Kontraktowa batalia trwa: czy Fundusz ustąpi pod naciskiem szpitali?

Autor: Anna Kaczmarek, Sabina Augustynowicz/Rynek Zdrowia • • 11 stycznia 2010 06:40

Na kontraktowej mapie Polski nadal widnieją białe plamy. W województwach warmińsko-mazurskim i lubelskim część szpitali powiatowych, a w województwie podkarpackim wszystkie, nie podpisały aneksów do umów wieloletnich.

Przedłużają się negocjacje w sprawie tegorocznych kontraktów

O ile w województwie warmińsko-mazurskim coraz bliżej do rozwiązania problemu, o tyle w Lubelskiem i Podkarpackiem wojewódzkie oddziały NFZ przygotowują się do rozpisania konkursu na świadczenia.

Szpitalom zaproponowano finansowanie na poziomie czerwca 2009 r.

Propozycje konkursowe kwotowo będą takie same jak te przedstawione szpitalom przy propozycjach aneksów, problem w tym, że zgodnie z prawem, jeżeli szpitale przystąpią do konkursu, będą musiały spełnić wymagania co do standardów, które przewidziane są w rozporządzeniach koszykowych, a to jeżeli w ogóle będzie możliwe, spowoduje, że propozycja będzie jeszcze bardziej niekorzystna z powodu większych kosztów wykonania świadczeń.

– W przypadku nowych konkursów świadczeniodawcy będą zobowiązani do spełnienia wymagań z rozporządzeń koszykowych – potwierdza w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl Piotr Olechno, rzecznik Ministerstwa Zdrowia.

Jednak szpitale wcale nie muszą do konkursów przystąpić. Jak mówi nam Dariusz Hankiewicz, dyrektor SPZOZ w Radzyniu Podlaskim, przewodniczący konwentu szpitali powiatowych województwa lubelskiego, jest jeszcze jedno rozwiązanie.

–  Ze względu na zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom, wojewoda może nakazać szpitalom udzielanie świadczeń. Wówczas szpital ma obowiązek takich świadczeń udzielać i wysyła faktury do NFZ za wykonane usługi – wyjaśnia Dariusz Hankiewicz.

Znowu będą rozmawiać

Nadzieją na rozwiązanie sytuacji są rozmowy, jakie prowadzi z przedstawicielami Związku Powiatów Polskich oraz  organami założycielskimi i dyrektorami ZOZ-ów resort zdrowia. Ostatnie spotkanie odbyło się w czwartek (7 stycznia).

– Ustalono, że priorytetem jest obecnie dalsze prowadzenie rozmów pomiędzy świadczeniodawcami i oddziałami wojewódzkimi, które powinny doprowadzić do zawarcia porozumień akceptowanych przez obie strony. Resort zobowiązał się do przeprowadzenia w tym zakresie rozmów z dyrektorami oddziałów wojewódzkich NFZ, którzy powinni przedstawić m.in. wyjaśnienia w sprawie planowanych do ogłoszenia konkursów ofert oraz scenariusze działań w przypadku braku możliwości zawarcia porozumień – informuje nas rzecznik resortu zdrowia.    

ZPP zasugerował podczas rozmów z ministerstwem możliwość zastosowania tzw. asymetrycznego sposobu kontraktowania świadczeń, polegającego na przeznaczeniu obecnych środków finansowych na okres wyłącznie 11 miesięcy. Jednak, jak podaje rzecznik, resort wskazał, że rozwiązanie takie, zastosowane już w 2009 r., niesie ze sobą wiele zagrożeń a w szczególności grozi brakiem dostępności ubezpieczonych do świadczeń opieki zdrowotnej.                     

Ostatecznie rozmowy mają być wznowione w poniedziałek (11 stycznia), wtedy też resort przedstawi przedstawicielom powiatów wyniki swoich negocjacji z wojewódzkimi oddziałami NFZ.

Województwo warmińsko-mazurskie uniknie najprawdopodobniej rozpisywania konkursu na świadczenia zdrowotne. 12 szpitali powiatowych, które nie podpisały jeszcze umów z Funduszem, ma duże szanse na aneksowanie kontraktów zgodnie z własnymi oczekiwaniami.

Warmińsko-Mazurskie już na prostej?

Warto przypomnieć, że szpitale zgadzały się na finansowanie na poziomie z czerwca 2009 roku, ale z uwzględnieniem aneksów, zawieranych na świadczenia zdrowotne w ciągu ubiegłego roku. Fundusz nie chciał przystać na dodanie 28 mln złotych, bo o taką kwotę chodziło, tłumacząc się brakiem środków.

Dyrektorzy placówek tłumaczyli jednak, że kontrakty bez uwzględnienia aneksów doprowadzą szpitale do finansowej katastrofy.

Halina Sarul, dyrektor Szpitala Powiatowego im. M. Kajki w Mrągowie powiedziała portalowi rynekzdrowia.pl, że finansowanie na poziomie czerwca ubiegłego roku bez uwzględnienia aneksowania groziłoby zapaścią i doprowadziło do jeszcze większego wydłużenia kolejek do zabiegów. Pieniędzy przy tym na pewno nie wystarczyłoby do końca roku.

Podobną opinię wyraził Andrzej Bujnowski, dyrektor Mazurskiego Centrum Zdrowia Pro Medica w Ełku, który twierdzi, że placówka musiałaby zwolnić część personelu. Jego zdaniem, mniej wykonanych świadczeń, a tym samym i mniej pacjentów, byłoby bowiem równoznaczne z mniejszym zapotrzebowaniem na pielęgniarki i lekarzy.

Sztywne stanowisko reprezentował również NFZ, który w najbliższych dniach zapowiadał ogłoszenie konkursu. Mogły do niego przystąpić również szpitale, które nie podpisały aneksów do umów na 2010 r.

Mediacje marszałka

– W sukurs 12 szpitalom przyszedł Urząd Marszałkowski Województwa Warmińsko-Mazurskiego, który po rozmowach 7 stycznia z wiceministrem zdrowia Jakubem Szulcem, podjął się mediacji z NFZ. I stanowisko Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Wojewódzkiego Funduszu uległo modyfikacji – mówi portalowi rynek zdrowia.pl Halina Sarul.

– Podczas spotkania w Ministerstwie Zdrowia, dowiedzieliśmy się, że działania Funduszu są niezgodne z prawem. Art. 32 ustawy o finansowaniu świadczeń zdrowotnych mówi, że propozycja umowy finansowania umów wieloletnich, a takie przecież mamy, powinna być przedstawiona do 30 listopada – dodaje dyrektor Sarul.

Najprawdopodobniej w poniedziałek szpitale otrzymają zapytanie w sprawie oceny braków finansowych. Nowych aneksów co prawda nie będzie, ale w ciągu roku te różnice pomiędzy propozycją Funduszu a oczekiwaniami szpitali będą stopniowo wyrównywane odrębnymi aneksami. Przynajmniej tak obiecał podczas rozmowy z dyrektorami szpitali dyrektor Warmińsko-Mazurskiego Oddziału NFZ.  

Halina Sarul wyjaśnia ponadto, że dodatkowe środki finansowania można znaleźć m.in. w podstawowej opiece zdrowotnej. Po kontrolach okazało się, że 65 tys. osób spośród około 200 tys. diabetyków zarejestrowanych na tym terenie to pacjenci, którzy nie wymagają specjalistycznej opieki diabetologicznej, a na ich leczenie przeznacza się potrojoną stawkę. NFZ ma zatem odzyskiwać pieniądze i przekazywać je szpitalom powiatowym.

Kolejnym źródłem, z którego mają pochodzić środki, będzie składka zdrowotna, bo i tu powiało optymizmem: wpływy z tego tytułu będą prawdopodobnie większe, niż zakładano. 

Kontraktów z Funduszem nie podpisały jeszcze szpitale w: Biskupcu, Dobrym Mieście, Działdowie, Giżycku, Kętrzynie, Mrągowie, Nidzicy, Nowym Mieście Lubawskim, Olecku, Ełku i Szczytnie.

Podkarpacie chce 5 proc. więcej na lecznictwo szpitalne

Tak, przynajmniej na razie, wygląda sytuacja w tym województwie. Żaden szpital publiczny nie podpisał tu aneksu do umowy.

– W przyszłym tygodniu prawdopodobnie będziemy musieli ogłosić konkurs - mówi portalowi rynekzdrowia.pl Marek Jakubowicz, rzecznik prasowy Podkarpackiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ.

Jego zdaniem, konieczność spełnienia przez szpitale wymogów z rozporządzeń koszykowych przemawia jednak za podpisaniem aneksów do umów, jako że część oddziałów niektórych szpitali nie byłaby w stanie spełnić tych wymagań.

Mimo to Jarosław Kosoń, dyrektor Szpitala Powiatowego w Strzyżowie, nadal jest optymistą, chociaż – jak wszyscy na Podkarpaciu – aneksu nie podpisał.

– Poprosiliśmy NFZ o tydzień zwłoki w ogłoszeniu konkursu. Myślę, że w końcu podpiszemy aneksy. Podczas rozmów z resortem zdrowia przedstawiliśmy naszą propozycję. To zwiększenie kwoty na lecznictwo szpitalne o 5 proc. – mówi nam dyrektor Kosoń.

Lubelszczyzna w impasie

Lubelski Oddział Wojewódzki NFZ informuje, że w związku z tym, że umów nie podpisała część szpitali powiatowych, „Lubelski OW NFZ realizując swój ustawowy obowiązek, zobowiązany jest do ogłoszenia i przeprowadzenia postępowań w sprawie zawarcia umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej, skutkujących zawarciem umów od dnia 1 marca 2010 roku.” Oddział nie pozostawia więc złudzeń, ale też nie podaje dokładnej daty, kiedy zamierza konkurs ogłosić.

– W wyniku prowadzonych rozmów ustalono kwoty kontraktów: ze wszystkimi szpitalami, dla których organem założycielskim jest samorząd województwa, MSWiA lub MON,  ze wszystkimi szpitalami dla których organem założycielskim jest Uniwersytet Medyczny w Lublinie (szpitali klinicznych) oraz z pięcioma szpitalami powiatowymi – podaje nam Karol Ługowski, rzecznik prasowy LOW NFZ.

– Uzgodniono wartość łącznie 63 umów,  co stanowi 74 proc. planowanych do zakontraktowania świadczeń w rodzaju leczenie szpitalne na rok 2010. Na wniosek świadczeniodawców, 22 z wyżej wymienionych umów zostało uzgodnionych na okres od stycznia do czerwca 2010 r. Pozostałe umowy uzgodniono na okres od stycznia do grudnia 2010 r. – dodaje rzecznik.

Dariusz Hankiewicz wyjaśnia, że szpitale podpisują umowy na różne rodzaje świadczeń i o ile umowa na lecznictwo szpitalne jest proponowana na poziomie finansowania z czerwca 2009 r., to umowy na inne rodzaje świadczeń są kwotowo niższe niż te z czerwca ubiegłego roku.

– Propozycje w innych umowach są niższe o kilka, nawet kilkanaście procent. Szpitale na Lubelszczyźnie zgodziły się jednak na niższe umowy w psychiatrii i rehabilitacji – mówi dyrektor Hankiewicz.

Kolejny powód to właśnie poziom finansowania z czerwca ubiegłego roku: na Lubelszczyźnie nie było renegocjacji kontraktów w trakcie roku 2009, inaczej niż w innych województwach, zatem wybór czerwca lub innego miesiąca nie ma tu żadnego znaczenia.

Tak powstały nadwykonania

I tutaj wraca problem nadwykonań. Województwa, które nie zakontraktowały w całości, to te, które nie mają zapłaconych nadwykonań z 2008 i 2009 roku. Jednak, jak mówi dyrektor Hankiewicz, nadwykonania jego szpitala trudno nazwać nadwykonaniami, ponieważ nie zwiększyła się liczba pacjentów, którym placówka udzieliła pomocy. Wprowadzono natomiast system rozliczeń w ramach JGP, który spowodował, że wzrosła wartość procedur, a kontraktów nie renegocjowano. W ten właśnie sposób powstały nadwykonania w Radzyniu Podlaskim i wielu innych szpitalach w tym regionie.

– W innych województwach renegocjowano wartość kontraktów, dlatego tam nie ma takich problemów – twierdzi Hankiewicz.

Jego zdaniem podpisanie kontraktów przez szpitale powiatowe w kształcie, w jakim one są obecnie proponowane, oznacza zgodę na świadome zadłużanie lecznic.

Na pytanie dlaczego problem z kontraktowaniem dotyczy głównie szpitali powiatowych odpowiada, że to niewielkie placówki i nie mogą pozwolić sobie na ograniczenie liczby łóżek czy zmniejszenie zatrudnienia.

– Musimy zachowywać to minimum, które pozwala nam prawidłowo funkcjonować. Dodatkowo np. lubelskie szpitale marszałkowskie dostają wsparcie od samorządu w postaci zakupu sprzętu, a my musimy sami szukać źródeł finansowania niezbędnych zakupów.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum