Konsultant medycyny ratunkowej: więcej SOR-ów nie zmniejszy kolejek. Potrzeba reformy systemu

Autor: oprac. MP • Źródło: Kurier Poranny/Rynek Zdrowia14 listopada 2022 16:40

- Jeśli zarządzający oddziałem ratunkowym czy zespół pracujący będą z przypadku, bez odpowiednich kwalifikacji, to jakość tego oddziału ratunkowego będzie wątpliwa - mówi Marzena Wojewódzka-Żelezniakowicz, kierownik SOR-u Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. Konsultant wojewódzka w dziedzinie medycyny ratunkowej przyznaje w materiale Kuriera Porannego, że "z przerażeniem przeczytała o pomyśle MZ o powiększeniu liczby SOR-ów".

Konsultant medycyny ratunkowej: więcej SOR-ów nie zmniejszy kolejek. Potrzeba reformy systemu
W wielu szpitalach SOR-y pełnią rolę izby przyjęć Fot. PAP/Grzegorz Michałowski
  • W Polsce funkcjonują obecnie 242 szpitalne oddziały ratunkowe, planowane jest utworzenie dalszych 26 SOR-ów, w tym 10 na Śląsku - wyliczało w trakcie ubiegłotygodniowego posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia Ministerstwo Zdrowia
  • Marzena Wojewódzka-Żelezniakowicz, kierownik SOR-u w USK w Białymstoku, konsultant wojewódzki w dziedzinie medycyny ratunkowej przyznaje w rozmowie z "Kurierem Porannym", że "z przerażeniem przeczytała o tym pomyśle" w obawie o jakość
  • Jej zdaniem większa liczba SOR-ów nie zmniejszy kolejek. Potrzebna jest reforma całego systemu, ponieważ w wielu szpitalach oddziały ratunkowe pełnią rolę izby przyjęć, co nie może mieć miejsca
  • - Pacjenci czasem nie mają dokąd się udać. Lekarz rodzinny ma ograniczone możliwości. W poradni spotykają się z kolejką - półroczną lub nawet dłuższą. Więc w swojej bezradności, bezsilności udają się na SOR - bo nie mają dokąd pójść - tłumaczy Wojewódzka-Żelezniakowicz
  • Przyznaje, że słusznie od 2023 roku wprowadza się wymóg, by kierownikiem każdego SOR-u był specjalista medycyny ratunkowej. "Przyszedł czas, by postawić na jakość oddziałów ratunkowych i kompetencje zatrudnionych tam lekarzy"

"W wielu szpitalach oddziały ratunkowe pełnią rolę izby przyjęć"

- Utrzymywanie oddziałów ratunkowych bez odpowiedniej kadry po to tylko, by istniały, moim zdaniem mija się z celem - uważa dr hab. n. med. Marzena Wojewódzka-Żelezniakowicz, kierownik Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w USK, pracownik naukowy Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku,

Konsultant wojewódzka w dziedzinie medycyny ratunkowej w rozmowie z "Kurierem Porannym" przyznaje, że "przez brak konkretnych zapisów co do struktury oddziałów ratunkowych w wielu szpitalach oddziały ratunkowe pełnią rolę izby przyjęć", co jest "niedopuszczalne" i zmiany na SOR-ach są konieczne.

Przestrzega jednak, że samo zwiększanie liczby oddziałów ratunkowych, zaproponowane przez Ministerstwo Zdrowia, nie zmniejszy kolejek i nie rozwiąże problemów i przyznaje, że "z przerażeniem przeczytała o tym pomyśle".

- Jeśli zarządzający oddziałem ratunkowym czy zespół pracujący będą z przypadku, bez odpowiednich kwalifikacji, to jakość tego oddziału ratunkowego będzie wątpliwa. A naprawdę nastał czas by zadbać o jakość oddziałów ratunkowych - tłumaczy Wojewódzka-Żelezniakowicz.

Jej zdaniem oddziały ratunkowe powinny być tylko w tych szpitalach, które są w stanie lekarzowi ratunkowemu zapewnić odpowiedni warsztat pracy, a "niektóre z oddziałów są wątpliwej jakości".

Od 2023 roku zmiany na SOR

Szefową SOR-u w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Białymstoku cieszy natomiast wprowadzenie od 2023 roku wymogu, aby oddziałem ratunkowym kierował specjalista medycyny ratunkowej.

- Przyszedł czas by postawić na jakość oddziałów ratunkowych i kompetencje zatrudnionych tam lekarzy. Nie wyobrażam sobie oddziałów ratunkowych bez żadnego specjalisty opartych jedynie na tzw. lekarzach systemu - przetrwałym relikcie z czasów tworzenia systemu ratownictwa medycznego - podkreśla.

W rozmowie z dziennikiem wylicza, że w Polsce mamy około 1300 lekarzy ze specjalizacją z medycyny ratunkowej, a jedynie 800 z nich pracuje w systemie ratownictwa. 

Tłumaczy, że młodzi lekarze nie chcą tej specjalizacji, ponieważ uznają pracę na SOR za ciężką i niewdzięczną, obciążającą psychicznie, co skutkuje wypaleniem zawodowym. Podkreśla, że reformując SOR-y należy zapewnić atrakcyjność pracy nie jedynie przez zarobki, ale przez "stworzenie lekarzom pracy bezpiecznej i pracy nie ponad siły".

- Co mnie bardzo cieszy - powstała grupa robocza przy Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Myślę, że jej prace zaowocują pewnymi ustaleniami, zmianami dotyczącymi również zmian całej ochrony zdrowia, bo nie wyobrażam sobie realnego usprawnienia organizacji SOR bez zmian w całym systemie ochrony zdrowia - przyznaje Wojewódzka-Żelezniakowicz.

Podkreśla, że należy wypracować optymalny model działania systemu, ponieważ "nie sztuką jest przenieść wzorzec, który sprawdzony za granicą, przy naszej organizacji ochrony zdrowia skończy się porażką".

"SOR to nie jest sklep mięsny, gdzie wchodzimy, wybieramy i za chwilę wychodzimy z zakupami"

Również od 2023 roku jedną ze zmian ma być wymóg utworzenia nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej w każdym szpitalu, w którym funkcjonuje oddział ratunkowy, co w założeniu ma odciążyć SOR-y.

- Nie wszyscy muszą przecież mieć rozszerzoną diagnostykę. SOR to nie jest sklep mięsny, gdzie wchodzimy, wybieramy i za chwilę wychodzimy z zakupami - podkreśla Wojewódzka-Żelezniakowicz.

Jak przyznaje, "nie wini pacjentów, że często nie są w stanie zidentyfikować, czy pozostają w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego", a jako drugi problem wskazuje działanie systemu.

- Pacjenci czasem nie mają dokąd się udać. Lekarz rodzinny ma ograniczone możliwości. W poradni spotykają się z kolejką - półroczną lub nawet dłuższą. Więc w swojej bezradności, bezsilności udają się na SOR - bo nie mają dokąd pójść. SOR stał się zatem buforem dla wszystkich niedoskonałości w systemie ochrony zdrowia - tłumaczy szefowa SOR w USK w Białymstoku.

Przyznaje też, że wielkim problemem jest brak systemowego rozwiązania dyslokacji pacjentów ze szpitalnych oddziałów ratunkowych do oddziałów szpitalnych.

Wskazuje, że cześć z pacjentów bezwzględnie wymagających hospitalizacji trafia na oddziały szpitali, które wykonują wysokospecjalistyczne zabiegi, "przez co pojawia się problem dostępności miejsc zarówno dla pacjentów z oddziału ratunkowego, jak i planowych".

Jako przykład podaje Białystok, gdzie "finałem tego jest ponad 120 proc. obłożenie łóżek w szpitalach w mieście i niekiedy znacznie poniżej 100 proc. w terenie.




Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum