Kto się boi szpitalnej spółki?

Autor: Ryszard Rotaub/Rynek Zdrowia • • 17 marca 2011 19:04

Rozmawiamy z Jackiem Domejko, dyrektorem SP ZOZ Regionalnego Szpitala Specjalistycznego "Latawiec" w Świdnicy, w którym część pielęgniarek chce protestować przeciwko pomysłowi przekształcenia szpitala w spółkę.

Kto się boi szpitalnej spółki?

Rynek Zdrowia: - Czy pomysł przekształcenia szpitala w spółkę wymusiła sytuacja finansowa?
Dyrektor Jacek Domejko:
- Wstępny plan finansowy na 2011 rok zakładał ujemny wynik, co skłoniło starostwo do dyskusji na temat przyszłości szpitala w świetle projektowanej ustawy o działalności leczniczej.

Obecnie sytuacja finansowa jest najlepsza od wielu lat. Gdyby NFZ zapłacił nam jeszcze za nadwykonania, bylibyśmy na bardzo mocnym plusie. Nie mamy zobowiązań wymagalnych, zadłużenie szpitala stanowi niewielką część kontraktu.

- Ustawa o działalności leczniczej adresowana będzie głównie do szpitali, które mają problemy finansowe. Skoro sobie radzicie, to po co przekształcać?
- Tak naprawdę klamka nie zapadła. Musimy jednak przeanalizować konsekwencje ustawy o działalności leczniczej, która - a wszystko na to wskazuje - już w czerwcu wejdzie w życie. Dlatego na 22 marca zaplanowano w Starostwie Powiatowym spotkanie zespołu powołanego przez starostę, który ma wypracować konkretne stanowisko. Ma przedstawić plusy i minusy ewentualnego przekształcenia w spółkę prawa handlowego.

- A jakie jest stanowisko dyrektora?
- Nie jestem „za” ani „przeciw”. Po dyskusjach i analizach oraz po zapoznaniu się z ostatecznym kształtem ustawy, będę mógł się jednoznacznie wypowiedzieć.

- Kiedyś był pan zwolennikiem obligatoryjnych przekształceń…
- Weto prezydenta wykluczyło taką możliwość. Teraz przekształcenia mają być fakultatywne i związane z sytuacją finansową szpitali i samorządów terytorialnych jako organów założycielskich. W przypadku naszego szpitala te czynniki nie odgrywają decydującej roli. Sytuacja finansowa pozwala nam na dokonanie swobodnego wyboru.

Niemniej jednak musimy zastanowić się nad tym, czy skorzystanie z nowych rozwiązań ustawowych poprawi jakość świadczonych przez nas usług i jak wpłynie na warunki pracy personelu. Gdy plusów będzie więcej, będziemy się zastanawiać, w jaki sposób przekształcić szpital. W każdym razie żadne decyzje jeszcze nie zapadły.

- Pielęgniarki ze związku zawodowego oprotestowały pomysł, grożą protestami. A lekarze?
- W naszym szpitalu niemal wszyscy lekarze zatrudnieni są na umowach cywilno-prawnych. Większość z nich widzi potrzebę dofinansowania szpitala ze sprzedaży komercyjnej, bo NFZ na wszystko nie ma pieniędzy.

Personel lekarski wynagradzany jest nie tylko za gotowość do pracy, ale za jej świadczenie - lekarze pracują w systemie prowizyjnym. Dostają pieniądze za przeprowadzone operacje, przyjęcia pacjentów - słowem, za konkretne działania. Warto zaznaczyć, że wynagrodzenie z części prowizyjnej dostają dopiero po przekazaniu nam pieniędzy przez NFZ. Oznacza to, że ponoszą finansową odpowiedzialność za świadczone usługi, które zostały objęte kontraktem.

Wszyscy  lekarze mają zakaz pracy w podmiotach, które podpisały kontrakty z NFZ i mogą być dla nas konkurencją. Rozpoczęliśmy również wprowadzanie klauzul zabraniających prowadzenia prywatnej praktyki. Chodzi nam m.in. o zadowolenie pacjenta i ograniczenie skarg.

Pacjent nie może mieć bowiem poczucia, że został źle potraktowany przez lekarza, że lekarz nie ma dla niego czasu, że jest przemęczony.

- Jak pan sądzi, gdyby wzorem lekarzy pielęgniarki przeszły na kontrakty, to by protestowały przeciwko przekształceniu?

- Pewnie inaczej by reagowały. Na kontraktach jest dopiero 50 pielęgniarek i położnych. Dobrze zarabiają. I nie należą do związków zawodowych, w protestach nie uczestniczą.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum