Jedna uczelnia - jeden szpital. Część inwestycji w regionach zbędna? Resort przedstawia najnowsze plany

Autor: Luiza Jakubiak/Rynek Zdrowia • • 11 czerwca 2013 20:17

Szpitale kliniczne zawsze publiczne? Niekoniecznie - uważają przedstawiciele sektora prywatnego. Zarządzanie wszystkimi szpitalami z poziomu województwa? Na to nie godzą się samorządy powiatowe. Pomysłów na zmiany systemu opieki zdrowotnej jest wiele. O tych, które niemal na pewno będą realizowane przypomniał we wtorek (11 czerwca) wiceminister Sławomir Neumann.

Podczas debaty eksperckiej "Optymalny model organizacji systemu ochrony zdrowia", zorganizowanej przez Uczelnię Łazarskiego (11 czerwca), wiceminister Neumann wskazał, że reforma NFZ niesie ze sobą dwa kluczowe elementy.

Po pierwsze, w zakresie polityki regionalnej. Ministerstwo chce stworzyć mapy potrzeb zdrowotnych, które dla lokalnych polityków "byłyby wyznacznikiem i drogowskazem, ale nie determinantą". Dotyczy to także inwestowania w ochronę zdrowia na poziomie regionu i kraju. 

- Mamy wrażenie, że wiele inwestycji prowadzonych obecnie w regionach jest zbędnych. Nie stać nas na nie, mając potrzeby zdrowotne zabezpieczone w innych miejscach. Często dotyczy to projektów z wykorzystaniem środków unijnych - decyzja o inwestycji zapada tylko z przyczyn politycznych, a nie merytorycznych czy zdrowotnych. Chcielibyśmy tę politykę regionalną prowadzić bardziej skutecznie i racjonalnie - zapowiedział.

Drugim celem - przypomniał wiceminister - jest pozostawienie NFZ jedynie w funkcji płatnika i przekazanie oddziałom regionalnym Funduszu osobowości prawnej.

- Chodzi o oddzielenie NFZ od taryfikacji świadczeń, której dzisiaj sam dokonuje i od kontroli samego siebie. Odstępujemy także od ustalania takich samych zasad kontraktowania dla różnych regionów - powtórzył minister wcześniejsze zapowiedzi.

Zdaniem wiceministra, zapowiadane zmiany w NFZ odbywają się na kilku płaszczyznach i mają przygotować rynek na pojawienie się w przyszłości kilku płatników: - Planujemy oddać do końca roku projekt o dodatkowych ubezpieczeniach zdrowotnych. Szukamy rozwiązań, które spowodują, że ubezpieczenia zdrowotne staną się produktem masowym.

Model samorządowy

Eksperci zauważają jednak, że projektowane zmiany nie oddają w pełni roli, jaką w systemie opieki zdrowotnej mogą pełnić samorządy.

- Obecnie nie wiadomo, kto odpowiada za zapewnienie dostępu do świadczeń poszczególnych rodzajów. Taka odpowiedzialność nie została nigdzie ustawowo określona - mówił Maciej Dercz z Instytutu Organizacji Ochrony Zdrowia Uczelni Łazarskiego. Nawiązał do planów jeszcze z czasów minister zdrowia Franciszki Cegielskiej: pieniądze pójdą za pacjentem, gmina będzie odpowiadała za podstawową opiekę zdrowotną, powiat za lecznictwo specjalistyczne, a województwo za szpitale wysokoprofilowe. Dzisiaj takiego podziału nie ma.

Dlatego - jak przekonywał ekspert - też dzisiaj nie ma jednolitej polityki zdrowotnej kształtowanej o kryteria na terenie całego kraju. Każdy samorząd może robić co chce i nikt tego nie weryfikuje, nawet w zakresie polityki regionalnej.

Na taki bałagan nas nie stać - zaznaczał ekspert, przedstawiając swój autorski projekt zmian:

- Mówiąc o nowym przyporządkowaniu poszczególnych rodzajów świadczeń do poszczególnych rodzajów jednostek samorządu terytorialnego widzę to na zasadzie porozumienia: samorząd województwa powinien odpowiadać za cały obszar szpitalnictwa. Gdyby polityka finansowa była prowadzona na jednym szczeblu samorządu, który będzie koordynował szpitale o randze powiatowych, regionalnych i krajowych, byłaby to polityka lepiej zorganizowana, skoordynowana, oparta na kooperacji, a nie konkurencji - poddawał pod rozwagę.

Na co nas stać
Dr Dercz wskazał także na potencjalne problemy powiatów w związku z nałożeniem na nie obciążeń finansowych. Zgodnie z ustawą o działalności leczniczej od 1 stycznia br. samorządy, które nie przekształcą szpitali, będą musiały pokryć ich ujemny wynik finansowy w ciągu trzech miesięcy od upływu terminu zatwierdzenia sprawozdania finansowego.

W przypadku niewywiązania się z tego obowiązku samorządy w ciągu 12 miesięcy będą zmuszone do zmiany formy organizacyjno-prawnej szpitala (przekształcenia szpitala w spółkę kapitałową lub jednostkę budżetową) albo do jego likwidacji.

Pytał: - Czy samorządy powiatowej będą w stanie ze względu na szczupłość budżetów ponieść konsekwencje finansowe takich radykalnych kroków, a także ponosić konsekwencje braków finansowych przy niedostatecznych wycenach świadczeń procedur szpitalnych przez NFZ?

Na poziom samorządu powiatowego - według eksperta z Uczelni Łazarskiego - powinna zostać przekazana odpowiedzialność za zadania z zakresu zdrowia publicznego, opieki zdrowotnej nad dziećmi, opieki specjalistycznej, a gminom z zakresu podstawowej opieki zdrowotnej.

Plan spotkał się z kontrargumentacją Marka Wójcika, wiceprezesa Związku Powiatów Polskich: - Nas na to nie stać. W przypadku takiego rozwiązania odetniemy się od aktywności samorządów powiatowych, bliższych lokalnej społeczności. Poza tym przez ostatnie kilkanaście lat powiaty dopłaciły do infrastruktury zdrowotnej 5 mld złotych.

Zwrócił też uwagę na mocną polaryzację województw w zakresie polityki zdrowotnej: - Część z nich idzie do przodu i modernizuje sieć szpitali, część wyczekuje, co będzie się działo dalej.

Łączyć na siłę? Tylko kliniczne
Wiceminister Neumann przyznał, że resort zdrowia nie chce narzucać władzom samorządowym modelu zarządzania. Jak mówił, w każdym województwie marszałek zarządza kilkoma lub kilkunastoma szpitalami, w ekstremalnym przypadku na Śląsku - ponad 40.

Przypomniał, że pojawiają się zarzuty, iż ustawa o działalności leczniczej nie wymusza koordynacji i łączenia jednostek. Jednak ustawa nie zabrania konsolidacji szpitali i łączenia ich w holdingi. - Mimo takich możliwości nie widzę dzikiego pędu samorządowców do takich działań. Nie wszystko w prawie musi być wpisane wprost. Można się oczywiście zastanowić czy nie należałoby przymuszać do racjonalnych działań. Jednak nie było to zamiarem ustawodawcy - tłumaczył.

Jedynym wyjątkiem od tej zasady są plany związane ze szpitalami klinicznymi i instytutami naukowo-badawczymi. - Zasada "jedna uczelnia, jeden szpital" zostanie wpisana do ustawy o szpitalach klinicznych, którą chcemy procedować już w czerwcu - przekazał wiceminister Sławomir Neumann.

Dodał: - Ta zmiana powinna spowodować lepsze zarządzanie kosztami i jest odpowiedzią na problem zbyt małej konsolidacji poszczególnych placówek. Nie ma uzasadnienia sytuacja, gdy jeden właściciel, czyli uczelnia medyczna, zarządza kilkoma konkurującymi między sobą szpitalami. Mija się to z celem i efektywnością.

Dodatkowo minister zapowiedział przygotowanie dla szpitali klinicznych jasnych kryteriów, w tym liczby łóżek i procedur, które będą musiały być realizowane na terenie szpitala, by mogły one pełnić funkcje dydaktyczne.

Trzy opinie o przyszłości systemu
- Możemy dzisiaj zastanawiać się nad tym, czy powinna istnieć sieć szpitali, czy pójdziemy w kierunku konkurencyjności na rynku i zabezpieczania potrzeb zdrowotnych przez różnych ubezpieczycieli, dając szansę tym, którzy nie chcą być skazani tylko na jednego publicznego płatnika. Ale z pewnością państwo nie może zdjąć z siebie odpowiedzialności za system opieki zdrowotnej. Dlatego nasz plan zakłada, że główne szpitale zawsze będą publiczne - podsumował wiceminister Neumann.

Takiej pewności nie podziela Robert Mołdach, ekspert ochrony zdrowia: - To, że główne szpitale będą zawsze publiczne, jest odważną tezą. To zweryfikuje rozwój gospodarki i ekonomii. Szpitale pozostaną publicznymi tylko wtedy, gdy - zgodnie z zasadą pomocniczości - społeczeństwo i obywatele nie będą potrafili zrealizować tych zadań samodzielnie.

Jak przypomniał prof. Maciej Krzakowski, konsultant krajowy w dziedzinie onkologii klinicznej, podstawową sprawą jest zapewnienie dostępności do świadczeń. Czy osiągniemy to na zasadzie centralizacji czy atomizacji, nie ma znaczenia z perspektywy chorego.

- Możemy kierować się zasadą decentralizacji i przekazywania samorządom większego zakresu zadań, jednak nad całym systemem musi pozostać koordynacja centralna. Obecny system, jak każdy inny, niesie ze sobą ryzyko zaistnienia pewnych nieprawidłowości: za dużo szpitali, za dużo łóżek, niepotrzebne hospitalizacje. Dlatego potrzebna jest instytucja koordynująca i monitorująca nie tylko zdarzenia medyczne, w tym zachorowalność i chorobowość, ale także wydatki i jakość usług.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum