Kolejne miliardy do ''dziurawego wiadra''? Zwiększenie nakładów musi iść w parze z optymalizacją  

Autor: Daniel Kuropaś/Rynek Zdrowia • • 18 października 2017 06:00

Gorąca i dyskutowana obecnie kwestia zwiększenia finansowania to warunek konieczny, ale niewystarczający do uzdrowienia ochrony zdrowia. Kluczowe jest zwiększenie efektywności wydawania środków już znajdujących się w systemie. Według ekspertów unijnych pozwoliłoby to ograniczyć wzrost publicznych wydatków na zdrowie nawet o 0,5 proc. PKB rocznie.

Kolejne miliardy do ''dziurawego wiadra''? Zwiększenie nakładów musi iść w parze z optymalizacją  
Według ekspertów kluczowe jest zwiększenie efektywności wydawania środków już znajdujących się w systemie. Fot. Andrzej Wawok/PTWP

Ile i w jaki sposób wydajemy? Gdzie warto szukać optymalizacji? Jakie reformy należy pilnie przyśpieszyć? Co można zacząć wprowadzać właściwie od zaraz? Na te i inne pytania starali się odpowiadać autorzy raportu przygotowanego przez Pracodawców RP pt.: "Zdrowe oszczędności. Jak poprawiać efektywność polskiej ochrony zdrowia?".

Czy wydajemy tam, gdzie trzeba?
Według danych OECD na ochronę zdrowia w Polsce w 2015 roku przeznaczono łącznie 113 mld zł. Z tego 81 mld zł pochodzi ze środków publicznych (z kasy NFZ, z budżetu państwa, z samorządów), natomiast 32 mld zł to wydatki prywatne pochodzące bezpośrednio z kieszeni pacjenta, jak i z abonamentów czy ubezpieczeń.

- Wydajemy 6,3 proc. PKB rocznie na ochronę zdrowia, z tego 4,6 proc. pochodzi ze składki i budżetu państwa, a 1,7 proc. to wydatki prywatne. Średni poziom wydatków publicznych na ochronę zdrowia w krajach OECD to 6,8 PKB rocznie, więc brakuje nam 2,2 proc. PKB - przypominał Arkadiusz Pączka, zastępca dyrektora generalnego Pracodawców RP, dyrektor Centrum Monitoringu Legislacji.

Bardzo ciekawa jest struktura tych wydatków, w pewnych fragmentach specyficzna tylko dla naszego kraju. Po pierwsze, 33 proc. wszystkich wydatków ochrony zdrowia przeznaczamy na leczenie stacjonarne (głównie w szpitalach), co zdecydowanie odbiega od średniej OECD, znajdującej się na poziomie 26 proc.

- Być może tu leży źródło potencjalnych oszczędności, ponieważ szacuje się, że około 10-15 proc. z ponad 7 mln hospitalizacji rocznie to hospitalizacje niepotrzebne, które w pełni mogą być zastąpione leczeniem ambulatoryjnym z kluczową rolą POZ i opieki społecznej - zastanawiał się prof. Mirosław J. Wysocki, krajowy konsultant w dziedzinie zdrowia publicznego.

Kolejna kwestia to nieproporcjonalnie wysoka wartość, niespotykana w żadnym innym kraju OECD, prywatnych wydatków na leki wydawane bez recepty (OTC).

- To duże zaskoczenie, że stanowią one ponad 10 proc. łącznych nakładów na zdrowie. Dla porównania: w Niemczech to 1,5 proc. wszystkich wydatków, w Czechach - 3,5 proc. Resort zdrowia pracuje nad uregulowaniem tego rynku - mówił Arkadiusz Pączka.

Oszczędności możliwe od zaraz
Oprócz diagnozy, raport ''Zdrowe oszczędności'' prezentuje szereg rekomendacji eksperckich, które mogą przynieść oszczędności i racjonalizację wydatków w systemie ochrony zdrowia. Co zatem warto wprowadzić w Polsce już od zaraz?

Raport przedstawia kilkanaście rozwiązań, poniżej wybrane z nich:

● Zbudowanie rządowego portalu z wiedzą medyczną - na wzór NHS Choices czy duńskiego Sundhed dk. Punktem wyjścia takiego rozwiązania może być już funkcjonująca baza wiedzy w ramach projektu edukacyjnego ''Akademia NFZ'';
● Rozwiązania komunikacyjne dyscyplinujące pacjentów do przychodzenia na wizyty lub ewentualnego ich odwoływania;
● Szersze stosowanie instrumentów dzielenia ryzyka w refundacji leków innowacyjnych;
● Przyśpieszenie budowy systemów informatycznych, które łączą płatnika, świadczeniodawców i pacjentów;
● Upowszechnienie telemedycyny oraz technologii mobilnych (tzw. mHealth);
● Monitoring pacjentów z dużą liczbą wizyt;
● Compliance. Skuteczna, obniżająca koszty edukacja pacjenta w kwestii słuchania zaleceń lekarskich i stosowania leków.

I tak np. ograniczenie podstawowej bolączki polskiej ochrony zdrowia, czyli kolejek, można osiągnąć w pierwszej kolejności bez dosypywania dużych środków finansowych do systemu. Skala niestawiania się na wizyty jest w Polsce stosunkowo wysoka - w zależności od lokalizacji i rodzaju specjalizacji może sięgać nawet 30 proc. wszystkich wizyt.

- System potwierdzania wizyt SMS-em może przyczynić się w pewnym stopniu do skrócenia kolejek. Dodatkowo np. w Anglii przeprowadzono pilotaż, w ramach którego pacjent, który nie przyszedł na wizytę dostawał SMS-a zwrotnego z informacją o koszcie, jaki lekarz musiał ponieść z tytułu jej odwołania - wskazywał zastępca dyrektora generalnego Pracodawców RP.

Systemowe rozwiązania
Jakie reformy natomiast zdaniem ekspertów należy pilnie przyspieszyć?

 ● Odwracanie piramidy świadczeń, czyli przesuwanie zadań i finansowania na najbardziej optymalny poziom, a więc ze specjalistów do podstawowej opieki zdrowotnej oraz ze szpitali do specjalistów;
● Zwiększanie publicznych nakładów na ochronę zdrowia do optymalnego poziomu (strategii Narodowej Służby Zdrowia przedstawionej 26 VII 2016 r. przez MZ zakładała zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia do 6 proc. do 2025 r.);
● Opracowanie spójnej polityki lekowej państwa - dokumentu strategicznego obejmującego m.in. kwestie dostępności leków biopodobnych;
● Tworzenie rejestrów medycznych umożliwiających ocenę skuteczności leczenia (także technologii lekowych);
● Otwieranie dostępu do danych na temat zdrowia publicznego;
● Przyjęcie strategii szerokiego wykorzystywania technologii informacyjnych i telekomunikacyjnych w ochronie zdrowia;
● Optymalizacja bazy szpitalnej - poprzez zamykanie placówek, których działalność jest nieracjonalna;
● Odciążenie lekarzy i pielęgniarek poprzez wdrożenie elektronicznej dokumentacji medycznej;
● Skuteczniejszy pobór składek i koordynacja między ZUS a NFZ.

Bazy danych podstawą efektywności
W przypadku postulatu ograniczania korzystania z opieki w izbach przyjęć i SOR-ach w przypadkach innych niż nagłe, eksperci przypominają, że według porównań międzynarodowych od 12 do 56  proc. nagłych przyjęć do szpitali to przypadki, które z powodzeniem mogłyby być leczone na poziomie POZ.

Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego wskazała z kolei, że w jej odczuciu podniesienie efektywności ochrony zdrowia musi się sprowadzać przede wszystkim do cyfryzacji sektora. 

- Podjęliśmy taką decyzję polityczną, że NFZ przeznacza na administrację 0,93 proc. swojego budżetu. Przewrotnie należymy do liderów, gdyż trudno o wskazanie takiego organizatora ochrony zdrowia, który za tak mało, uzyskałby tak dużo - oceniła.

Jej zdaniem fundamentalne jest stworzenie interoperacyjnego systemu umożliwiającego zbieranie i porównywanie danych nt. efektywności leczenia. Umożliwi to m.in. głęboki przegląd koszyka świadczeń gwarantowanych przez państwo.

- Obecna sytuacja oznacza bowiem, że w tym systemie krótkiej kołdry powierzamy nasze składki instytucji niezdolnej do tego, aby chociażby sięgnąć po te ogromne zasoby wiedzy, które gromadzi - podkreśliła Gałązka-Sobotka.

System działań ostrych
Do listy pomysłów wskazujących nie tyle, gdzie szukać optymalizacji i efektywności, ale w jaki sposób szukać wsparcia dla takich reform, swoją ideę dopisał Janusz Meder, prezes Polskiej Unii Onkologii.

- Przez lata próbowałem przekonać kolejnych ministrów do tego, żeby na każdej karcie informacyjnej pacjenta była też rubryką z informacją, ile kosztowało jego leczenie podczas pobytu w szpitalu. Polacy nie wiedzą, ile kosztuje leczenie. Być może łatwiej byłoby wtedy uzyskać zgodę społeczeństwa na inne elementy reformy ochrony zdrowia - przekonywał specjalista.

Jak wiadomo reforma w kierunku zwiększenia nakładów i efektywności jest konieczna z kilku powodów.

- Zwiększenie wartości umów ze szpitalami i poradniami specjalistycznymi - jak stwierdza NIK w raporcie z 2015 roku - nie przełożyło się na lepszy dostęp pacjentów do leczenia. Potwierdza to również NFZ, który przyznaje, że czas kolejki na wizyty do kluczowych specjalistów, na przyjęcia do szpitali, rehabilitację oraz podstawowe procedury wydłuża się - stwierdził Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha.

Rosnące koszty pracy zwiększają koszty prowadzenia działalności medycznej, tym samym zmniejszając siłę nabywczą pieniędzy ze składki zdrowotnej. W rezultacie kolejki do większości świadczeń rosną lawinowo.

- Bardzo szybko rosną świadczenia pilne. Co to oznacza? Niedofinansowanie  sektora ochrony zdrowia przekształca naszą ochronę zdrowia z systemu działań planowych na system działań ostrych. Stajemy się systemem medycyny ratunkowej - skomentowała Gałązka-Sobotka.

Demografia i niedofinansowanie
Będzie jeszcze gorzej. W przeciągu najbliższych kilkunastu lat zmiany demograficzne zwiększą zapotrzebowanie na świadczenia szpitalne, z których korzystać będzie starsza część populacji. Dotyczyć to będzie w szczególności leczenia na oddziałach internistycznych, kardiologicznych, chirurgicznych i okulistyki.

 - Analiza przeprowadzona przez NFZ w 2016 roku zwraca uwagę na zagrożenie stabilności finansowej systemu, wynikające ze zwiększonych potrzeb, co do świadczeń medycznych dla rozrastającej się grupy osób starszych, przy potencjalnie malejących dochodach systemu ochrony zdrowia - podkreślił Rafał Zyśk, ekspert do spraw ekonomiki zdrowia z Uczelni Łazarskiego.

Dlatego -  jak ocenił ekspert - zaplanowane przez rząd zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia do poziomu 6 proc. PKB jest właściwym i kluczowym kierunkiem reformy systemu, chociaż zostało ono rozłożone na 8 lat. Tym bardziej potrzebne są narzędzia poprawy efektywności w ochronie zdrowia, które pomogą w krótszym terminie. 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum