Kształć się na zdrowie, czyli jakich będziemy mieli menedżerów

Autor: Piotr Wróbel/Rynek Zdrowia • • 02 czerwca 2008 16:36

Od początku dekady nieustannie rośnie ranga i zakres programów studiów przygotowujących przyszłych urzędników i menedżerów do pracy w sektorze zdrowotnym. Jaką drogę kariery i z jakim skutkiem może wybrać młody, ambitny człowiek, który swoją przyszłość wiąże z administrowaniem w tym sektorze lub z zarządzaniem jednostkami ochrony zdrowia?


Na zgłębianie wiedzy z zakresu opieki zdrowotnej zaraz po ukończeniu szkoły średniej pozwalają trzyletnie studia na poziomie licencjackim; potem – dla wytrwałych – są uzupełniające dwuletnie studia magisterskie. Taka ścieżka dotyczy kierunku zdrowie publiczne wykładanego w uczelniach niepublicznych (licencjat) oraz akademiach i uniwersytetach medycznych (licencjat i magisterium).
Najzdolniejszym system szkolnictwa wyższego oferuje coś specjalnego: studia podyplomowe w zakresie zarządzania ochroną zdrowia. Taka specjalistyczna wiedza wykładana jest zarówno w uniwersytetach, akademiach ekonomicznych, jak i politechnikach. Najwyższa szkoła menadżerskiej jazdy to studia Master of Bussines Administration. Rzecz jasna w zakresie studiów podyplomowych i MBA najbardziej liczą się renomowane Alma Mater; listę najlepszych co roku publikuje opiniotwórcza prasa popularna, chętnie sporządzająca takie właśnie rankingi.

Czas elity
Studia licencjackie i magisterskie z zakresu zdrowia publicznego to nadal osesek wśród innych szacownych kierunków akademickich. Na początku tej dekady na uczelniach medycznych powstały nowe wydziały: Nauk o Zdrowiu. Podobnie nazwane wydziały tworzono w uczelniach niepublicznych. Zgodnie z unijnymi dyrektywami tam ulokowano kształcenie  pielęgniarek, ratowników, fizjoterapeutów, dietetyków. Uznano, że kształcenie kierunkowe w tych zawodach silnie związanych z nauką powinno odbywać się na uczelniach. Dotyczy to również specjalistów z zakresu zdrowia publicznego, pomyślanego jako kierunek interdyscyplinarny łączący wiedzę zarządczą z zakresu nauk społecznych z podstawami wiedzy medycznej. I ten kierunek jest wykładany na Wydziałach Nauk o Zdrowiu.
 – Mówię moim studentom, że będą elitą w systemie opieki zdrowotnej. Obok lekarzy właśnie menedżerzy – magistrowie zdrowia publicznego, będą naszą szansą na zbudowanie dobrze zarządzanego systemu ochrony zdrowia. Nie mieliśmy dotąd tak kształconych kadr, co też przesądza o naszym organizacyjnym zacofaniu – mówi profesor Bolesław Samoliński, dziekan Wydziału Nauki o Zdrowiu w Warszawskim Uniwersytecie Medycznym.

Łatwiej o licencjat
W redakcji Rynku Zdrowia, przeglądając ministerialną listę uczelni, doliczyliśmy się 21 wyższych szkół niepublicznych, w których też wykładane jest zdrowie publiczne. Uczelnie te kształcą tylko na poziomie studiów I stopnia – licencjackich. Potem ich absolwenci mogą ubiegać się o przyjęcie na studia II stopnia, czyli magisterskie uzupełniające w akademiach medycznych. Istnieje też furtka dla osób, które ukończyły edukację zakończoną licencjatem na kierunku innym niż zdrowie publiczne a dojrzały do decyzji o zmianie zainteresowań zawodowych. Ci mogą startować na uzupełniające studia magisterskie, o ile wcześniej zaliczyli w trakcie nauki minimum 60% wymagań programowych obowiązujących na licencjackim poziomie kierunku zdrowie publiczne.
O powodzeniu takiej drogi ku dyplomowi magisterskiemu rozstrzyga konkurs wyników, ale i zasobność portfela rodziców lub samego kandydata na studia. Atutem uczelni niepublicznych w mniejszych ośrodkach okazuje się ich położenie w pobliżu miejsca zamieszkania studentów. – Wielu studentów tylko w ten sposób może zacząć naukę z zakresu zdrowia publicznego, bo wyjazd do bardziej odległych ośrodków nie wchodzi w rachubę ze względów finansowych – uważa dr Danuta Kossak, dziekan Wydziału Nauk o Zdrowiu w Wyższej Akademii Umiejętności w Kielcach. Jak wynika z obserwacji pani dziekan, jej studenci szykują się głównie do objęcia stanowisk urzędniczych, wykonawczych, średniego szczebla.

Rodzynki na rynku
Taka zresztą jest idea licencjackich studiów na kierunku zdrowie publiczne. Jak precyzują standardy nauczania opracowane dla studiów I stopnia na tym kierunku, absolwent posiada kompetencje do zajmowania administracyjnych, wykonawczych stanowisk w zakładach opieki zdrowotnej oraz do pełnienia funkcji związanych z promocją i ochroną zdrowia w instytucjach państwowych, samorządowych, społecznych i prywatnych.
Część studentów właśnie na poznaniu tej wiedzy kończy swoją uczelnianą przygodę z ochroną zdrowia, ale wielu z nich dzięki samozaparciu i talentowi kontynuuje naukę na kierunku zdrowie publiczne w akademiach medycznych. – Nabór na poziom licencjacki jest w akademiach czy uniwersytetach medycznych stosunkowo mały, bo brak funduszy budżetowych na finansowanie studiów dziennych. Akademie są więc z przyczyn finansowych zainteresowane przyjęciami na płatne, szczególnie uzupełniające studia magisterskie. Nasi najlepsi absolwenci kontynuują tam studia magisterskie na kierunku zdrowie publiczne – tłumaczy profesor Jerzy Kopania, rektor niezmiennie wysoko notowanej w rankingach studiów licencjackich Wyższej Szkoły Administracji Publicznej w Białymstoku.
Magister zdrowia publicznego to jeszcze rodzynek. Oczekiwania co do ich umiejętności są spore, ale niewiele wiemy jak sprawdzają się na rynku pracy. – Nie mamy w tym zakresie jeszcze istotnych doświadczeń – mówi profesor Andrzej Pająk z Instytutu Zdrowia Publicznego Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego, jeden z twórców standardów nauczania na kierunku zdrowie publiczne.

Pełna treść raportu – w najnowszym wydaniu miesięcznika Rynek Zdrowia, nr 6/35 – czerwiec 2008.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum