Katarzyna Lisowska/Rynek Zdrowia | 23-10-2015 16:43

Jakość w placówkach ochrony zdrowia musi się opłacać również finansowo

W Polsce dynamicznie rośnie liczba szpitali, które poddały się ocenie i przeszły procedurę akredytacyjną, co potwierdza wysoką jakość świadczonych w nich usług medycznych. Placówki te liczą, że decydenci zaczną doceniać ich wysiłek wkładany w podnoszenie jakości i będą preferowane w kontraktowaniu świadczeń.

Eksperci sesji "Zdrowy szpital. Bezpieczeństwo i efektywność terapii" podczas XI Forum Rynku Zdrowia. Fot. PTWP

O tym, co zrobić, aby pacjent był w szpitalu bezpieczny, jak zminimalizować ryzyko zdarzeń niepożądanych i czy opłaca się inwestować w jakość rozmawiano podczas sesji "Zdrowy szpital. Bezpieczeństwo i efektywność terapii", jaka odbyła się w ramach XI Forum Rynku Zdrowia w Warszawie.

Sesja była okazją do reprezentatywnej dyskusji nad różnymi aspektami wdrażania rozwiązań podnoszących jakość świadczeń zdrowotnych w podmiotach leczniczych.

Jakość kosztuje
Prof. Piotr Kuna, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1 im. N. Barlickiego w Łodzi zwracał uwagę, że jakość w placówce zdrowia jest najważniejsza, ale nie jest wcale łatwa do uzyskania.

- Jakość świadczeń to wypadkowa wielu elementów, w tym zaangażowania całego personelu, począwszy od lekarzy i pielęgniarek przez pracowników pomocniczych. Efektem końcowym jest zdrowy i zadowolony pacjent, ale zadowolenie to jest okupione kosztem ekonomicznym i wkładem intelektualnym. W szpitalu akredytowanym świadczenie kosztuje więcej - podkreślał profesor.

Jak zaznaczył, płatnik nie dostrzega wysiłku, jaki lecznice wkładają w otrzymanie certyfikatu oraz utrzymanie standardów jakościowych.

- Inwestycja w jakość to w codziennej pracy konieczność przestrzegania ściśle określonych standardów, prowadzenia wymaganej dokumentacji, rejestrów. Ciągła praca w tych standardach kosztuje ok. 7-8 proc. przychodów szpitala - wyjaśniał prof. Kuna, przyznając, że dlatego szpitale akredytowane oczekują lepszego finansowania. Podkreślił, że kryteria jakościowe nie są realizowane przez wszystkie podmioty, a więc są czymś, co wyróżnia z ogółu pewne placówki.

Wyścig trwa
W odpowiedzi Krzysztof Tuczapski, zastępca prezesa ds. medycznych Narodowego Funduszu Zdrowia przekonywał, że posiadanie certyfikatu to gwarancja bezpieczeństwa pacjentów, ale i personelu danej placówki zdrowia.

- Dla NFZ jakość jest podstawą i nie jest tak, że ją pomijamy. Jest ona premiowana w kontraktowaniu. Może nie tak, jak chcieliby tego świadczeniodawcy, ale parę punktów ( 5 punktów - przyp. red.), które podmioty dostają właśnie za standard świadczonych usług, nie są bez znaczenia - mówił.

Tuczapski zwracał uwagę, że ostatnie konkursy miały miejsce przed kilkoma laty. Liczy zatem, że w nowej rundzie warunki będą już inne i jakość stanie się wyraźniej premiowana.

Marcin Kalinowski z Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia podkreślał, że wysiłek, jaki muszą podjąć placówki starające się o akredytacje i konieczność utrzymania określonych standardów, póki co nie jest promowany przez płatnika, ale nie oznacza to, że zniechęca do sięgania po certyfikaty.

- Obserwujemy rosnące zainteresowania placówek podnoszeniem standardów i co najważniejsze, odnotowujemy coraz więcej pozytywnych ocen akredytacyjnych. Pozostaje liczyć, że wkrótce przełoży się to również na wymierny wynik ekonomiczny - zaznaczył i  dodał, że wyniki w postaci zmniejszenia w akredytowanych placówkach zdarzeń niepożądanych i poprawy efektów leczenia, są zauważalne już na tym etapie.

Kalinowski zwrócił również uwagę, że wśród korzyści wynikających ze stosowania określonych norm jakościowych są też: uporządkowanie procesów obsługi pacjenta oraz wzmocnienie nadzoru nad dokumentami - co na pewno jest argumentem za inwestowaniem w jakość.

Akredytacje pomagają porządkować system
Dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego, tłumaczyła, że akredytacja i certyfikacja to doskonałe narzędzia, które porządkują procesy w systemie ochrony zdrowia i większość menedżerów zdobywa je nie dla dodatkowych punktów w procesie kontraktowania, ale dlatego, że regulują one codzienne funkcjonowanie podmiotów.

- Jakość to proces ciągłego doskonalenia, ale i umiejętność analizowania i wyciągania wniosków. W Polsce nie prowadzi się jednolitej i uporządkowanej polityki mierzenia i promowania jakości w ochronie zdrowia. To musimy zmienić - zaznaczała.

Dr Gałązka-Sobotka przedstawiła wynik badania prowadzonego na zlecenie CMJ dotyczącego identyfikacji zjawiska zdarzeń niepożądanych. Wyniki tego badania - jak podkreślała - jasno wskazują, że konieczne jest ujednolicenie rejestrowania i monitorowania zjawisk niepożądanych. Dziś rozbieżność w odnotowaniu tych zjawisk w poszczególnych regionach, jak i konkretnych dziedzinach, jest niewiarygodna.

- Musimy się wciąż uczyć i doskonalić. Fakt, że odnotowano przypadek działania niepożądanego nie jest słabością. Wręcz odwrotnie, wskazuje na siłę podmiotu, który potrafi ten błąd wychwycić i to jest bardzo istotna informacja w procesie doskonalenia procedur. Musimy o tym głośno mówić, tak by i personel miał to przekonanie - komentowała.

Wskazywała, że kolejnym krokiem, jaki muszą podjąć resort i płatnik w celu doskonalenia systemu, to płacenie za realne efekty leczenia.