Kłodzko: próba sił, dyrektor szpitala kontra starosta

Autor: Gazeta Wyborcza/Rynek Zdrowia • • 17 lipca 2009 13:25

Pracownicy Szpitala Rejonowego w Kłodzku nie zgadzają się na zwolnienie swojego dyrektora. Zapowiadają, że nowego szefa nie wpuszczą nawet za bramę szpitalną, a o starego będą walczyć do skutku. Mają w tym już doświadczenie.

Wejście do budynku, w którym mieści się gabinet dyrektora szpitala Aleksandra Niedzielskiego, okupowało w czwartek (16 lipca) od rana 50 osób. Głównie kobiety pielęgniarki, pracownice laboratorium, salowe, lekarki. Deklarowały, że zostaną tam aż do skutku i nie pozwolą odejść człowiekowi, który wyprowadził szpital na prostą i regularnie płaci im pensje.

Nie było za to wejścia dla nowej dyrektorki, o której protestujący personel mówi, że została "przywieziona w teczce". Potwierdzały to hasła na transparentach wywieszonych na szpitalnej bramie: np. "Dość reformy służby zdrowia w wydaniu Jagódki".

Marek Jagódka to wicestarosta kłodzki, który odpowiada za służbę zdrowia w regionie. To na jego zlecenie została przeprowadzona szczegółowa kontrola szpitalnej dokumentacji. Na jej podstawie 30 czerwca rada powiatu kłodzkiego w specjalnej uchwale negatywnie oceniła pracę dyrektora.

Niedzielskiemu postawiono 17 zarzutów, m.in. niewykonanie zaleceń NIK, nieprzestrzeganie dyscypliny pracy i zawieranie umów z podmiotami zewnętrznymi z wykorzystaniem mienia szpitala. W środę zarząd powiatu zwolnił dyrektora dyscyplinarnie.

Zwolnienie nie dotarło do Aleksandra Niedzielskiego, gdyż ten jest od kliku dni na zwolnieniu lekarskim z powodu problemów kardiologiczno-metabolicznych. Powiadomiono go zatem o tym listem poleconym, a Jagódka wysłał dyrektorowi esemesa: - Napisałem, że 15 lipca przestaje Pan pełnić funkcję dyrektora. Zakończyłem słowami: "Pozdrawiam, wicestarosta Jagódka". Ten SMS może być dowodem w sądzie pracy - mówi Gazecie Wyborczej Wrocław Marek Jagódka.

Za Niedzielskim stoją murem nie tylko pielęgniarki i salowe. Kierownicy oddziałów kłodzkiego szpitala doceniają to, że rozbudował placówkę, powiększając ją o oddział urologiczny, kardiologiczny i dodatkowe łóżka na internie. Robi też remont, dzięki czemu szpital ma nowe windy, łazienki, dach i część elewacji. – To dobry gospodarz, który w ubiegłym roku wypracował prawie 4 mln zł zysku – mówią lekarze i grożą, że odejdą z pracy, jeśli Niedzielski nie wróci do szpitala.

Aleksander Niedzielski ma 64 lata, szpitalem w Kłodzku kieruje od ponad 14. Ma już na swoim koncie jedno zwolnienie z pracy w tym szpitalu. Po raz pierwszy w 2003 r. zwolnił go ówczesny starosta kłodzki Adam Łącki.

Jak przypomina Gazeta wówczas załoga też zareagowała protestem i przez kilka dni okupowała siedzibę starostwa. Zwolnienie wycofano.

Załoga stanęła za nim murem również cztery lata temu, gdy walczył o większy kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia. Do Wrocławia przyjechały z nim dwa autokary pracowników. Czekały pod jednym z centrów handlowych na Bielanach, a dyrektor busem podjechał do dolnośląskiego NFZ przy ul. Joannitów. Razem z nim kilkuosobowa orkiestra. - Tumult zrobili nieziemski. Mieli gwizdki i syreny - wspomina pracownik Funduszu. Niedzielski zagroził, że jeśli dyrektor NFZ nie zwiększy kontraktu, może w każdej chwili wezwać posiłki z Bielan i dostał to, co chciał.

Nową dyrektorką ma zostać Teresa Krakowska, była szefowa szpitala w Katowicach, który pod koniec ubiegłego roku został przekazany zakonowi bonifratrów. Jagódka mówi, że kandydatka zgłosiła się sama, jest księgową i ma doświadczenie w ochronie zdrowia.

16 lipca nowej szefowej kłodzkiego szpitala nie udało się wejść na teren szpitala, ale ma ona nadzieję na konstruktywną rozmowę w najbliższym czasie. Załoga odmawia spotkania.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum