Kiedy spółka pracownicza ma szansę na osiągnięcie sukcesu

Autor: WOK/Rynek Zdrowia • • 16 września 2013 08:57

W skład spółki pracowniczej - która może być efektem przekształcenia szpitala - poza jego pracownikami powinni wchodzić menedżerowie, ludzie, którzy nie znają się na leczeniu, ale umieją sprawnie i efektywnie zarządzać - mówi w wywiadzie dla miesięcznika Rynek Zdrowia Jarosław Józefowicz*, prezes zarządu Toruńskich Zakładów Materiałów Opatrunkowych SA.

Kiedy spółka pracownicza ma szansę na osiągnięcie sukcesu
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

Rynek Zdrowia: - W 1991 r. pracownicy Toruńskich Zakładów Materiałów Opatrunkowych utworzyli spółkę, która przejęła przedsiębiorstwo. Czy można mówić o specyfice zarządzania spółką pracowniczą?

Jarosław Józefowicz: - Przemiany społeczno-polityczne w 1989 r. i powstanie wolnego rynku postawiły przed nami zupełnie inne wymagania, ale jednocześnie dały ogromne możliwości. My wykorzystaliśmy tę szansę. W 1991 roku udało się nam przekonać załogę, Radę Pracowniczą, związki zawodowe do przekształcenia w spółkę akcyjną. W historii nie ma chyba przykładu tak udanej prywatyzacji tak dużej firmy państwowej.

To był niewątpliwie przełomowy moment naszej historii. Akcje wykupiło ponad 90% załogi, liczącej wówczas 850 pracowników. Dla większości z nich taki krok oznaczał konieczność zaciągnięcia kredytu, zastawienia własnego mieszkania.

Przypomnę, że w tamtym czasie stopy procentowe oscylowały w okolicach 50%. Dziś nikt tamtych decyzji nie żałuje, ale wtedy były one związane ze sporym ryzykiem. Uważam za wielki sukces, że udało się nam wtedy przekonać załogę do naszej wizji rozwoju przedsiębiorstwa. Bez tego odważnego kroku nie bylibyśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy.

Akcjonariat TZMO SA tworzą obywatele polscy, osoby fizyczne. Jest ich niespełna 1000. Od momentu powołania do życia spółki przyjęliśmy założenie, że do grona akcjonariuszy, poza jego trzonem utworzonym z ówczesnych pracowników TZMO, wchodzą również przedstawiciele środowiska medycznego i toruńskiego uniwersytetu. To miał być dodatkowy zastrzyk, wzmacniający naszą siłę. Uzupełniający o te kompetencje, których w swoim gronie nie mieliśmy. Taki model trwa do dziś i niewątpliwie pomaga w rozwoju przedsiębiorstwa.

- Czy tę formę własności warto polecać innym podmiotom w branży medycznej, np. szpitalom, z których wiele boryka się z poważnymi problemami finansowymi?
- Szpital jest specyficznym miejscem, w którym podstawowym celem jest leczenie ludzi. Jednak nawet tak ważnego celu, jakim jest ratowanie życia i zdrowia, nie można realizować w oderwaniu od elementarnych zasad zarządzania. Dlatego uważam, że w skład spółki, która ma być efektem przekształceń, poza pracownikami szpitala, powinni wchodzić menedżerowie, ludzie, którzy nie znają się na leczeniu, ale umieją sprawnie i efektywnie zarządzać.

Czyt. także: Wzięli sprawy w swoje rece. Nie wszystkim się udało

- Czy rozpoczynając u progu lat 80. pracę w TZMO przewidywał pan, że Zakłady mogą w przyszłości stać się globalną organizacją, inwestującą w kilkunastu krajach, obecną ze swoimi produktami w ponad 65 - na pięciu kontynentach?
- Na początku lat 80. to była zupełnie inna firma, bo inne było otoczenie i realia ówczesnej gospodarki. Jednak pomimo ograniczeń, jakie tworzył miniony system, wieloletnia dyrektor TZMO, moja poprzedniczka, Pani Kazimiera Stemposz, tworzyła atmosferę sprzyjającą zmianom, rozwojowi sprzedaży na rynki poza Polską i wprowadzaniu nowych technologii.

Gdy kontrakty dochodziły do skutku, na wyjazdy zagraniczne zabierała ze sobą kadrę, która poznawała świat i inną rzeczywistość gospodarczą. To otwierało nas nie tylko na nową wiedzę, ale uczyło marzyć. W konsekwencji pozwoliło przygotować TZMO do zmian. Zatem, czy przewidywałem tak dynamiczny rozwój firmy? Mogę powiedzieć, że byliśmy mentalnie do niego przygotowani i ogromnie zdeterminowani do ciężkiej pracy, by osiągnąć sukces.

* Cały wywiad z Jarosławem Józefowiczem - w najnowszym, wrześniowym wydaniu miesięcznika Rynek Zdrowia (nr 9/2013).

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum