Szpital Kliniczny im. dr. J. Babińskiego w Krakowie/ Rynek Zdrowia | 16-06-2020 12:38

Kraków: stanowisko szpitala im. J. Babińskiego ws. informacji nt. wynagrodzeń za walkę z epidemią

W ostatnich dniach w mediach społecznościowych ukazał się skan przelewu dla jednego z pracowników naszego Szpitala opiewający na kwotę 4,25 zł, który opisany został w tymże wpisie jako wynagrodzenie za udział w opiece nad pacjentami Szpitala zakażonymi wirusem CoVID-19. Opis ten nie jest prawdziwy i należy go uznać za fake-news - informuje w swoim stanowisku Szpital Kliniczny im dr. J. Babińskiego w Krakowie.

Kwota w tak nietypowej wysokości wynikała z konieczności rozliczenia się "co do grosza" z NFZ - podaje szpital Fot. Archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

"Przelew ten nie ma nic wspólnego z gratyfikacją przeznaczoną dla osób, które w Szpitalu Babińskiego w Krakowie dobrowolnie podjęły się opieki nad pacjentami zakażonymi koronawirusem. Taka gratyfikacja - chociaż nie powinniśmy jej ujawniać - wyniosła 4000 zł netto na osobę, niezależnie od wynagrodzenia za pracę w objętym zakażeniem oddziale" - informuje szpital.

Czytaj: Pielęgniarka z premią 4,25 zł za pracę w czasie pandemii?

"Skąd zatem wzięła się kwota 4,25 zł? Stanowi ona dopłatę do przesłanego wcześniej dodatku dla pielęgniarek i położnych wynegocjowanego z Ministerstwem Zdrowia, który nie ma związku z pandemią. NFZ przekazuje obecnie 2.165,32 zł dodatku na każdy pielęgniarski etat, a Szpital rozdysponowuje go pomiędzy panie Pielęgniarki i panów Pielęgniarzy, biorąc pod uwagę realny wymiar czasu pracy w danym miesiącu" - czytamy w stanowisku.

"Na mocy porozumienia ze Związkiem Zawodowym Pielęgniarek, kwota pozostała po wypłacie wynagrodzenia, a wynikająca z naliczenia pochodnych, jest dzielona przez liczbę pielęgniarek pracujących w Szpitalu i im przekazywana. Jest ona w takiej nietypowej wysokości, bowiem Szpital musi rozliczyć całą kwotę przekazywaną przez NFZ „co do grosza”. Wysokość kwoty po podziale tej „resztówki” nie ma nic wspólnego z gratyfikacjami z tytułu opieki nad pacjentami zakażonymi koronawirusem" - wyjaśnia placówka.

"Szpital z przykrością stwierdza, że manipulacyjny i nieprawdziwy wpis w mediach społecznościowych nadwyrężył dobre imię Szpitala, który każdego dnia buduje swój wizerunek i w ciągu ostatnich lat przeszedł trudną drogę od placówki zagrożonej likwidacją do Szpitala cieszącego się opinią jednej z najlepszych tego typu Polsce" - czytamy.