Kontraktowanie w AOS dobiega końca: w Łódzkiem powtórka z Małopolski

Autor: Jacek Janik/Rynek Zdrowia • • 16 stycznia 2012 06:20

W konkursowych rozstrzygnięciach kontraktowych w zakresie ambulatoryjnej opieki specjalistycznej realizowanych przez NFZ wiele kontrowersji wzbudza pojawienie się dużej liczby nowych świadczeniodawców, najczęściej prywatnych. Jednocześnie rośnie fala sprzeciwu lecznic, które zostały "na lodzie" oraz pacjentów, którzy dotychczas korzystali z ich opieki.

W ub. r. problemy z wynikami konkursów w AOS dotyczyły szczególnie Małopolski i Śląska, gdzie do oddziałów wojewódzkich Funduszu trafiły setki odwołań. Najczęstszymi argumentami świadczeniodawców walczących o kontrakty były hasła o "przymusowej prywatyzacji" usług oraz zarzuty kłamstw ofertowych wobec nowych, prywatnych podmiotów (oferty dopuszczały możliwość wpisywania warunkowego spełnienia wymogów stawianych przez Fundusz do momentu rozpoczęcia świadczenia usług).

Przegrani w konkursowej rywalizacji zarzucali konkurentom, że podane przez nich w dokumentach konkursowych informacje mijały się z prawdą. Jednym z najbardziej spektakularnych przykładów była poradnia na Śląsku, która wygrała konkurs, choć jej budowa jeszcze nie ruszyła.

Wskazywano również na brak preferencji dla placówek, które od lat funkcjonują na rynku i mogą pochwalić się dużym doświadczeniem. Procedury odwoławcze i kontrole, poza nielicznymi przypadkami, nie potwierdziły jednak powszechnych zarzutów o ustawianie konkursów pod kątem nowych świadczeniodawców.

Kłamstwo do weryfikacji
W Małopolskim OW NFZ w trakcie ubiegłorocznych konkursów w AOS w blisko 800. przypadkach świadczeniodawcy złożyli odwołania od konkursowych rozstrzygnięć. Jak mówi portalowi rynekzdrowia.pl Jolanta Pulchna, rzecznik oddziału, zaledwie znikoma ich część znalazła uzasadnienie. W 11. przypadkach oferty zostały odrzucone z powodu podania w nich nieprawdziwych informacji.

- Część tych odwołań trafiła do Centrali Funduszu, gdzie niektóre procedury odwoławcze jeszcze trwają. W sumie mamy jeszcze 19 takich spraw - stwierdza Jolanta Pulchna.

Z liczby 769 odwołań złożonych do małopolskiego oddziału oddalono 747, 9 nadesłano po terminie, a 13 zostało wycofanych. Z sześciu, po ponownym rozpatrzeniu, zostały uwzględnione dwa, dwa oddalono, a jedno jest aktualnie rozpatrywane.

Część świadczeniodawców, którzy złożyli odwołania, po nieuwzględnieniu ich przez dyrektora małopolskiego oddziału, zgodnie z procedurą odwołali się do prezesa NFZ. Było ich 242. Z tej liczby uwzględniono dwa, a w pięciu przypadkach uchylono decyzję i przekazano sprawę do ponownego rozpatrzenia.

- Należy wyjść z założenia, że kłamstwa ofertowe się nie zdarzają. Ale w praktyce rzetelność ofert jest kwestią czynnika ludzkiego. Jednak kiedy zostaje podpisana umowa, szczególnie z nowym świadczeniodawcą, a więc z takim, który nie został jeszcze zweryfikowany przez sprawozdawczość i pacjentów, w trybie natychmiastowym przeprowadzana jest kontrola mająca potwierdzić zgodność oferty ze stanem faktycznym - mówi portalowi rynekzdrowia.pl Jacek Kopocz, rzecznik prasowy Śląskiego OW NFZ.

Rezonans miał być...
W br. największa uwaga skupiona jest na konkursach na świadczenia medyczne w AOS w województwach łódzkim i podlaskim.

I tak np.: konkurs na badania rezonansem magnetycznym wygrała białostocka poradnia, która miała świadczyć usługi także w Suwałkach. Świadczeniodawca kontraktu jednak nie podpisał.

- Istotnie, mamy problem. Świadczeniodawca zadecydował, że nie będzie realizował kontraktu, ponieważ nie jest w stanie zagwarantować tego, co sam zadeklarował w ofercie - mówi portalowi rynekzdrowia.pl Adam Dębski, rzecznik Podlaskiego OW NFZ.

Dlaczego zaistniała taka sytuacja? Okazało się, że w miejscu, gdzie miał stanąć rezonans magnetyczny, bez dodatkowych prac wzmacniających podłogę nie da się wstawić urządzenia.

- Dlatego najprawdopodobniej zostanie w tym zakresie ogłoszony nowy konkurs - dodaje Dębski.

- Jeśli docierają do nas niepokojące sygnały, kierujemy tam nasze kontrole. Aktualnie jest ich piętnaście. Zamierzamy jednak skontrolować w jak najszybszym czasie wszystkich nowych świadczeniodawców, których jest około stu. Jeżeli kontrola wykaże, ze stan faktyczny różni się od tego, co zadeklarowano w ofertach, umowy będą rozwiązywane w trybie natychmiastowym - stwierdza rzecznik.

Radni protestują

Wokół tegorocznych konkursów i kontraktów największa burza powstała w Łódzkiem. Podobnie jak w ub. r. w Małopolsce, uczestnicy postępowań konkursowych składają masowo odwołania. Jest ich ponad 700.

Łódzcy radni, wspierani przez prezydent Łodzi Hannę Zdanowską, domagają się od Centrali Funduszu zwiększenia środków pozostających w dyspozycji Łódzkiego OW NFZ oraz ogłoszenia dodatkowych konkursów na świadczenie usług medycznych. Z szacunków Urzędu Miasta wynika, że Łódź może stracić nawet 15 mln zł z powodu konkursów przegranych przez miejskie przychodnie specjalistyczne.

"Rada Miejska w Łodzi wyraża przekonanie, iż pozbawienie kontraktu na świadczenie usług medycznych większości miejskich publicznych zakładów opieki zdrowotnej jest działaniem sprzecznym z interesem miasta, a przede wszystkim mieszkańców..." - czytamy w stanowisku Rady.

Rzeczniczka Łódzkiego OW NFZ Beata Aszkielaniec podkreśla, że warunki konkursów dla wszystkich świadczeniodawców były takie same.

- Czy doszło do kłamstw ofertowych? Tego dowiemy się dopiero po zawarciu umów, po zamknięciu procesu odwoławczego i przeprowadzeniu kontroli u świadczeniodawców. To  potrwa - nie ukrywa Beata Aszkielaniec.

Kontrole? Tak, później

Pod adresem Łódzkiego OW NFZ padają zarzuty, że faworyzuje w konkursach podmioty prywatne, które często nie dysponują deklarowanym w ofertach sprzętem i - mimo kontraktu - nie przyjmują pacjentów. W Urzędzie Miasta uruchomiono nawet specjalny numer telefonu, pod którymi można zgłaszać nieprawidłowości w tym zakresie.

Coraz częściej zadawane jest także pytanie: czy nie lepiej byłoby weryfikować oferty świadczeniodawców w czasie trwania konkursu?

- Konkurs został ogłoszony pod koniec listopada. Do 31 grudnia powinniśmy go zakończyć. Ogrom pracy był tak wielki, że musieliśmy odstąpić od sprawdzania rzetelności ofert, bo fizycznie nie dalibyśmy rady tego przeprowadzić. Zweryfikowanie kilku tysięcy ofert i sprawdzenie kilkuset podmiotów w tak krótkim czasie jest nierealne. Kontrole trzeba by rozpocząć już w czerwcu - stwierdza Aszkielaniec.

Dyrektor Łódzkiego OW NFZ Jan Wojciech Bieńkiewicz zapowiedział, że wobec podmiotów, co do których istnieją wątpliwości, zostaną przeprowadzone kontrole. Obietnica ta została złożona po tym, gdy dyrektorzy przychodni pozbawionych kontraktów ujawnili, że dyrekcja łódzkiego oddziału Funduszu wydała w listopadzie 2011 r. wewnętrzne zarządzenie w sprawie odstąpienia od przeprowadzania kontroli składanych ofert przed rozstrzygnięciem konkursów.

- Wszystkie zarzuty, także te dotyczące kłamstw ofertowych, sprawdzane są przez kontrole przeprowadzane w ramach oddziałów wojewódzkich. Trzeba jasno powiedzieć, że każdy świadczeniodawca ma prawo odwołać się od decyzji, jaka zapadła w wyniku konkursu, najpierw do dyrektora oddziału, a następnie do prezesa NFZ. Że nie zawsze sprawdza się oferty w czasie trwania konkursu? To zależy od logistyki przyjętej przez oddziały, ich możliwości, liczby pracowników i świadczeniodawców - stwierdza Andrzej Troszyński, rzecznik prasowy Centrali Funduszu.

- Zakładamy, że oferty składane przez świadczeniodawców pod różnymi rygorami są zgodne z rzeczywistością. Co nie znaczy, że ich później nie weryfikujemy. Ponadto świadczenia rozliczamy przecież na podstawie rzeczywistego wykonania procedur - dodaje Troszyński.
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum