Karmić sondą, bo się opłaca?

Autor: Dziennik/Rynek Zdrowia • • 26 sierpnia 2009 10:33

Za dobę pobytu pacjenta w szpitalu, który jest karmiony za pomocą łyżeczki NFZ płaci 198 złotych. Z kolei utrzymanie pacjenta, któremu pokarm podawany jest przy użyciu sondy zostało wycenione przez płatnika na 71 złotych.

Karmić sondą, bo się opłaca?
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

Regionalne oddziały NFZ rozesłały do wszystkich zakładów pisma, które dzielą pacjentów ze względu na sposób, w jaki spożywają szpitalne posiłki. Kategorię „0" dostaje osoba, która nie jest w stanie samodzielnie jeść i musi być karmiona przez zgłębnik lub gastrostomię. Kategoria „5" z kolei przypisana jest choremu, który potrzebuje pomocy w krojeniu, smarowaniu masłem albo jedzenie podawane jest mu łyżeczką przez pielęgniarkę. Dobowy pobyt osoby z pierwszej grupy wart jest 198 złotych, z drugiej tylko 71 złotych – donosi Dziennik.

Grażyna Buczkowska, prezes Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych jest zdumiona taki dzieleniem pacjentów na grupy.

- Obawiam się, że niedługo Fundusz może dojść do wniosku, że pacjent, który korzysta z pampersa, a nie cewnika, też powinien być inaczej wyceniony, bo w końcu może samodzielnie oddawać mocz. Szykuje nam się naprawdę godna starość - komentuje.

Anna Peciak, dyrektor Zakładu Opieki Długoterminowej w Katowicach, wyjaśnia, że w jej placówce na 113 pacjentów problemy z jedzeniem ma połowa, ale tylko nieliczni karmieni są sondą. Zaznacza, że różnica w komforcie jest niewyobrażalna.

- Zakłady opiekuńcze będą podłączać ludzi do sondy, bo nie będą miały wyjścia. Karmienie takiej osoby ręcznie jest bardzo absorbujące i czasochłonne. Czasem trwa kilka godzin w ciągu doby. Jeśli NFZ nie będzie dawał dość pieniędzy, to zabraknie środków na personel, czyli nie będzie miał kto tego robić. I koło się zamyka - tłumaczy pytany o zdanie przez Dziennik prof. Tomasz Grodzicki, krajowy konsultant ds. geriatrii.

Jego zdaniem taką wyceną Fundusz de facto daje jasny komunikat: podłączajcie pacjentów do sond, bo tak się bardziej opłaca i jest o wiele wygodniej. Grodzicki tłumaczy, że opieka nad obłożnie chorym, który ma sondę, a tym karmionym łyżeczką niewiele się różni, jeśli chodzi o koszty. Trzeba mu podać leki, drogie maści przeciwodleżynowe, zapewnić rehabilitację.

Zdaniem NFZ decyzja jest jak najbardziej racjonalna. Bo jak tłumaczy, Karolina Jasik z biura prasowego im bardziej pacjent wymaga opieki specjalistycznej, tym więcej pieniędzy idzie na ten cel.

- A karmienie dożylne i dojelitowe jest droższe od karmienia łyżeczką. Poza tym przecież pielęgniarkę może w karmieniu udciążyć ktoś inny, na przykład członek rodziny. 

- Mam 113 pacjentów, odwiedzających ich regularnie mogę policzyć na palcach obu rąk. Taka jest smutna polska rzeczywistość  - mówi Peciak.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum
    PARTNER SERWISU
    partner serwisu

    Najnowsze