Koronawirus i pandemia zmieniły zarządzanie szpitalami. "To zostanie z nami na zawsze"

Autor: Wojciech Kuta • Źródło: Rynek Zdrowia26 października 2021 10:31

Zarządzanie szpitalami. Okazuje, że całkiem sporo pomysłów i rozwiązań organizacyjnych wprowadzonych przez menedżerów szpitali w czasie pandemii zostanie w placówkach na dłużej, a niektóre na zawsze.

Szpitale. Sporo zarządczych pomysłów z czasów pandemii COVID-19 zostanie z nami na zawsze FOT. PAP/Wojtek Jargiło
  • Podczas pandemii nauczyliśmy bardziej elastycznie zarządzać personelem, konsolidować pracowników wokół określonych zadań - mówi dr Krzysztof Bury, dyrektor medyczny Grupy Scanmed
  • Dodaje, że wprowadzona w czasie pandemii organizacja przyjęć pacjentów nadal znacznie zmniejsza ryzyko zakażeń wewnątrzszpitalnych
  • W ostatnich miesiącach wzrosła świadomość dotycząca wdrażania procedur w zakresie zdarzeń niepożądanych, ich analizowania i wyciągania wniosków - przyznaje Jacek Bilski z Supra Brokers SA
  • To ważne, gdyż liczba roszczeń pacjentów w czasie pandemii wzrosła o około 20 proc. i nadal rośnie - zaznacza ekspert

Co stanowi największe wyzwanie dla szpitali w czasie pandemii: problemy kadrowe, wzrost cen materiałów i usług, presja płacowa, a może inne problemy, w tym związane z ewentualnym ograniczaniem świadczeń? Jakie działania zarządcze (w tym związane z organizacją leczenia) podjęli menedżerowie szpitali, aby złagodzić ekonomiczne skutki pandemii, utrzymać rentowność oraz płynność finansową placówek, ale też zachować bezpieczeństwo pacjentów i dostęp do świadczeń?

Na te pytania odpowiada dr Krzysztof Bury, członek zarządu i dyrektor medyczny Grupy Scanmed, do której należy, między innymi Szpital św. Rafała w Krakowie i Szpital im. Rudolfa Weigla w Blachowni.

Szpitale w czasie pandemii, czyli katalog problemów do rozwiązania

- Nasza grupa w okresie największego natężenia pandemii przeznaczyła na walkę z SARS-CoV-2 ponad 200 łóżek w poszczególnych lokalizacjach. Mamy więc doświadczenia z różnych podmiotów. W pierwszym etapie jednym z ważniejszych wyzwań były obawy personelu przed zachorowaniem na COVID-19. Dlatego głównym zadaniem dyrekcji naszego szpitala było przekonywanie zespołu, że trzeba się zmobilizować i przekształcić w oddział w covidowy - przyznaje dyrektor Krzysztof Bury.

- Występowały także w tym czasie ogromne problemy z dostępem do środków ochrony indywidualnej. Dzięki determinacji personelu i wieloletnim kontraktom z naszymi dostawcami udało nam się przetrwać ten trudny czas - dodaje.

- W czasie drugiej fali, jesienią ubiegłego roku, kiedy nie było jeszcze szczepień, najważniejszym problemem stały się braki kadrowe. Znaczna cześć personelu chorowała lub była na kwarantannie. Pewna grupa pracowników została oddelegowana do szpitali tymczasowych i nie dotyczyło to tylko lekarzy oraz pielęgniarek, ale też personelu pomocniczego - wskazuje dr Krzysztof Bury.

Zwraca uwagę, że podczas trzeciej fali na czoło problemów wysunął się dodatek covidowy. - Stał się naprawdę istotnym wyzwaniem finansowym dla szpitali, podobnie jak skutki ustawy o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia i galopująca inflacja. Te trzy elementy łącznie spowodowały, że nadal pracujemy pod ogromną presją płacową dotyczącą wszystkich grup zawodowych - informuje dyrektor medyczny Grupy Scanmed.

Dodaje, że oczywiście bardzo poważnym problemem - zarówno z perspektywy szpitala, jak pacjentów - była konieczność odraczania części planowych świadczeń, w tym zabiegów i operacji.

"Nauczyliśmy bardziej elastycznie zarządzać personelem"

- Podczas pandemii nauczyliśmy bardziej elastycznie zarządzać personelem, konsolidować pracowników wokół określonych zadań, a przede wszystkim przesuwać personel - zgodnie z bieżącymi potrzebami - między poszczególnymi oddziałami. Umiejętność szybkiego wdrażania takich rozwiązań na pewno zastanie z nami po pandemii - mówi dyrektor Krzysztof Bury.

Kolejna kwestia to organizacja przyjęć do szpitala oraz wdrażanie określonych procedur zapewniających bezpieczeństwo pacjentów i personelu. - To również stało już trwałym elementem naszego funkcjonowania. Chodzi, między innymi o tzw. pre-triage, kiedy przy przyjęciu do placówki sprawdzamy temperaturę, pacjent wypełnia też ankietę. Nie chodzi tylko o COVID-19. Przede pandemią na izbę przyjęć, a następnie na oddział trafiali pacjenci z różnymi infekcjami zarażając kolejne hospitalizowane osoby. Teraz takie ryzyko jest znacznie mniejsze - podkreśla dr Bury.

- Przy tak rozproszonej strukturze jaką ma Scanmed, bardzo pomocne w zarządzaniu podczas pandemii okazały wideo- i telekonferencje. Te narzędzia, łączne z platformami e-learningowymi nadal stosujemy szkoleniach personelu - podsumowuje dr Krzysztof Bury.

Czytaj też:

Ustawa o szpitalach. Miłkowski: trwają ostatnie prace. Konsultacje społeczne jeszcze w październiku?

Ustawa o jakości w opiece zdrowotnej. "Czeka nas rewolucja w podejściu do błędów medycznych"

Szczepienia. "To również źródło przychodów szpitala"

- Podobnie jak wszystkie szpitale, podczas pandemii musieliśmy nieco zmienić model pracy, chociażby za sprawą testowania pacjentów, także tych przyjmowanych na zabiegli planowe, czy wspomniane mierzenie temperatury. Testy wykonywaliśmy na tydzień przed przyjęciem do szpitala, by do minimum ograniczyć ryzyko zakażeń wewnątrzszpitalnych - mówi Dariusz Madera, dyrektor generalny Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Opolu.

- Kiedy nadeszły kolejne fale zostaliśmy poproszeni przez wojewodą opolskiego o stworzenie szpitala tymczasowego, a następnie zobowiązani przez Ministra Zdrowia do uruchomienia takiej placówki. Nasza kadra musiała więc pójść do pracy w szpitalu tymczasowym. Nie było to łatwe. Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Opolu ma 16 łóżek intensywnej terapii dla dorosłych i 8 dla dzieci. Tymczasem w opolskim szpitalu tymczasowym musieliśmy uruchomić 30 łózek intensywnej terapii. Wiadomo więc było, że zabraknie naszej kadry, by sprostać temu wyzwaniu - wspomina dyrektor Madera.

- Z jednej strony ograniczyliśmy przyjęcia w naszym macierzystym szpitalu. Musieliśmy odwoływać wiele planowych zabiegów. Z drugiej strony konieczne było sięgnięcie po wsparcie kadrowe z innych szpitali. Taką pomoc otrzymaliśmy. Byliśmy też jedną z czterech placówek w kraju prowadzącą regionalne centrum ECMO dla pacjentów z ciężkim COVID-19. Można więc powiedzieć, że walczyliśmy z pandemią na wszystkich frontach - dodaje dyr. Dariusz Madera.

Wymieniając pozytywne zmiany, jakie zaszły w szpitalu podczas pandemii, szef USK w Opolu wskazuje ma duże zaangażowanie personelu placówki w organizację szczepień przeciwko COVID-19. - Szczepimy na poziomie populacyjnym praktycznie wszędzie, m.in. w zakładach pracy oraz w punktach wyjazdowych. Kadra naszego szpitala wykonała ok. 70 tysięcy szczepień (stan na 18 października - red.). Jest to także źródło przychodu placówki - nie ukrywa Dariusz Madera.

- Wprowadziliśmy pracę zdalną, która w pewnym zakresie pozostała z nami do teraz. Nadal korzystamy z takich rozwiązań, na przykład w dziale księgowości. To uelastyczniło pracę w tym obszarze - zaznacza dyrektor Madera.

Zdarzenia niepożądane. "Większa świadomość zarządzania ryzykiem klinicznym"

Czy, pandemia COVID-19 spowodowała, że szpitale w większym niż wcześniej stopniu wdrażają procedury związane z zarządzaniem ryzykiem klinicznym, a tym samym jego redukowaniem? Czy pandemia spowodowała większą liczbę roszczeń ze strony pacjentów, np. wskutek ograniczania przyjęć planowych/niecovidowych?

Na te pytania odpowiada Jacek Bilski, pełnomocnik zarządu ds. budowy i rozwoju sprzedaży w Supra Brokers SA.

- Współpracując jako broker ubezpieczeniowy ze szpitalami zauważamy, że po tych najtrudniejszym, pierwszym okresie pandemii szpitale podnoszą się także w sferze dotyczącej redukowania ryzyka wystąpienia zdarzeń niepożądanych. Od lat rekomendujemy wdrażanie w szpitalach wystandaryzowanej, ramowej polityki obejmującej zarządzanie tym ryzykiem klinicznym - mówi Jacek Bilski.

- Polityka ta obejmuje, między innymi postępowanie z roszczeniami pacjentów. W czasie pandemii nagle bardzo istotne dla wielu menedżerów szpitali okazały się wszystkie elementy tego postępowania. Wzrosła też świadomość konieczności wdrażania określonych procedur dotyczących zdarzeń niepożądanych, a także ich analizowania i wyciągania wniosków. Już od 2015 roku roku rekomendujemy szpitalom dokładne monitorowanie zdarzeń niepożądanych - przypomina Jacek Bilski.

Pandemia. O ponad 20 proc. wzrosła liczba roszczeń pacjentów

- Współpracujemy z ok. 30 proc. podmiotów na rynku szpitalnictwa zamkniętego i mogę powiedzieć, że te procedury zostaną w szpitalach także po pandemii, a przynajmniej większość z nich - podkreśla ekspert.

- To bardzo ważne, ponieważ z naszych doświadczeń we współpracy ze szpitalami wynika, że liczba roszczeń pacjentów w czasie pandemii wzrosła o około 20 proc. i nadal rośnie. Ich łącza kwota od 2019 r. do końca września 2021 r. wyniosła - tylko w odniesieniu do roszczeń obsługiwanych przez Supra Brokers - prawie 250 mln zł - podsumowuje Jacek Bilski.

Wszystkie wypowiedzi zarejestrowano podczas sesji "Szpitale w Polsce - cz. II. Katalog problemów do rozwiązania" podczas XVII Forum Rynku Zdrowia (Warszawa, 18-19 października 2021 r.).

Czytaj też:

Zarządzanie szpitalem w Polsce. Kiedy usługi outsourcingowe są korzystne dla placówki?

Braki kadrowe największą bolączką szpitali? Dyrektorzy: to dopiero 7. miejsce

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum