Jest ogromny problem z transportem pacjentów wymagających opieki lekarza

Autor: Piotr Wróbel • Źródło: Rynek Zdrowia08 grudnia 2022 06:00

Finansowanie przez Narodowy Fundusz Zdrowia pilnych transportów międzyszpitalnych pacjentów w celu ratowania ich życia i zdrowia do ośrodków o wyższym poziomie referencyjności okazało się dobrym rozwiązaniem. Jednak szpitale nadal mają problem z zapewnieniem transportu chorych wymagających w jego trakcie opieki lekarza. Są też sytuacje, gdy oczekiwanie na karetkę wydłuża się.

Jest ogromny problem z transportem pacjentów wymagających opieki lekarza
Transport międzyszpitalny. Szpitale nadal mają problem z zapewnieniem opieki lekarza. Fot. Shutterstock
  • NFZ płaci za transporty międzyszpitalne pacjentów wymagających pilnej pomocy w ośrodkach o wyższym poziomie referencyjności
  • Wprowadzone rozwiązanie zdjęło ze szpitali obowiązek zapewnienia transportu medycznego, poprawiło też jego organizację
  • Szpitale nadal mają problem z zapewnieniem transportu pacjentów wymagających stałej opieki lekarza, bo nie ma ich w ambulansach "na NFZ"
  • - Warto rozważyć wprowadzenie dla ratowników medycznych specjalizacji, dotyczącej transportów międzyszpitalnych, by mogli zastąpić lekarzy - proponuje Jarosław Madowicz, prezes PTRM
  • Problem z szybką dostępnością transportów międzyszpitalnych naszym zdaniem nie został w pełni rozwiązany - ocenia dr hab. Anetta Lasek-Bal, prof. Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, śląski konsultant wojewódzki w dziedzinie neurologii

Za transporty międzyszpitalne płaci NFZ

Na początku 2020 r. oddziały wojewódzkie NFZ przejęły od szpitali finansowanie transportów międzyszpitalnych. To transporty pacjentów potrzebujących pomocy w ośrodkach o wyższym poziomie referencyjności w stanach: niewydolności oddechowej wymagającej sztucznej wentylacji, niewydolności układu krążenia, stanach wymagających interwencji chirurgicznej i po zabiegach.

Oddziały wojewódzkie NFZ podpisują umowy na takie świadczenie gwarantowane z firmami przewozowymi i przedstawiają ich listę szpitalom wraz z numerami kontaktowymi do dyspozytorów. Wprowadzone rozwiązanie zdjęło ze szpitali obowiązek zapewnienia transportu medycznego, poprawiło też jego organizację.

- Z tego świadczenia jesteśmy zadowoleni, bo wspiera ono logistykę szpitali - przyznaje dr n. o zdr. Jarosław Madowicz, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 3 w Rybniku, prezes Polskiego Towarzystwa Ratowników Medycznych. Jak jednak dodaje, nie jest to jeszcze - w opinii dyrektorów szpitali - produkt, który kompleksowo rozwiązuje problem transportu medycznego i sanitarnego. Szpitale nadal mają problem z zapewnieniem transportu pacjentów wymagających opieki lekarza.

Jak podaje, Andrzej Troszyński, p.o. rzecznika prasowego Centrali NFZ, w kraju świadczenia udzielane przez zespół transportu medycznego są realizowane przez 127 zespoły w ramach 59 umów. W 2021 roku wykonano ok. 41,5 tysiąca transportów.

Po analizie pierwszego roku obowiązywania nowego zakresu świadczeń, udzielanych przez zespoły transportu medycznego w oparciu o umowy z NFZ, w czterech województwach (mazowieckim, opolskim, podlaskim, śląskim) ich liczba uległa zmniejszeniu, co NFZ tłumaczy optymalizacją.

- Po wzroście wysokości ryczałtów dobowych, wynikających z wyceny Agencji Oceny Technologii Medycznej i Taryfikacji, od lipca 2022 r. stawka ryczałtu za funkcjonowanie zespołu transportowego waha się w skali kraju od 4002,72 do 4447,48 zł. Średnia stawka ryczałtu dobowego w Polsce wynosi 4420,28 zł. Łączna wartość zakontraktowanych świadczeń w latach 2020-2022 opiewa na kwotę 475 558 612 zł - podaje Andrzej Troszyński.

"Trzeba znaleźć lekarza"

Firmy, które mają podpisane umowy z Funduszem na transport międzyszpitalny, podstawiają ambulanse z ratownikami medycznymi (lub pielęgniarką w zespole), wyposażone jak karetki systemu państwowego ratownictwa medycznego. Świadczenie realizowane w oparciu o umowę z NFZ nie obejmuje jednak opieki lekarskiej.

Obecność lekarza podczas transportu dotyczy np. sytuacji, gdy konieczne jest przewiezienie pacjenta podłączonego do respiratora lub wymagającego otrzymywania leków, do podawania których ratownik medyczny nie ma uprawnień. Wtedy opiekę lekarza w transporcie międzyszpitalnym karetką „funduszową” szpital musi zapewnić sam. Takie rozwiązanie zakłada rozporządzenie ministerialne.

- Trudność takiego rozwiązania polega na tym, że trzeba znaleźć lekarza, który odejdzie od swoich obowiązków na oddziale i wsiądzie do podstawionego ambulansu - wskazuje dyr. Jarosław Madowicz.

Dodaje: - Trudno też wymagać od lekarza, by obsługiwał nieznany sobie sprzęt zainstalowany w ambulansie i będąc pracownikiem szpitala zlecał podawanie leków zespołowi ambulansu, który nie jest mu podległy służbowo.

Te i podobne problemy są dobrze znane dyrektorom wszystkich szpitali.

- Lekarze niechętnie podejmują takie zadania, tłumacząc się innymi obowiązkami, ale również wskazują na nieuregulowaną kwestię odpowiedzialności wynikającą stąd, że działają poza miejscem pracy i nie mają ubezpieczenia na taką okoliczność. Ten argument szczególnie podnoszą lekarze zatrudnieni w szpitalu w oparciu o umowę cywilno-prawną - mówi nam prof. Krystian Wita, z-ca dyr. ds. medycznych Górnośląskiego Centrum Medycznego – Szpitala w Katowicach Ochojcu.

Nieliczne szpitale dysponują własnymi ambulansami z lekarzem, ale wtedy jest to miejsce pracy lekarza, co zmienia ww. budzące wątpliwości okoliczności. Większość szpitali usługę transportu z lekarzem kupuje w firmach zewnętrznych prowadzących działalność komercyjnie.

Szpitale podpisują umowy komercyjne. Jaka stawka?

Takich firm na rynku ochrony zdrowia nie ma wiele, gdyż prowadzenie transportów międzyszpitalnych jest dużym wyzwaniem logistycznym. Szpitale podpisują z nimi umowy komercyjne, w oparciu o rozstrzygnięte przetargi. 

- Najistotniejsze kryteria, na które zwracamy uwagę zawierając umowę, to czas reakcji na wezwanie, odległość, jaką pokonuje karetka w drodze z bazy do szpitala oraz cena usługi, określona za godzinę czy przejechany kilometr – wyjaśnia dyr. Madowicz. Jak mówi, stawki godzinowe podawane przez firmy za taką usługę wynoszą około 500 zł za godzinę lub więcej, co jest niemałym kosztem dla szpitala.

- Możliwość skorzystania z usługi komercyjnej firmy przewozowej to czasami loteria - mówi w oparciu o doświadczenie dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Rybniku. - Bywają godziny, gdy karetki z zespołem z lekarzem są dostępne i oczekują na wezwanie, ale są też okresy, gdy nagle kumuluje się wiele wezwań, ambulanse są zajęte, co znacznie wydłuża czas oczekiwania na transport.

Co istotne, karetki systemowe państwowego ratownictwa medycznego dyżurujące w pogotowiu w oparciu o obowiązujące przepisy nie mogą wykonywać transportów międzyszpitalnych. Są potrzebne w gotowości w pogotowiu ratunkowym.

Ratownik medyczny ze specjalizacją mógłby zastąpić lekarza?

- Jeśli pojawia się pacjent wymagający pilnego transportu, np. z udarem, gdzie o skuteczności leczenia decyduje wykonanie procedury w „oknie terapeutycznym”, to czasami zdarza się, że wojewódzki koordynator ratownictwa medycznego wyraża zgodę na transport pacjenta zespołem systemu. W takich przypadkach możliwe jest powołanie się na dobro wyższe, są to jednak absolutnie wyjątkowe sytuacje, gdyż karetki systemu muszą pozostawać w gotowości do wyjazdów do zdarzeń – tłumaczy dyr. Madowicz.

W jego przekonaniu w realizacji transportów międzyszpitalnych pacjentów wymagających specjalistycznej opieki można rozważyć przyjęcie usprawniających rozwiązań organizacyjnych.

- Jeśli po wejściu w życie ustawy o zawodzie ratownika medycznego pojawi się możliwość robienia specjalizacji, to warto rozważyć wprowadzenie dla ratowników z odpowiednim przygotowaniem i doświadczeniem specjalizacji dotyczącej transportów międzyszpitalnych - zauważa.

- W mojej ocenie mogliby zastąpić lekarza w opiece nad pacjentem w karetce transportowej. Taka specjalizacja wymaga opracowania programu. Jest to jednak kierunek, w którego realizacji widziałbym możliwość poszerzenia zakresu udzielania tego rodzaju świadczenia, co wpłynęłoby na jego dostępność - podsumowuje.

NFZ nie analizuje, czy wprowadzenie transportów międzyszpitalnych opartych o umowy podpisywane z firmami przez Fundusz przyspieszyło czas w jakim karetki transportowe docierają do szpitali.

Czas dotarcia karetki

- Nie mamy dowodów na to, że wprowadzenie transportów międzyszpitalnych jako osobnego świadczenia finansowanego przez NFZ skróciło czas transferu pacjenta z udarem ze szpitala prowadzącego pierwszą fazę leczenia do naszego ośrodka - mówi dr hab. Anetta Lasek-Bal, prof. SUM z Centrum Leczenia Udarów Mózgu w Górnośląskim Centrum Medycznym w Katowicach-Ochojcu, kierująca Kliniką Neurologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, konsultant wojewódzki w dziedzinie neurologii.

Natomiast, jak przyznaje profesor, nowe rozwiązanie w zakresie transportów międzyszpitalnych spowodowało, że nie dochodzi już do sytuacji, gdy pacjent zgłoszony początkowo przez szpital nie dociera w ogóle do Centrum z powodu braku karetki transportowej.

- Zdarzały się sytuacje, że lekarz usiłował znaleźć transport dla pacjenta wstępnie zakwalifikowanego do trombektomii, lecz z braku dostępności karetki musieliśmy odstąpić od procedury. Takiej sytuacji nie było w ostatnich kilku miesiącach - podkreśla profesor.

 - Jak wynika z naszych danych, średni deklarowany przez dyspozytora czas, w jakim karetka transportowa dociera po pacjenta oczekującego na transport do naszego ośrodka, wynosi 28 minut. Nie odnotowaliśmy jednak wyraźnego skrócenia średniego czasu dotarcia pacjenta z udarem - ocenia Anetta Lasek-Bal.

Dodaje: - Nadal jednak spotykamy się z sytuacjami, kiedy transport pacjenta wydłuża się, co wynika z trwającego godzinę i dłużej oczekiwania na przyjazd karetki transportowej. Problem z szybką dostępnością transportów międzyszpitalnych naszym zdaniem nie został w pełni rozwiązany - mówi konsultant.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum
    PARTNER SERWISU
    partner serwisu

    Najnowsze