Jedna opinia blokuje refundowanie przez NFZ radioterapii protonowej

Autor: IB/Rynek Zdrowia • • 21 kwietnia 2016 05:21

Nadal nie wiadomo, czy dorośli pacjenci z glejakami mózgu będą mieli szansę na leczenie radioterapią protonową w Centrum Cyklotronowym Bronowice Instytutu Fizyki Jądrowej PAN w Krakowie. Opinia jednego eksperta przystopowała proces zmierzający do finansowania tych procedur przez NFZ.

Stanowisko terapeutyczne w Centrum Cyklotronowym Bronowice; FOT. Materiały prasowe

Jak poinformowała 6 kwietnia br. Gazeta Wyborcza, chodzi o ekspertyzę prof. Lucyny Kępki, kierownika Zakładu i lekarza kierującego Oddziałem Klinicznym Radioterapii SPZOZ MSW z Warmińsko-Mazurskim Centrum Onkologii w Olsztynie, konsultanta wojewódzkiego w dziedzinie radioterapii onkologicznej.

Opinia specjalistki trafiła do Warmińsko-Mazurskiej Izby Lekarskiej w ramach konsultacji projektu rozporządzenia ministra zdrowia zmieniającego rozporządzenie ws. świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego.

W ocenie prof. Kępki, jak podaje GW, w przypadku wysokozróżnicowanych glejaków mózgu u dorosłych brakuje w literaturze światowej informacji o udokumentowanych przypadkach skuteczności radioterapii protonowej i jej przewadze nad leczeniem w "klasycznych" ośrodkach radioterapii.

"(...) Opinia ekspertów została oparta na mało licznych grupach ocenianych retrospektywnie, w których przeżycie niczym nie różniło się od grup historycznych leczonych fotonami. Wysokozróżnicowane glejaki mózgi WHO GII to nowotwory, w których efekt dawki nie został udowodniony, a nawet wręcz przeciwnie: dwa badania z randomizacją wykazały, że podwyższanie dawki prowadzi do pogorszenia wyników" - czytamy w ekspertyzie.

"Podanie stosunkowo niskiej dawki od 45 do 54 Gy we frakcjonowaniu konwencjonalnym nie stwarza szczególnych problemów w planowaniu radioterapii, a takie dawki powinno się podawać w tym wskazaniu. Dodatkowo wskazania do radioterapii w przypadku tych nowotworów są ograniczone. Choroba ta jest nieuleczalna i radioterapia tylko wydłuża okres do progresji nowotworu" - pisze specjalistka.

"Uważam zaliczenie wskazań do stosowania protonoterapii w leczeniu wysokozróżnicowanych glejaków mózgu u dorosłych za nadużycie. Dodatkowo są to stosunkowo częste nowotwory i będzie to prowadzić do znacznego wzrostu nakładów finansowych na leczenie nowotworów bez żadnego wpływu na poprawę wyników leczenia nowotworów w Polsce" - stwierdza prof. Kępka.

Zdaniem ekspertów
Opinia ta wpłynęła następnie do Naczelnej Izby Lekarskiej, a 4 marca br. Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej podjęło stanowisko ws. wspomnianego projektu rozporządzenia, uwzględniające przekazaną ocenę i postulujące skierowanie projektu do dodatkowych ekspertyz w tym zakresie.

Co na to resort zdrowia? "W związku z uwagami do ww. projektu Ministerstwo Zdrowia wystąpiło do konsultanta krajowego w dziedzinie radioterapii onkologicznej o przedstawienie opinii w przedmiotowej sprawie. Minister Zdrowia przedstawi stanowisko do zgłoszonych uwag niezwłocznie po uzyskaniu opinii konsultanta krajowego" - poinformowała nas Milena Kruszewska, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia.

Rzecz w tym, że Zespół Konsultanta Krajowego ds. Radioterapii Protonowej powołany w 2014 r. w porozumieniu z resortem zdrowia już w ub.r. opracował wskazania dotyczące zastosowania radioterapii protonowej w leczeniu określonych nowotworów.

- Są to zalecenia w pełni obiektywne, zgodne ze wskazaniami towarzystw europejskich i amerykańskich. Dotyczą one nowotworów zlokalizowanych w bezpośrednim sąsiedztwie narządów krytycznie promieniowrażliwych, wymagających podania wysokiej całkowitej dawki napromieniania - mówi Rynkowi Zdrowia prof. Andrzej Kawecki, mazowiecki konsultant wojewódzki w dziedzinie radioterapii onkologicznej, kierownik Kliniki Nowotworów Głowy i Szyi Centrum Onkologii - Instytutu im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie, który uczestniczył w pracach wspomnianego zespołu.

- Do takich nowotworów zaliczają się wybrane przypadki glejaków o niskiej złośliwości, w których obszar napromieniania obejmuje guz z wąskim marginesem tkanek zdrowych, zlokalizowany bezpośrednio w sąsiedztwie np. nerwów wzrokowych czy pnia mózgu - wyjaśnia specjalista.

- Wówczas otwiera się furtka dla napromieniania wiązką protonów. Każdy przypadek wymaga jednak indywidualnej oceny i decyzji lekarza - dodaje.

Prof. Rafał Tarnawski, kierownik III Kliniki Radioterapii i Chemioterapii Centrum Onkologii - Instytutu w Gliwicach, współpracujący z IFJ PAN w Krakowie, zwraca uwagę, że choć wysokozróżnicowane glejaki mózgu są chorobą śmiertelną, to jednak młodzi pacjenci mają szansę żyć nawet 10-15 lat.

- Radioterapia protonowa wpływa na wydłużenie przeżycia, a ponadto napromienianie wiązką protonów jest tak precyzyjne, że chroni części mózgu, które nie są zajęte przez nacieki glejakowe - tłumaczy. - Tym bardziej, że mamy coraz lepsze techniki obrazowania i można dokładnie zaplanować napromienianie z zastosowaniem rezonansu.

Zaskoczenie na ostatniej prostej
Prof. Tarnawski nie ukrywa, że radioterapia protonowa jest droższa od fotonowej. - Bardziej skomplikowana jest instalacja do napromieniania: protony są cięższe niż elektrony i trudniej je rozpędzić. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę bardzo wysokie ceny nowoczesnych leków stosowanych w onkologii, okaże się, że ta metoda wcale nie kosztuje więcej - zaznacza profesor.

Przypomina ponadto, że krakowski cyklotron jest aparaturą na najwyższym światowym poziomie, a jej zaawansowanie technologiczne umożliwia napromienianie znacznie większej grupy chorych niż wskazania opracowane przez komisję powołaną do oceny technologii. Potencjalnie duża grupa chorych mogłaby być wyleczona bez powikłań.

Prof. Marek Jeżabek, dyrektor Instytutu Fizyki Jądrowej PAN w Krakowie nie ukrywa, że opinia negująca sens stosowania radioterapii protonowej w leczeniu wysokozróżnicowanych glejaków mózgu u dorosłych była dla niego zaskoczeniem. - Wybieranie wskazań do tej terapii trwa już trzeci rok, a ekspertyza prof. Lucyny Kępki pojawiła się na ostatniej prostej - zaznacza dyrektor IFJ PAN.

Pacjenci pytają o terapię
Także i on przypomina o zespole ekspertów powołanym przez konsultanta krajowego w dziedzinie radioterapii onkologicznej, prof. Rafała Dziadziuszkę, który po ponad rocznej pracy i konsultacjach z zagranicznymi ekspertami z najlepszych ośrodków klinicznych, przygotował dla Ministerstwa Zdrowia listę wskazań dla radioterapii protonowej w maju 2015 r.

- Wielu czołowych polskich onkologów argumentowało, że lista jest bardzo konserwatywna i powinna zostać poszerzona. Jednak w lipcu 2015 r. ówczesny minister zdrowia zdecydował, że listę należy radykalnie ograniczyć po to, by Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji zdążyła z oceną celowości stosowania protonoterapii dla świadczeń refundowanych oraz ich wyceną - wskazuje prof. Jeżabek.

Dodaje, że po ponownej analizie dokonanej przez ekspertów w październiku 2015 r. prezes AOTMiT ustalił listę wskazań i na tej podstawie w lutym 2016 r. Ministerstwo Zdrowia przygotowało projekt rozporządzenia "koszykowego".

- Jestem zdziwiony stanowiskiem Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej, które, na podstawie pojedynczej opinii, postuluje zatrzymanie całego procesu legislacyjnego i ponowne skierowanie sprawy do oceny ekspertów. Od października ub.r. jesteśmy gotowi do przyjmowania pacjentów i otrzymujemy mnóstwo pytań, kiedy zaczniemy - mówi dyrektor krakowskiego Instytutu.

Dyrektor IFJ PAN ustosunkował się także do wyceny kosztów radioterapii protonowej dokonanej przez AOTMiT: 60 tys. zł w przypadku dorosłych i 73 tys. zł w przypadku dzieci, łącznie z kosztami przygotowania i planowania.

Przychód i koszt
- Z naszego punktu widzenia ważny jest całkowity przychód z tej działalności, tj. liczba pacjentów pomnożona przez koszt na jednego pacjenta. Jeśli jednak w rezultacie ograniczenia listy świadczeń finansowanych przez NFZ okaże się, że placówki ochrony zdrowia leczą u nas protonami kilkudziesięciu pacjentów rocznie, to przychód nie pokryje ponoszonych przez nas kosztów - ocenia prof. Jeżabek.

Dodaje, że gdyby jakikolwiek szpital zamierzał oferować radioterapię protonową, musiałby liczyć się z faktem, iż sam tylko serwis kosztowałby 2,5 mln euro rocznie. Do tego należy doliczyć ogromne rachunki za energię elektryczną, ponieważ cyklotron musi pracować na okrągło.

Wskazuje jednak, że Centrum Cyklotronowe Bronowice przy odpowiedniej liczbie pacjentów będzie w stanie funkcjonować w oparciu o wyceny dokonane przez AOTMiT.

- W naszym przypadku koszty eksploatacyjne mogą ulec bardzo dużemu zmniejszeniu: mamy wyszkolony personel i możemy negocjować wielokrotnie niższe koszty serwisu. Robimy wszystko, by sprostać wyzwaniu i rozpocząć terapię, pomimo bardzo - naszym zdaniem - zaniżonej wyceny kosztów - wyjaśnia dyrektor IFJ PAN.

- Będzie to wielokrotnie tańsze niż wysyłanie pacjentów za granicę. Koszt trwającej 1 tydzień protonoterapii guza prostaty w Pradze wynosi 40 tys. zł. Tymczasem koszt protonoterapii nowotworów głowy w Krakowie, w przypadku których napromienianie wiązką protonów trwa 6-7 tygodni, został wyceniony na 60 tys. zł. Nie jest to zatem szokująco wysoka wycena - argumentuje prof. Jeżabek.

 

 

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum