla zdrowia własnego i pacjentów (wypalenie zawodowe, ryzyko błędu).

Opisany przypadek to jednak problem nie tylko dla lekarzy, ale też dla menadżerów szpitali, a nawet samych pacjentów.

Sytuacja niedopuszczalna, „należy zawiadomić policję”
„Niedopuszczalne jest, aby zapewnienie ciągłości opieki oraz bezpieczeństwa pacjentów zależało od ponadnormatywnej pracy lekarza” - pisze Naczelna Izba Lekarska i podkreśla, że odpowiedzialność w tej kwestii spoczywa na placówce i jej kierownictwie.

Według NIL - jeżeli do takiego zdarzenia dochodzi - lekarz powinien zapewnić opiekę pacjentom „jedynie doraźnie i w wyjątkowych przypadkach”.

- Najczęściej taka sytuacja spowodowana jest brakami kadrowymi, przez które zawczasu wiemy, że nie mamy zmiennika. Z uwagi na ogromne konsekwencje, które grożą nam, gdy będziemy kontynuować wykonywanie zawodu lekarza pełniąc dyżur medyczny po już odbytym, 24-godzinnym, trzeba postąpić zdecydowanie. Uważam, że przed zakończeniem dyżuru należy zawiadomić policję - mówi Rynkowi Zdrowia lekarz Bartosz Fiałek z Zarządu Krajowego OZZL.

Radzi, by po przyjeździe patrolu poinformować mundurowych o końcu pracy, braku następcy i sporządzić notatkę o narażeniu pacjentów na utratę zdrowia i życia przez brak zabezpieczenia ciągłości diagnostyczno-terapeutycznej. - Następnie zamknąć drzwi od gabinetu i skierować się do wyjścia - mówi zdecydowanie.

Jak jednak przypominają adwokat Andrzej Przytuła i radca prawny Natalia Basałaj z Kancelarii Kondrat i Partnerzy, życie człowieka i dobro pacjenta są najwyższymi wartościami. - Wydaje się, że jeżeli lekarz czuje się na siłach i nie znalazł osoby, która mogłaby go zastąpić, nie powinien pozostawiać pacjentów bez opieki. W przeciwnym wypadku może on ponieść odpowiedzialność za zaniechanie niedotyczące techniki medycznej, np. brak właściwego nadzoru czy odmowę udzielenia pomocy. W razie przemęczenia, jeśli sytuacja na oddziale na to pozwala, można przekazać pacjentów ordynatorowi albo postarać się o innego zmiennika - mówią.

Przypominają, że lekarz ma obowiązek udzielać pomocy w każdym przypadku, gdy zwłoka w tejże mogłaby spowodować u pacjenta niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub poważnego rozstroju zdrowia, a także w innych przypadkach niecierpiących zwłoki.

- Naszym zdaniem przesłanki te można interpretować także jako pośrednie niebezpieczeństwo, które będzie mogło się przydarzyć pacjentowi w przypadku opóźnienia w udzieleniu pomocy, np. pod nieobecność lekarza dyżurującego i jego zmiennika. Zatem lekarz nie może zwolnić się z tego obowiązku ze względu na brak czasu, zmęczenie, skończenie zmiany i może za to zaniechanie zostać pociągnięty do odpowiedzialności cywilnej (tzw. odpowiedzialność deliktowa), dyscyplinarnej, a nawet karnej - przestrzegają.

Pacjent jest najważniejszy, ale lekarz też może „walczyć o swoje”
NIL przypomina, że dopuszczalny czas pracy lekarza zatrudnionego na jednym etacie (u jednego pracodawcy) w tygodniowym okresie rozliczeniowym wynosi 37 godz. 55 minut lub 48 godz. łącznie z dyżurami, albo 78 godz. po podpisaniu klauzuli opt-out. Analogicznie sytuacja wygląda w odniesieniu do lekarzy rezydentów - lekarz odbywający specjalizację zobowiązany jest do pracy w pełnym wymiarze godzin, a ponadto zobowiązany jest do pełnienia dyżurów lub zamiennie do pracy zmianowej lub równoważnej.

W przypadku lekarzy kontraktowych, choć nie ma regulacji prawnych ograniczających wymiar czasu pracy, to - jak zaznacza Izba - powinien być on regulowany przez samego lekarza w taki sposób, aby uwzględnić czas przeznaczony na odpoczynek, konieczny dla wykonywania świadczeń medycznych z należytą starannością.

- Lekarzowi, w tym rezydentowi zatrudnionemu na podstawie umowy o pracę, w każdej dobie przysługuje prawo do co najmniej 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku, a w każdym tygodniu do co najmniej 35-godzinnej przerwy. W przypadku lekarza pełniącego dyżur medyczny okres odpoczynku dobowego powinien być udzielony bezpośrednio po zakończeniu pełnienia dyżuru medycznego - dodają Przytuła i Basałaj.

Jak zatem lekarz może walczyć o egzekwowanie tych regulacji w sytuacji, gdy nie są przestrzegane?

- Należy napisać pismo do pracodawcy, w treści którego zawrzemy informację o braku zgody na pozostanie w pracy po zakończonym dyżurze medycznym - radzi Fiałek.

„Pracodawca albo osoba działająca w jego imieniu podlega karze grzywny od tysiąca do 30 tys. zł m. in. w sytuacji, gdy narusza przepisy o czasie pracy. Lekarz zatrudniony na umowę o pracę może zatem zawiadomić Państwową Inspekcję Pracy i zainicjować w ten sposób kontrolę” - pisze NIL.

Izba dodaje, że w przypadku lekarzy kontraktowych to na nich, jako stronie umowy cywilnoprawnej, spoczywa współodpowiedzialność za takie ukształtowanie warunków świadczenia usługi, by nie zagrażały one jakości udzielanych świadczeń (np. wskutek przepracowania czy przemęczenia).

- Lekarze kontraktowi muszą mieć świadomość, że zdecydowanie łatwiej jest udowodnić komuś błąd popełniony po przekroczeniu kodeksowego, normatywnego wymiaru czasu pracy - przestrzega Fiałek.

Zgodnie z wytycznymi NIL „podpisując umowę warto pamiętać o klauzuli gwarantującej lekarzowi prawo do regeneracji sił. Może to być np. zapis upoważniający lekarza do odmowy świadczenia usług medycznych w sytuacji, gdy okresy odpoczynku pomiędzy poszczególnymi dyżurami nie zapewniają odpowiedniej regeneracji sił, lub zapis precyzujący minimalną ilość godzin odpoczynku pomiędzy poszczególnymi dyżurami.”

- Lekarz na kontrakcie może zwrócić się do podmiotu leczniczego z wezwaniem o zapłatę kary umownej czy też wyższego wynagrodzenia np. za dodatkowe godziny świadczenia usług, jeśli takie zapisy zostały zawarte w umowie - podsumowują Przytuła i Basałaj.

Licząc na poczucie lekarskiej powinności
Szefowie lecznic z reguły doskonale orientują się w przepisach regulujących czas pracy lekarzy, ale z jednej strony braki kadrowe, a z drugiej dążenie do bezpieczeństwa chorych i niezawieszania oddziałów powodują, że decydują się na wybranie „mniejszego zła”, co sprowadza się m.in. do pozostawiania przemęczonych lekarzy na dyżurach.

- W każdym szpitalu powinny być wypracowane procedury awaryjne. Niestety w wielu sytuacjach trzeba liczyć na poczucie powinności lekarskiej. Ten argument pozostaje ostatnim, jakiego dyrektor może użyć. Mogę zapewnić, że na pewną część personelu lekarskiego on działa - ocenia dr hab. Szczepan Cofta, przewodniczący Polskiej Unii Szpitali Klinicznych i dyrektor Szpitala Klinicznego Przemienienia Pańskiego UM w Poznaniu.

Podkreśla, że każda relacja, tym bardziej w zespole medycznym danego oddziału, powinna opierać się na wzajemnym zaufaniu i wsparciu, dlatego w tym kontekście bardzo ważna jest rola lekarza kierującego oddziałem, który swoim autorytetem buduje zespół i zapewnia jego integralność - także w sytuacjach trudnych. - Jest czas na ordynatorów, którzy zapewnią bezpieczeństwo funkcjonowania oddziału. Oczywiście trzeba ich wyszukać - konstatuje.

Przedstawiciele Kancelarii Kondrat i Partnerzy przypominają, że niektóre placówki ze względu na niedobory kadrowe "praktykują od lat" łączenie dyżurów, czyli pełnienie dyżuru przez jednego lekarza jednocześnie na kilku oddziałach. - Pewnym rozwiązaniem wydaje się zatrudnienie dodatkowego personelu pomocniczego, pielęgniarek, asystentów czy techników - podpowiadają.

NIL: czasami trzeba rozważyć zawieszenie oddziału
Według NIL, jeżeli dyrektor szpitala nie jest w stanie „w żaden sposób” zapewnić obsady lekarskiej i tym samym zagwarantować opieki nad pacjentami, to powinien rozważyć złożenie - w trybie art. 34 ust. o działalności leczniczej - wniosku o czasowe zaprzestanie prowadzenia działalności leczniczej.

„Szpital, który nie zapewnia ciągłości opieki lekarskiej nad pacjentami, stwarza zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi, dlatego też nie powinien funkcjonować” - definitywnie stwierdza Izba.

- Czasami ozdrowieńczo może zadziałać - także na personel - zawieszenie oddziału. Znam sytuacje, w których spowodowało to uwolnienie środków na działalność innych oddziałów, których potencjał nie był wykorzystany. Jeśli do takich sytuacji dochodzi, to znaczy, że mamy do czynienia z daleko posuniętym kryzysem zarządczym w szpitalu - podsumowuje dr hab. Szczepan Cofta.

Dyrektorzy jednak uważają, że zawieszanie czy likwidowanie oddziałów powinno mieć miejsce w ostateczności - także ze względu na dobro pacjentów, którzy pozostawieni bez żadnej opieki będą zmuszeni do szukania jej w innych lecznicach, często znacznie bardziej oddalonych od ich miejsca zamieszkania. Nie bez znaczenia jest też fakt, że zaprzestanie działalności jednego oddziału to przerzucenie problemu na inne, które także zmagają się z brakami kadrowymi.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum