Krystyna Ptok dla Rynku Zdrowia: - Był moment, gdy pielęgniarki zaczynały być doceniane. Teraz jest to niszczone

Autor: Marzena Sygut • Źródło: Rynek Zdrowia13 czerwca 2021 07:30

- Faktem jest, że poczyniono w roku 2015 krok do przodu w kwestii docenienia pielęgniarstwa. Jednak teraz jest to niszczone, np. zapis w Ustawie z 2017 r., pozwalający zarządzającym podmiotami leczniczymi regulować najniższe wynagrodzenie z tzw. Zembalowego. Za to, nie dziękujemy ówczesnemu ministrowi Radziwiłłowi - mówi Krystyna Ptok.

Pielęgniarki w Polsce walczą o swoje prawa: godną pracę i płacę, Fot. OZZPiP
  • 7 czerwca pielęgniarki w całej Polsce protestowały przeciwko warunkom pracy i płacy. Swoje dalsze działania uzależniają teraz od decyzji Sejmu
  • Ustawa o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia - zdaniem szefowej OZZPiP - od samego początku została źle skonstruowana 
  • Kształtuje ona wynagrodzenie w oparciu tylko o jedno kryterium
  • Minusem tej Ustawy jest też to, że wprowadzając współczynniki wynagrodzeń, skłóciła pracowników jednej grupy zawodowej
  • Pielęgniarki chcą też zastąpienia zapisu „według kwalifikacji wymaganych” zapisem „według kwalifikacji posiadanych na stanowisku”. Chodzi o prawidłowe zaszeregowanie pielęgniarek
  • Krystyna Ptok: nie potwierdzam, że prawica tak dużo zrobiła dla pielęgniarek. Gdyby tak było, nie pracowalibyśmy na kilku etatach
  • W 2015 r. poczyniono krok do przodu w kwestii docenienia pielęgniarek. Za ministra Radziwiłła wypracowany wówczas mechanizm uatrakcyjnienia zawodu „wziął w łeb”
  • Pielęgniarki powinny natychmiast zadbać o swoje zdrowie ponieważ średni wiek dożycia przeciętnej Polki wynosi 81,8 a pielęgniarki 61,5 lat

Marzena Sygut: - W poniedziałek, 7 czerwca pielęgniarki i położne wyszły na ulice, protestując przeciwko warunkom pracy i płacy. Co dalej?


Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych: - Ten dzień to nie tylko było wyjście na ulice. Nasze działania, w których wziął udział personel z ok. 40 placówek, były rozproszone po całej Polsce. Do protestu mogli przystąpić tylko pracownicy z tych podmiotów, w których będąc w sporze zbiorowym przeszli etap rokowań. W kolejnym etapie jakim są mediacje mogli przeprowadzić dwugodzinny strajk i tak też się stało. Oprócz tego pod wieloma podmiotami leczniczymi zorganizowano pikiety niezadowolonych z warunków pracy i wynagrodzeń pielęgniarek i położnych a w centralnych punktach miast wojewódzkich odbywały się manifestacje. A jeśli pyta pani co dalej, to odpowiem: teraz wszystko w rękach parlamentarzystów. Senat wniósł i zatwierdził najważniejsze poprawki. Teraz czekamy na decyzję Sejmu.

MS: - Czy jesteście zadowoleni z tych poprawek?

Krystyna Ptok: - Zacznijmy od tego, że Ustawa o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia jest źle skonstruowana od początku, to jest od 2017 roku. Wówczas Forum Związków Zawodowych nie uczestniczyło w projektowaniu tego dokumentu prawnego. Na znak protestu wyszło z Zespołu Trójstronnego i jak widać nie była to dobra decyzja.

W czasie rozmowy z ministrem zdrowia Adamem Niedzielskim, podkreślałam, że Ustawa dotycząca kształtowania wynagrodzeń nie może być oparta wyłącznie o jedno kryterium, jakim jest wykształcenie. Międzynarodowa Organizacja Pracy w dokumencie Schemat Genewski określa czynniki istotne przy wycenie pracy pracowników. Poza wykształceniem, powinny tam się znaleźć inne czynniki, mające znaczenie w wycenie pracy. Mam tu na myśli: odpowiedzialność, wiedzę, doświadczenie zawodowe, decyzyjność, warunki środowiska pracy, obciążenie fizyczne i psychiczne. I tu właśnie się pojawia poważny problem, minister wnosząc autopoprawkę, zrobił korektę współczynnika wynagrodzeń dla grupy licencjatek, ale skłócił środowisko.

To był oczekiwany ruch, gdyż przed tą poprawką pielęgniarki z licencjatem jako jedyna grupa zawodowa z tym rodzajem wykształcenia, były dyskryminowane w Ustawie, bo nie uznawano ich poziomu wykształcenia. Wszystkim innym grupom zawodowym uznano wykształcenie wyższe licencjackie, zrównując je w wynagrodzeniu z magistrem.

Po wprowadzeniu ministerialnej poprawki licencjatki zyskały, jednak zdeprecjonowane zostały pielęgniarki z kilkudziesięcioletnim stażem zawodowym, które uzyskały wykształcenie w starym systemie i mają dwuletnią specjalizację lub studia magisterskie. Mam tu na myśli pielęgniarki po liceum ogólnokształcącym i studium zawodowym. Nadmienię, że kwalifikacje te zostały uznane przez Unię Europejską, po wejściu Polski w jej struktury.

MS: - Jakie jeszcze zmiany należałoby wprowadzić?

Krystyna Ptok: - Oceniając wartość pracy należy uwzględnić inne istotne czynniki, o których wspomniałam wcześniej. Obecnie mamy taką sytuację, że pielęgniarka z wieloletnim doświadczeniem zawodowym, która jest mistrzem w zawodzie dla młodej pielęgniarki, uzyska niższe wynagrodzenie zasadnicze niż ta, świeżo wchodząca do systemu. Przypomnę, że celem ustawy jest określenie poziomu najniższych wynagrodzeń, więc przewrotnie zapytam, kto powinien mieć niższe wynagrodzenie, pracownik z większym stażem?

Niestety obecnie tych poprawek nie uda się wprowadzić, jednak cały czas podnosimy ich wagę. Kiedy jednak na posiedzeniu trójstronnym zaczęłam mówić o tych wskaźnikach, wówczas minister Adam Niedzielski powiedział, że próbuję wywrócić stolik negocjacyjny. Tymczasem ja dotąd nie rozumiem założeń i metodologii przy przygotowaniu tej ustawy w 2017 roku, kto wymyślił taki podział grup zawodowych, dlaczego są takie różnice w poziomach współczynników? Zostały wpisane tam współczynniki pracy bezrefleksyjnie tworząc różnice w wynagrodzeniach zasadniczych, w jednej grupie zawodowej na poziomie ok. 2 tys. zł.

Kiedy obecnie, po kilku latach usiedliśmy do tej Ustawy, uważałam, że podejdziemy do tego w sposób profesjonalny, dogłębnie tak by to co drażniło ludzi skorygować, ale tak się nie stało. Mieliśmy wyłącznie zaakceptować przedstawioną propozycję MZ, która nie przewidywała nowego podziału pracowników, nie uwzględniała innych czynników mających znaczenie przy wartościowaniu pracy i kolejny raz została stworzona prowizorka a te u nas trwają najdłużej.

Minister zdrowia podkreślał wówczas, że proponowane zmiany wejdą w życie od 1 lipca 2021 a potem znów będziemy nowelizować Ustawę. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że to jakiś żart. Będziemy zaraz nowelizować jeszcze nieznowelizowaną ustawę, jakbyśmy nie mogli zrobić tego dobrze od początku do końca. Robimy to w byle jaki sposób, tak że wzbudza to szereg emocji i dzieli ludzi.

MS: - Jaka jest obecnie różnica w wynagrodzeniu pielęgniarki, która kształciła się w systemie liceum, a tej która jest młoda i skończyła licencjat?

Krystyna Ptok: - W nowej Ustawie zostało przyjęte, że ustalone w ustawie współczynniki pracy będą liczone od 01 lipca 2021 od 100% średniej krajowa ogłoszonej przez GUS w I kwartale. To ważne. Nie mamy jednak zgody na wykreślenie zapisu, który mówi o kwalifikacjach wymaganych a nie posiadanych.

Ten zapis może prowadzić do patologicznych sytuacji, takich jak ta, gdy pielęgniarka z magistrem i specjalizacją, która chce się zatrudnić w zakładzie opieki zdrowotnej zostaje zatrudniona na takich zasadach, jakby była pielęgniarką z wykształceniem średnim bez specjalizacji.

Wszystko dlatego, że dyrektor tej jednostki może powiedzieć, że potrzebuje pielęgniarki odcinkowej z wykształceniem średnim i takie zgodnie z taryfikatorem na tym stanowisku jest wymagane. Wiemy o co chodzi, o to by zatrudnić osobę i zapłacić jak najmniej. Chcemy, żeby zapis „według kwalifikacji wymaganych” został zastąpiony „według kwalifikacji posiadanych na stanowisku”, czyli pielęgniarka ma magistra i tak powinna być zaszeregowana.

Wracając do pani pytania dotyczącego różnicy w wynagrodzeniu pomiędzy pielęgniarką ze średnim wykształceniem a pielęgniarką po licencjacie, to kwestia ta wygląda tak. Pielęgniarka ze średnim wykształceniem będzie miała według projektu ustawy przegłosowanej w ubiegłym tygodniu w Sejmie zasadnicze wynagrodzenie na poziomie 3777 zł., a po licencjacie, którą posadowiono na współczynniku 0,81 - otrzyma 4185 zł. Ta różnica będzie wynosić ok. 400 zł. zasadniczego wynagrodzenie między mistrzem w zawodzie a młodą pielęgniarką.

MS: - Jak pani ocenia wypowiedź wojewody mazowieckiego Konstantego Radziwiłła, który pojawił się podczas protestów pielęgniarek w Warszawie, w dniu 7 czerwca? Wojewoda mówił wówczas, że za rządów prawicy pielęgniarki bardzo dużo zyskały. Jego wypowiedzi towarzyszyły jednak gwizdy.

Krystyna Ptok: - Była to wypowiedź nieprzemyślana i zła. Niestety nie mogę potwierdzić, że obecny rząd zrobił bardzo dużo dla pielęgniarek i położnych. Gdyby tak było nie pracowalibyśmy na kilku etatach, nie mielibyśmy problemów z obsadami w oddziałach szpitalnych, POZ i innych miejscach i nie poszukiwano by pracowników medycznych w okresie pandemii do szpitali tymczasowych. Nie byłoby tak, że 2 pielęgniarki opiekowały się 80 pacjentami.

Faktem jest, że poczyniony został niewielki, niewystarczający krok do przodu w kwestii docenienia pielęgniarstwa, jednak obecnie jest to niszczone.

Przypomnę, że minister Marian Zembala podpisał, po proteście w 2015 roku porozumienie, w celu zapewnienia właściwego miejsca pielęgniarkom i położnym w systemie świadczeń opieki zdrowotnej. W preambule do tego dokumentu znalazł się zapis mówiący o tym, że konieczne jest zadbanie o bezpieczeństwo, jakość opieki nad pacjentami, podniesienie atrakcyjności warunków pracy i wykonywania zawodu pielęgniarki i położnej dla nowych osób wchodzących do systemu.

Strony doszły wówczas do wniosku, że dotychczasowe rozwiązania nie spełniają oczekiwań środowiska i konieczne jest podjęcie działań zmierzających do stabilizacji wynagrodzeń pielęgniarek i położnych. 

Początek poprawy naszej sytuacji sięga czasów ministra Zembali, który zapewnił nam wygasający obecnie dodatek 4x 400 zł. Warto jednak podkreślić, że pielęgniarki nie otrzymały na rękę 4x 400 zł., gdyż była to kwota z bruttem pracodawcy, co oznacza, że pielęgniarki otrzymywały 4 x 330 zł. Oczywiście kwoty te zostały wypłacane za rządów prawicy, jednak dodatek ten zagwarantował nam minister Zembala tuż przed wyborami do parlamentu. Po wyborach do władzy doszła prawica i rząd PiS realizował to, co podpisał minister Zembala.

Niestety wypłacie tego dodatku towarzyszyło dużo zamieszania i nieprawidłowości. Pracodawcy pobierali środki i często nie wypłacali ich uprawnionym pielęgniarkom w pełnych wysokościach, co wywoływało ich oburzenie i rozgoryczenie. W biurze zarządu OZZPiP leżał stos wniosków z prośbą o kontrole w podmiotach leczniczych, które nie wypłacały środków a sięgały po te pieniądze. Zgłosiliśmy ponad 50 kontroli w NFZ. W Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie po kontroli okazało się pracodawca, że nie wypłacił pielęgniarkom i położnym ponad 2 mln złotych.

Przy okazji wypłaty tego dodatku powstał mechanizm, który zachęcił pielęgniarki pracujące poza systemem ochrony zdrowia do powrotu. Wówczas odnotowałyśmy ruch w kierunku odnawiania prawa wykonywania zawodu. Prawo to odnawiały nawet pielęgniarki, które w zawodzie nie były widoczne od 10-20 lat. Nawet te, które nigdy nie podejmowały pracy po uzyskaniu szkoły.

Potem przyszedł rok 2017, kiedy to powstała wspominana już przeze mnie Ustawa o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia. Niestety Minister Zdrowia uległ namowom i wprowadzono do tej ustawy zapis, że zarządzający podmiotami leczniczymi mają prawo z tych pieniędzy regulować najniższe wynagrodzenie. I tu, w tym miejscu, nie dziękujemy ówczesnemu ministrowi Konstantemu Radziwiłłowi, który wprowadził ten zapis do ustawy.

MS: - Jak te zmiany odbiły się na zainteresowaniu młodych zawodem pielęgniarek i położnych?

Krystyna Ptok: - Niestety w efekcie tych zmian wprowadzonych za czasów ministra Radziwiłła, ten wypracowany z ministrem Zembalą mechanizm poprawy sytuacji i uatrakcyjnienia zawodu „wziął w łeb”.

Trzeba podkreślić, że jeszcze w roku 2019 wspólnie z Ministerstwem Zdrowia pracowaliśmy nad dokumentem, pt.: „Polityka wieloletnia państwa na rzecz pielęgniarstwa i położnictwa w Polsce”. Wówczas jeszcze mieliśmy nadzieję, że jest zrozumienie dla potrzeby zmiany w podejściu strategicznym do tej grupy zawodowej.

Cały czas myślimy o tym, ż jesteśmy w sytuacji braku zastępowalności zawodowej. To nie było nasze widzimisię, chęć zaistnienia w systemie ochrony zdrowia. Nasze działania wynikały z troski o zabezpieczenie świadczeń dla społeczeństwa. Wiedziałyśmy, że jesteśmy na takim etapie, że pokrycie zastępowalności pokoleń jest na poziomie 75 proc. To niepełne pokrycie tworzy dziurę pokoleniową w zawodzie, o której mówimy od lat.

Teraz doszliśmy do sytuacji, w której dramatycznie brakuje pielęgniarek w systemie, co potwierdza nasza wieloetatowość. Naczelna Rada, która prowadzi rejestr pielęgniarek i położnych, zna strukturę wiekową naszej grupy zawodowej. Proszę sobie wyobrazić, że obecnie mamy w systemie 70 tys. osób w wieku 60 plus, dla których minister zdrowia wyceniając ich pracę, nie uznaje doświadczenia zawodowego. Mamy też ok. 80 tys. osób w wieku 51-59 lat. Łącznie to daje nam 150 tys. pielęgniarek, która w najbliższym czasie osiągnie wiek emerytalny i odejdą z zawodu. W tym czasie wiceminister Waldemar Kraska mówi, że mamy 8 tys. osób na uczelniach na kierunkach pielęgniarskich. Jak to się ma do tych planowanych odejść?

MS: - Czy w Pani ocenie to nie wystarczy? Czy mamy gwarancję, że nawet te 8 tysięcy, które się kształci wejdzie do systemu?

Krystyna Ptok: - Takie pytanie trzeba zadać panu ministrowi. Trzeba zapytać, ile z tych osób ma studia pokrywane z budżetu państwa a ile studiuje za własne pieniądze. Sama znam osoby, które po to, żeby zdobyć zawód pielęgniarki pracują w restauracjach, barach. Z tych pieniędzy opłacają swoje wykształcenie. Czy myśli pani, że po to, aby zostać w kraju? Zaręczam, że te osoby, które studiują za własne pieniądze inwestując w siebie, będą pracować w krajach, gdzie w sposób właściwy wynagradza się pielęgniarki i tworzy dla nich ścieżkę kariery zawodowej.

Kolejną kwestią są problemy demograficzne. Nasze społeczeństwo się starzeje w zastraszającym tempie a dla nikogo nie jest tajemnicą, że osoby starsze potrzebują zwiększonej liczby świadczeń medycznych. Niestety mało refleksyjnie podchodzimy do tych spraw to błąd, który się zemści. Musimy mieć pokrycie w personelu na już, bo już teraz dochodzimy do sytuacji, że 1/3 osób w państwie będzie w wieku 60 plus. Tymczasem te osoby, które łożą prywatnie na swoje studia będą szukały pracy: w Szwajcarii, Niemczech, Anglii, Francji.

Wracając do wspomnianego dokumentu, pt.: „Polityka Wieloletnia Państwa na Rzecz Pielęgniarstwa i Położnictwa w Polsce”, niestety w mojej ocenie ruchy, które się teraz wykonuje w żaden sposób nie realizują jego celów. Dlatego też, ja ten dokument położyłam ministrowi Niedzielskiemu na stole.

Celem tej polityki miało być wypracowanie rozwiązań zapewniających wysoką jakość, bezpieczeństwo i dostępność do opieki pielęgniarskiej dla społeczeństwa poprzez zwiększenie liczby pielęgniarek i położnych w polskim systemie opieki zdrowotnej, powstrzymanie migracji zarobkowej. To, co się w tej chwili dzieje kłóci się z założeniami tej polityki i jest z nią sprzeczne.

Jeśli minister zdrowia mówi, że wzrost PKB do 7 proc. będzie miał miejsce w 2027 roku, i to będzie ten moment, kiedy on zadba o kadry medyczne, bo będzie miał pieniądze, to ja mówię, że to jest o kilka lat za późno. Proszę sobie wyliczyć, jeśli sytuacja finansowa zacznie się poprawiać za sześć lat, to pielęgniarka, która ma dziś 54 lata będzie miała wówczas 60 lat i zapewne zasili system emerytalny a nie ochrony zdrowia, i to tym bardziej, że pielęgniarki powinny natychmiast zadbać o swoje zdrowie ponieważ średni wiek dożycia przeciętnej Polki wynosi 81,8 lat a pielęgniarki 61,5 lat. O jakiej perspektywie mówimy?

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum