Krystyna Ptok: tegoroczny chaos w płacach zniechęca nas do pracy w naszych zawodach

Autor: KM • Źródło: Rynek Zdrowia06 października 2022 11:45

- Dyrektorzy w tej chwili robią jakiś dziwny ruch, który mogę wytłumaczyć jednym: nie mają pieniędzy i obawiają się, że nie wystarczy im na bieżącą działalność szpitala. Tym sposobem pracownicy rezygnują z pracy i przechodzą do niepublicznej ochrony zdrowia — mówiła przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Krystyna Ptok podczas ostatniego posiedzenia senackiej Komisji Zdrowia.

Krystyna Ptok: tegoroczny chaos w płacach zniechęca nas do pracy w naszych zawodach
Krystyna Ptok broni kwalifikacji pielęgniarek. Senacka Komisja Zdrowia. Fot. Komisja Zdrowia Fot. Tomasz Paczos/Senat RP/Flickr
  • - Pan minister zdrowia był uprzejmy powiedzieć, że mamy największą liczbę studentów od czasów powojennych — przypomniała Krystyna Ptok na posiedzeniu senackiej Komisji Zdrowia
  • Dodała, że ta sytuacja daje nadzieję, że inwestowanie w ludzi to najlepiej wydane środki, które zabezpieczą przyszłość Polaków
  • Nie chciała jednak zgodzić się się z tym, że jeśli chodzi o stosowanie znowelizowanej ustawy o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia "nie ma chaosu"

Podwyżka z 2021 roku zdegradowała część pielęgniarek

Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Pielęgniarek i Położnych, w trakcie ostatniego posiedzenia senackiej Komisji Zdrowia, dotyczącego wdrażania ustawy o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia zwróciła uwagę na to, że w przypadku podwyżek degraduje się kwalifikacje pielęgniarek. Zwracała się do ministra zdrowia - na komisji obecny był wiceminister Piotr Bromber.

- W tym roku pan ogłaszał sukces, mówił, że pielęgniarki dostaną najwyższą podwyżkę i stale w przekazie publicznym posługiwał się pan pielęgniarkami z tytułem magistrów i specjalizacją: że one będą miały wynagrodzenia w wysokości 7 300 zł. Tymczasem wrócę do poprzedniego roku, żeby przypomnieć, że lipcowa podwyżka w 2021 roku zdegradowała pielęgniarki po liceach medycznych, z ogromnym doświadczeniem zawodowym i usytuowaliście państwo te osoby na poziomie opiekunów medycznych, rejestratorek i sekretarek medycznych — mówiła podczas posiedzenia przewodnicząca OZZPiP Krystyna Ptok.

- Panu ministrowi, jak nikomu innemu na tej sali wiadomo, że wykonujemy samodzielny zawód, mamy inną odpowiedzialność zawodową, karną, inną odpowiedzialność również pracowniczą, i to my w sytuacjach dyżurów poza dzienną ordynacją sprawujemy nadzór nad pacjentami — zaznaczyła. Przypomniała również o ubiegłorocznej manifestacji, która liczyła 40 tys. uczestników.

- Tymczasem w tym roku znów przy nowelizacji ustawy nie uznano żadnej z uwag, kierowanych przez Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych, gdzie wnioskowaliśmy, żeby spłaszczyć różnice między grupami zawodowymi — zauważyła Ptok. - Nie wiem, jak były ustalane różnice między płacami, ale doszło do sytuacji, że mimo iż od początku ustawy wnioskujemy o spłaszczenie różnic między grupami, te różnice stale wzrastają i będziemy walczyć o to, żeby iść z tymi grupami w górę — zapowiedziała. - Jeśli chodzi o argument, że to kierownicze stanowiska: dla kierowniczych stanowisk są dodatki funkcyjne i należy mieć na względzie, że ci najwyżej dostają 50 proc. dodatków funkcyjnych — dodała Ptok. 

Ustawa o wynagrodzeniach stała się przyczyną konfliktów

- Ustawa znów, w tym roku, dla grupy zawodowej, którą reprezentuję, stała się przyczyną kolejnych konfliktów w podmiotach leczniczych — zauważyła Ptok.

- Chaos w płacach zniechęca nas do pracy w naszych zawodach. Podmioty niepubliczne hojnie wynagradzają swoich pracowników i doceniają ich kwalifikacje. Tam nie ma problemu z uznaniem tytułów magistrów, specjalizacji. Przypomnę, że mamy obowiązek ustawicznego kształcenia — co czynimy — i również na specjalizacje rokrocznie ze strony Ministerstwa Zdrowia jest przekazywane 10 milionów złotych. Dzisiaj kolejne specjalistki zdają egzaminy. Należy wykorzystać kompetencje tych osób i poszerzyć ich możliwości działania w podmiotach leczniczych, i nie na tych samych zakresach obowiązków. Posiadane wykształcenia i kwalifikacje nie zmieniły się z dnia na dzień, z 30 czerwca na 1 lipca [wtedy weszła w zycie ustawa podwyżkowa, przyp. red.] — przyznała szefowa OZZPiP.

- Tytuły magistrów zdobywaliśmy na jednolitych studiach magisterskich 30 lat temu, więc nieuznawanie ich obecnie przez dyrektorów jest dla mnie co najmniej karygodną sytuacją dlatego, że moje kwalifikacje uznaje mi uczelnia wyższa, nie dyrektor. To z uczelni wyższej mam nadany tytuł magistra i w toku specjalizacji otrzymuję dyplom państwowy. To się nie zmieniło - argumentowała Krystyna Ptok.

Pielęgniarki i położne: dziecko do bicia

- Zapisy ustawy dały też niektórym pracodawcom poczucie bezkarności i możliwość łamania praw pracowniczych. Nie zgodzę się z tym, że w ubiegłym zgodnie z rozporządzeniem ministra mój pracodawca dwukrotnie potwierdzał moje kwalifikacje, a w tym roku nie otrzymał tak samo środków kierowanych na moją osobę - wskazywała przewodnicząca OZZPiP.

- Należałoby głębiej zajrzeć w finanse szpitali, żeby zrozumieć, dlaczego znów ta grupa zawodowa staje się przysłowiowym dzieckiem do bicia — zaznaczyła Ptok dodając, że podobne informacje słyszała od diagnostów laboratoryjnych. - Tu mówimy o kapitale ludzkim w szpitalach — podkreśliła.

- Nam wszystkim powinno zależeć: na podmiotach leczniczych, na publicznej ochronie zdrowia w Polsce, żeby funkcjonowała z naszych składek, bo to my ją utrzymujemy, pracując. Powinno nam zależeć na ludziach w tych szpitalach i gratyfikowaniu ich w taki sposób, żeby kolejne młode osoby były zainteresowane wyborem zawodu fizjoterapeuty, diagnosty laboratoryjnego, pielęgniarki, położnej, lekarza - wyliczała przewodnicząca OZZPiP.

- Chyba nikt w najczarniejszych myślach nie spodziewał się, że zmieni się system realizacji podwyżek dla pracowników. Pieniądze powinny być skierowane na ludzi, potem na wskaźnik inflacji i wycenę świadczeń i wtedy byśmy wiedzieli, na co dostaliśmy środki — skomentowała.

Dziwny ruch dyrektorów. "Przyszłość nie rysuje się optymistycznie"

Krystyna Ptok przypomniała TEŻ o wniosku, z jakim środowisko pielęgniarskie wystąpiło 22 sierpnia do ministra zdrowia i prezesa NFZ-u. Wnioskowano wówczas o ujawnienie rzeczywistego wzrostu kontraktów od lipca 2022 roku. - Zbieramy dane z całej Polski i mogę powiedzieć, że w 30 proc. podmiotów leczniczych nie uznano dotychczasowych uznawanych wcześniej kwalifikacji pielęgniarek, czyli tytułów magistrów, specjalizacji. prosiliśmy, żeby Ministerstwo przekazało nam stosowne informacje i do dziś ich nie otrzymaliśmy - odnotowała Ptok, nie ukrywając zdziwienia, że musiała przy tym "wyjaśnić interes publiczny, jakim się kierowała".

- Wykazywanie osób, które mają określone wykształcenie, jest w całych procesach akredytacyjnych — mówiła szefowa OZZPiP, przypominając również o normach ISO. 

- Tymczasem dyrektorzy w tej chwili robią jakiś dziwny ruch, który mogę wytłumaczyć jednym: że nie mają pieniędzy, że obawiają się, że nie wystarczy im pieniędzy na bieżącą działalność szpitala. Ale tym sposobem pracownicy rezygnują z pracy, bo i do takich sytuacji dochodzi, i przechodzą do niepublicznej ochrony zdrowia — poinformowała Ptok.

- Chciałabym, żeby Ministerstwo Zdrowia zadeklarowało tutaj, na tej sali, że doprowadzi do sytuacji właściwego finansowania podmiotów leczniczych, że pracownicy, którzy nie mają uznanych w tej chwili kwalifikacji, a mieli je uznawane w ubiegłym roku, nie będą musieli korzystać ze ścieżki polegającej na walce o swoje dotychczasowe prawa pracownicze w sądzie pracy, bo chyba nie o to chodziło przy uchwalaniu tej ustawy, tylko  o to, żeby tak, jak powiedział minister zdrowia, uznać inwestycję w ludzi i żebyśmy zabezpieczyli swoją przyszłość, bo ta przyszłość nie rysuje się optymistycznie — podsumowała Krystyna Ptok.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum