Jarosław Kaczyński mówi o pracy lekarzy w Niemczech. Sprawdziliśmy, jakie są tam warunki

Autor: Luiza Jakubiak • Źródło: Rynek Zdrowia03 sierpnia 2022 06:00

- Pracuję jako lekarz w Niemczech od 2018 roku i przez ten czas nigdy nie potrzebowałam dodatkowej pracy - opowiada Anna Ewa Dąbrowska. - Nie spotkałam się jeszcze z sytuacją, aby lekarz krążył między szpitalem, a przychodnią. Chyba że zdecyduje się na pół etatu w szpitalu i pół w przychodni.

Jarosław Kaczyński mówi o pracy lekarzy w Niemczech. Sprawdziliśmy, jakie są tam warunki
Standardowo lekarz w Niemczech pracuje 40 godzin w tygodniu Fot. AdobeStock
  • Anna Dąbrowska: w Niemczech obowiązuje bardzo prosty system płac lekarskich rozpisany w postaci tabeli, uzależniony od stażu pracy oraz pełnionej funkcji w szpitalu
  • Ustalaniem tych taryf zajmuje się Marburger Bund. To związek zawodowy lekarzy, który reprezentuje ich jako grupę zawodową
  • To co jest w tabelach, to jest podstawa. Do tego dochodzą jeszcze dyżury. W sumie lekarz po studiach zarobi ok. 4 tys. euro netto z dyżurami
  • - Zawód lekarza w Niemczech jest traktowany jak każdy inny. Może dlatego nie wywołuje takich emocji jak w Polsce, gdzie nadal chce się go widzieć jako powołanie, a od lekarza wymaga się bezwzględnego poświęcenia - mówi nam Anna Dąbrowska

W Niemczech lekarz zarabia zgodnie z systemem wynagrodzeń lekarskich

Jarosław Kaczyński powiedział o zarobkach lekarzy: "Jak to jest naprawdę wybitny lekarz to niech zarabia i 60, czy nawet 80 tys. miesięcznie. Niektórych to może oburzyć, ale niech nawet tak będzie, ale pod jednym warunkiem: że pracuje tylko w tym jednym miejscu, a nie, że jest ciężko zmęczony, bo zaraz leci dorabiać więcej. To nie może być wyścig. Tak proszę państwa jest w Niemczech". Sprawdzamy więc, jak zarabiają lekarze w Niemczech.

Luiza Jakubiak, Rynek Zdrowia: W dyskusji o zarobkach lekarskich w Polsce przewija się wątek niemiecki. Padają wymowne kwoty, które robią wrażenie. Ale czy same kwoty oddają istotę problemu?

Anna Dąbrowska: W Niemczech jest zupełnie inny system wynagrodzenia i inny system opieki zdrowotnej. Trudno jest porównać te dwa systemy. Jak popatrzy się na same kwoty, to oczywiście w Niemczech na jednym stanowisku lekarz zarabia lepiej, ale to się wiąże z ograniczeniem innych form pracy dodatkowej. Trzeba o tym wiedzieć przed wyjazdem. Przynajmniej na początku lekarzowi musi odpowiadać praca tylko w jednym miejscu.

Pani wyjechała w 2018 roku?

Jesienią 2017 roku. Na początku to nie była praca na etat. Żeby zacząć pracę w Niemczech, trzeba mieć Approbation (pol. aprobacja). W pierwszej kolejności lekarze z Unii Europejskiej muszą zdawać tak zwany Fachsprachprüfung, czyli egzamin potwierdzający znajomość niemieckiego języka medycznego. Po jego zdaniu automatycznie dostaje się Approbation, czyli dokument odpowiadający polskiemu prawu do wykonywania zawodu.

Czekanie na aprobację, w zależności od Kraju Związkowego, trwa nawet kilka miesięcy. W Dolnej Saksonii miałam ten egzamin dopiero pod koniec kwietnia 2018 roku, czyli po ponad 6 miesiącach od złożenia wniosku. 

W oczekiwaniu na egzamin, podpisałam umowę na płatną hospitację. Jest to forma praktyk, przed uzyskaniem prawa do wykonywania zawodu. Niestety nie wszyscy lekarze mają takie szczęście i możliwość odpłatnej hospitacji. Zależy to głównie od dobrej woli szpitala. By nie wypaść z obiegu, niektórzy są zmuszeni robić wolontariat.

Jest jeszcze inna forma zatrudnienia polegająca na złożeniu wniosku o czasowe pozwolenie na pracę. W tym czasie dostaje się termin na zdanie egzaminu aprobacyjnego, gdzie sprawdzana jest wiedza ogólnomedyczna. W tym wypadku uzyskanie aprobacji może trwać nawet 2-3 lata. Z tej formy zmuszeni są korzystać lekarze spoza Unii Europejskiej, ponieważ ich dyplomy ukończenia studiów medycznych nie są bezwarunkowo uznawane.

Po uzyskaniu aprobacji, wchodzi się na rynek pracy i zarabia zgodnie z systemem wynagrodzeń lekarskich w Niemczech. To bardzo prosty system płac rozpisany w postaci tabeli, uzależniony od stażu pracy oraz pełnionej funkcji w szpitalu.

Kto ustala stawki wynagrodzeń?

Ustalaniem tych taryf zajmuje się Marburger Bund. To związek zawodowy lekarzy, który reprezentuje ich jako grupę zawodową. Marburger Bund pertraktuje stawki wynagrodzenia i uczestniczy w negocjacjach ustalających warunki pracy dla lekarzy. Te taryfy i tabele wynagrodzeń są aktualizowane mniej więcej co dwa lata.

Związek ma też swoich prawników, którzy pomagają członkom na przykład w przypadku łamania warunków pracy. Każdy lekarz może się do nich wtedy zgłosić.

Czy te tabele płac są obowiązujące dla szpitali?

Nie, ale myślę, że najlepiej jest pracować w szpitalu, który swój system płac opiera właśnie o te tabele. Ogłoszenia o pracę dla lekarzy zawierają informację czy płacą zgodnie z tymi taryfami czy nie. Praktycznie wszystkie szpitale komunalne płacą zgodnie z tymi taryfami.

Nie jest możliwe, żeby lekarz w jakimś szpitalu dostał dużo mniejszą kwotę. To raczej działa w drugą stronę - szpitale mogą płacić więcej, aby podnieść swoją konkurencyjność. W Niemczech nadal brakuje lekarzy. Jeżeli szpitale nie będą płacić według tych taryf, to żaden lekarz nie będzie chciał tam pracować.

Jeżeli w danym szpitalu brakuje lekarzy, ordynatorów, czy specjalistów, to często można wynegocjować więcej. Dotyczy to przede wszystkim ordynatorów, w przypadku których stawki ustalane są indywidualnie. Mnie też taka sytuacja się przydarzyła. Podczas rozmowy o pracę wspomniałam, że chciałabym zrobić sobie miesiąc wolnego przed objęciem nowej posady. Zostałam jednak skuszona wyższą pensją, przeskoczeniem o jedną rubrykę w tabeli, żebym tylko zaczęła najszybciej jak to tylko możliwe.

Zdarzają się szpitale prywatne, które nie posługują się taryfami. Ale z reguły one i tak płacą więcej, żeby tylko ściągnąć potrzebnych specjalistów.

To są zasady rynkowe. Zawód lekarza w Niemczech jest traktowany jak każdy inny. Może dlatego nie wywołuje takich emocji jak w Polsce, gdzie nadal chce się go widzieć jako powołanie, a od lekarza wymaga się bezwzględnego poświęcenia.

"Nikogo nie dziwią zarobki lekarzy"

Zatem te taryfy to takie minimum wynagrodzenia, w dodatku jawnego, publicznie dostępnego?

Tak, to jest wyznacznik, ile mniej więcej musi wynosić pensja lekarza, żeby szpital był konkurencyjny. 

Informacje o negocjacjach, o wzroście wynagrodzeń, są podawane do wiadomości publicznej. 

Czy niemieccy lekarze nie mają problemu z taką przejrzystością? Bo przy tak regulowanym systemie dość łatwo policzyć, kto ile zarabia.

Nie wydaje mi się, żeby mieli z tym problem. I rzeczywiście to jest bardzo łatwe do policzenia. To co jest w tabelach, to jest podstawa. Do tego dochodzą jeszcze dyżury.

A jak reaguje społeczeństwo na takie informacje? Czy jawne dane o zarobkach jednej grupy zawodowej wzbudzają takie emocje jak w Polsce?

Nie, z mojego doświadczenia wynika, że to jest po prostu informacja, którą przyjmuje się to do wiadomości. To, że jestem lekarzem, że zarabiam tyle, a tyle, nie wywołuje jakichkolwiek emocji.

Myślę, że w Polsce temat zarobków lekarzy wzbudza tak duże kontrowersje przez to, że lekarz jest zawodem publicznym. Przyszli medycy są kształceni, a potem opłacani z publicznych pieniędzy, natomiast pacjenci i jednocześnie podatnicy – mają swoje oczekiwania w zakresie opieki zdrowotnej. Tymczasem dostają niewiele.

Myślę, że gdyby zmienił się nie tylko system wynagradzania lekarzy, ale też nastąpiłaby poprawa opieki zdrowotnej pacjentów oraz gdyby zmniejszyły się kolejki do lekarzy i zwiększyła się dostępność do świadczeń, to wzrosła by także akceptacja i zrozumienie lepszych zarobków lekarzy.

W Niemczech zawód ten wzbudza raczej dużo współczucia i zrozumienia ze względu na to, ile godzin pracujemy, ze względu na dyżury oraz na pracę w weekendy. 

Tutaj też panuje zupełnie inna kultura pracy. Wszyscy się dziwią, gdy ktoś pracuje w weekendy i święta, a co dopiero na 24-godzinnym dyżurze?!

Dużo można dorobić na tych dyżurach?

Przede wszystkim warto wiedzieć, że stawka godzinowa po godzinie 17:00 jest niższa niż normalna. Wysokość zależy od wykonywanej podczas dyżuru ilości pracy. Szpitale wyliczają, ile średnio podczas dyżuru pracuje lekarz i na tej podstawie ustalają stawki. Może to być 70 procent, ale równie dobrze 95 procent normalnej stawki godzinowej. Z tego względu dyżury wśród większości lekarzy traktowane są jako nieodłączny element tej pracy, a nie jak lukratywne dodatkowe źródło dochodu.

Warto zaznaczyć, że podczas 24-godzinnego dyżuru mam do dyspozycji w pełni wyposażony pokój do spania wraz z łazienką. Jeśli pozwala na to sytuacja na oddziałach mogę spędzić tam większość dyżurowego czasu, co w Polsce nie zawsze spotyka się ze zrozumieniem pacjentów, jak i pozostałego personelu medycznego, w myśl zasady „Ale jak to?! Na dyżurze i śpi?!“. Oczywiście nie zawsze jest tak różowo i zdarza się, że podczas dyżuru śpię tylko 2 godziny.

Niemieckie prawo nie zezwala na dyżurowanie bez ograniczeń. Marburger Bund walczy nie tylko o lepsze zarobki lekarzy, ale też o poprawę ich warunków pracy. Przyjmijmy, że w danym okresie np. sześciu miesięcy, średnia dyżurów nie może przekraczać czterech w miesiącu, a do tego muszą być zagwarantowane dwa wolne weekendy. Jeżeli zdarzyłoby się tak, że w szpitalu byłoby mało lekarzy i jeden pracowałby przez trzy weekendy w jednym miesiącu, to w kolejnym musiałby zrobić tylko jeden dyżur, albo nie miałby ich w ogóle. Średnia dla tego okresu może wynieść maksymalnie dwa dyżury w miesiącu i ani jednego więcej. 

Pracowałam w sumie w czterech szpitalach. I w żadnym z nich nie robiłam więcej niż 4 dyżury miesięcznie. Za te 4 pełne dyżury w miesiącu (3 w dni robocze, od 17 do 8 rano i jeden weekendowy 24-godzinny) wychodzi ok. 1000 euro na rękę.

Czyli związek broni lekarzy przed pracodawcami, żeby ci nie zmuszali lekarzy do pracy ponad normę? Lekarze godzą się, żeby w ich imieniu ustalać taką górną granicę?

Tak, w Niemczech jest tendencja, żeby raczej zmniejszać liczbę godzin pracy. Standardowo lekarz w Niemczech pracuje 40 godzin w tygodniu. Obowiązkowe 30-minutowe przerwy nie są płatne. Przykładowo, kiedy zaczynam pracę o godzinie 8:00, kończę ją o godzinie 16:30, ale płacone jest za 8 godzin. Z kolei przy nadgodzinach – od półtorej godziny wzwyż, przerwa musi wynosić 45 minut.

Wiem, że w polskich szpitalach część lekarzy pracuje na etatach, a część na kontraktach. Lekarzy kontraktowych nie obowiązują żadne zasady. Myślę, że jest to nadużywane zarówno przez jedną, jak i drugą stronę.

W Niemczech wygląda to trochę inaczej. Są lekarze kontraktowi pracujący w oparciu o tzw. Honorarbasis. Firmy ich zatrudniające szukają dla nich miejsc pracy mających w większości charakter zastępstwa lub dyżurowy. W tym systemie obowiązują zupełnie inne stawki - około 100 euro na godzinę. Nie jest to jednak zbyt popularna forma zatrudnienia.

W Niemczech lekarz po studiach zarobi ok. 4 tys. euro netto z dyżurami

Lekarz w Polsce biega z jednego miejsca pracy do drugiego, z dyżuru na dyżur. Mając na uwadze słowa o Niemczech, OZZL ocenia, że lekarze są gotowi na pracę w jednym miejscu, w publicznej ochronie zdrowia za 18 tys. zł "na rękę”. Czy wspomniana przez panią praca na jednym etacie plus te 4 dyżury miesięcznie wystarczają do dobrego życia? Czy trzeba jeszcze gdzieś dorabiać?

Lekarz po studiach zarobi ok. 4 tys. euro netto z dyżurami, więc jak najbardziej wystarcza. Specjaliści, jeśli chcą, mogą zostać ordynatorami zaraz po ukończonej specjalizacji. Jest bardzo wiele takich ofert pracy.

Pracuję jako lekarz w Niemczech od 2018 roku i przez ten czas nigdy nie potrzebowałam dodatkowej pracy. Nie wiem dokładnie, jak jest w innych specjalizacjach, ale takie realia są w psychiatrii. Jedyne co robiłam ponad etat, to pisałam opinie sądowo-psychiatryczne. To jest dobrze płatne zajęcie, ale wiąże się z koniecznością oddania części honorarium dla szpitala, pod którego nadzorem powstają te ekspertyzy. Jeden szpital, w którym pracowałam brał 50 procent, drugi z kolei tylko 10 procent.

Zastanawiam się, gdzie jeszcze mogłabym dorobić i ciężko mi cokolwiek wymyśleć. W Niemczech są szpitale i przychodnie, które mają swoich lekarzy. Tu nie ma czegoś takiego, że pracuje się w jednym miejscu, później leci do drugiego, a wieczorem przyjmuje prywatnie.

W każdej umowie, którą podpisywałam, była klauzula, że w razie chęci podjęcia dodatkowej pracy w innym miejscu, mój aktualny pracodawca musiał wyrazić na to zgodę. 

Tutaj nie ma też zwyczaju, że po specjalizacji lekarz zakłada prywatną praktykę i przyjmuje pacjentów w swoim gabinecie. Oczywiście istnieją tutaj praktyki lekarskie, ale ich liczba jest ograniczona i kontrolowana przez odpowiednią instytucję (Kassenärztliche Vereinigung). Liczba praktyk jest określana na liczbę mieszkańców danego miasta bądź regionu. Taką praktykę można przejąć na przykład od lekarza przechodzącego na emeryturę lub otworzyć ją, kiedy pojawi się zapotrzebowanie z uwagi na zwiększenie się liczby mieszkańców. Można również być w nich zatrudnionym, podobnie jak w szpitalach, na podstawie umowy o pracę.

Nie spotkałam się jeszcze z sytuacją, aby lekarz krążył między szpitalem, a przychodnią. Chyba że zdecyduje się na pół etatu w szpitalu i pół w przychodni. Ale jak już wcześniej powiedziałam - pracodawca musi wyrazić na to zgodę.

Etat lekarza można też redukować i zamiast 40 godzin tygodniowo pracować 30, 20, itd. Tylko wtedy zarobki są odpowiednio niższe. 

Z pewnością zarobki młodych lekarzy w Niemczech są bez porównania wyższe niż w Polsce. Czy wyjazd do pracy w Niemczech jest tak samo atrakcyjny finansowo dla specjalistów?

Sytuacja młodych lekarzy jest dużo lepsza w Niemczech niż w Polsce. Czy zarobki lekarzy specjalistów są równie atrakcyjne? Na pewno nie wszystkim opłaca się wyjeżdżać i są w Polsce lekarze, którzy w kraju zarabiają więcej. Tylko pytanie, jakim kosztem?

Po drugie, z tego, co widzę po prawie 5 latach doświadczenia, to fakt, że jakość pracy jest w Niemczech zupełnie inna.

Jako psychiatra mam dużo większe możliwości, między innymi diagnostyczne. Jeżeli tylko są jakieś nieprawidłowości, mogę skonsultować pacjenta z innymi specjalistami, mogę wykonać pełną diagnostykę. Na przykład diagnozując pierwszy raz u pacjenta schizofrenię, mogę zrobić punkcję lędźwiową, badanie głowy, rezonans, tomografię komputerową. Nie muszę prosić dyrektora placówki o zgodę na to i nikt mi słowa nie powie, że wykonałam te badania.

Dużo wyższy jest też komfort pracy i satysfakcja. Jest duża pomoc pracowników socjalnych. Inaczej niż w Polsce wygląda praca lekarza na oddziale. Bywa, że na dwóch lekarzy przypada nawet 24 pacjentów na oddziale, ale dzięki pomocy personelu, który przejmuje część obowiązków lekarza, jesteśmy w stanie zapewnić im opiekę. Wszystko ma swoje schematy, procedury. Jest bardzo dobra komunikacja wewnątrzszpitalna.

Ponadto szpitale biorą na siebie koszty kursów i kształcenia, nawet w psychoterapii, która kosztuje 12-13 tys. euro. Tak było w moim przypadku.

Swego czasu zastanawiałam się, czy nie podjąć dodatkowej pracy w Polsce, by mieć kontakt z polskimi pacjentami i językiem polskim. Obecnie możliwe jest przeprowadzanie konsultacji online. Byłam ciekawa i dowiedziałam się, jak to wygląda. Jednak obiecywane „aż” 15 minut na pacjenta to według mnie trochę za mało, aby komukolwiek skutecznie pomóc.

Na pewno rozważając wyjazd jako lekarz do Niemiec trzeba się zastanowić, jakie ma się priorytety, w sensie pomaganie oraz leczenie chorych i czerpanie z tego satysfakcji, czy po prostu zarabianie pieniędzy. Jeśli chodzi o to pierwsze, to między Polską, a Niemcami jest dosłownie przepaść. Dobre pieniądze, bez problemu zarobić można również w Polsce, bo nic nie reguluje naszego maksymalnego, miesięcznego wymiaru czasu pracy i możliwości jest ogrom.

Lek. Anna Ewa Dąbrowska, lekarka w trakcie szkolenia specjalizacyjnego w dziedzinie psychiatrii i psychoterapii osób dorosłych, obecnie na 5 roku. W 2017 roku, zaraz po ukończeniu studiów medycznych na Wrocławskim Uniwersytecie Medycznym oraz odbyciu rocznego stażu, zdecydowała się kontynuować dalszą karierę zawodową w Niemczech. Od 2018 roku prowadzi blog opisujący życie i pracę lekarza psychiatry w Niemczech www.lekarzodkuchni.com.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum