WOK/Rynek Zdrowia | 08-02-2018 05:51

Jakich zmian wymaga sieć szpitali? Propozycje nie dotyczą tylko pieniędzy

Resort zdrowia zapewnia, że monitoruje funkcjonowanie tzw. sieci szpitali i nie wyklucza wdrożenia zmian. Jakich korekt oczekują szefowie szpitali i eksperci? Lista ich propozycji jest spora. Dotyczy, między innymi, zasad i wielkości finansowania lecznic oraz kryteriów ich kwalifikowania do sieci.

Czy należy stworzyć szpitalną "sieć bis"? To tylko jedna z propozycji zmian w PSZ; FOT. Arch. (zdjęcie ilustracyjne)

System podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej (PSZ), czyli tzw. sieć szpitali, funkcjonuje od 1 października 2017 r.

Placówki znajdujące się PSZ podzielono na sześć poziomów - trzy podstawowe (z których pierwszy
to głównie szpitale powiatowe, drugi - ponadpowiatowe, a trzeci - wojewódzkie) oraz szpitale: pediatryczne, ogólnopolskie, a także onkologiczne i pulmonologiczne.

Lecznice zakwalifikowane do sieci mają gwarantowaną umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia, a finansowanie świadczeń oparte jest w znacznej mierze na ryczałcie.

Taki ryczałt może nas zarżnąć
O konieczności zmian w PSZ mówią Rynkowi Zdrowia zarówno zarządzający największymi szpitalami w kraju, jak i mniejszymi, w tym powiatowymi.

Wojciech Szrajber, dyrektor Wojewódzkiego Wielospecjalistycznego Centrum Onkologii i Traumatologii im. M. Kopernika w Łodzi przypomina, że placówka, którą kieruje, jest ósmym pod względem wielkości szpitalem w kraju, a zarazem jednym z większym ośrodków onkologicznych.

Łódzki „Kopernik” zakwalifikowany został do trzeciego poziomu PSZ, ma także centrum urazowe. - Obecna wysokość ryczałtowego finansowania może kiedyś zarżnąć taki szpital, jak nasz, szczególnie w kontekście prowadzenia przez nas centrum urazowego - przyznaje otwarcie dyrektor Szrajber.

- Okazuje się bowiem, że szpitale z niższych poziomów PSZ odsyłają do nas wielu swoich pacjentów. Dotyczy to z reguły najtrudniejszych, najbardziej skomplikowanych, a tym samym najbardziej kosztownych w leczeniu przypadków. Problem tkwi w tym, że obecnie, w ryczałtowym systemie, nie ma już możliwości zapłaty za nadwykonania - dodaje szef „Kopernika”.

Sztywne poziomy PSZ to pułapka?
Wskazuje ponadto na słabe strony sztywnego kwalifikowania lecznic do poszczególnych poziomów sieci.

- Jesteśmy drugim największym onkologicznym ośrodkiem w kraju. Tymczasem nie możemy korzystać z dobrodziejstw szczebla onkologicznego w sieci, bo - jako szpital wysokospecjalistyczny - jesteśmy na trzecim poziomie PSZ (są w nim szpitale wojewódzkie - red.). Na takim sztucznym podziale sieciowych kategorii tracimy finansowo - mówi dyrektor Szrajber.

Dodaje, że w przypadku łódzkiego „Kopernika” bardzo niekorzystne są również limity dotyczące wielkości finansowania centrów urazowych. - Ponieważ mamy w Polsce tylko 13 takich centrów, może warto rozważyć zniesienie limitów finansowania ich działalności - stwierdza.

Także Marek Wójcik, ekspert Związku Miast Polskich, były wiceminister cyfryzacji, zwraca uwagę na kwestie kwalifikowania szpitali o różnej specyfice do jednego systemu PSZ. Zauważa też, że wdrażając tak poważną reformę z góry trzeba założyć, że praktyka zweryfikuje ustawowe regulacje i konieczne będą korekty.

- Przede wszystkim niezbędne jest zwiększenia nakładów na leczenie szpitalne, aby wykorzystać potencjał i efektywność funkcjonowania placówek, które znalazły się w sieci - podkreśla ekspert.

Pomysł na „sieć bis”
Zaznacza, że należy także pomyśleć o zbudowaniu odrębnej sieci dla pewnej grupy podmiotów: - W obecnym systemie podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej są lecznice, które w pełni spełniają warunki wejście do takiej właśnie sieci „B” - tłumaczy Wójcik.

- Są to m.in. szpitale spełniające ważną rolę w związku ze zmianami demograficznymi i starzeniem się społeczeństwa. Prowadzą one przede wszystkim internę, rehabilitację, psychiatrię, czy opiekę długoterminową - wylicza. - To placówki nastawione nie na działalność „ostrą” i bieżące leczenie, ale na realizację świadczeń uzupełniających, które będą bardzo ważne w niedalekiej przyszłości.

W opinii Marka Wójcika z jednej strony stworzenie swoistej „sieci bis” stworzy dla tych jednostek „szansę na przetrwanie, z drugiej zaś strony pozwoli na dostosowanie struktury ich usług do faktycznych wyzwań, jakim system będzie musiał sprostać po 2020 roku”. - Takie szpitale powinny mieć nie tylko osobne finansowanie, ale przede wszystkim odrębny zakres zadań - zaznacza.

Dodaje, że obecnie wiele tego typu mniejszych jednostek „załapało się do najniższej kategorii w sieci, ale to wcale nie znaczy, że złapały pana Boga za nogi”. - Ich sytuacja finansowa nie uległa poprawie. Co więcej, szpitalom tym będzie coraz trudniej konkurować z dużymi podmiotami - przewiduje ekspert Związku Miast Polskich.

W opinii Marka Wójcika konieczne jest także przejście na ryczałt 10-letni: - Wyzwoli to wśród zarządzających znacznie większą niż obecnie wolę do inwestowania, także w personel - zaznacza i wskazuje, że długoterminowy ryczałt umożliwi m.in. bardziej racjonalne planowanie rozwoju szpitali, zakresu świadczeń oraz zasobów kadrowych - uważa ekspert.

Oddziały poza siecią w sieciowych szpitalach
Natomiast zdaniem Mariusza Wołosza, wiceprezesa Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego i dyrektora Szpitala nr 2 w Mysłowicach warto przemyśleć, czy oddziały, które znalazły się poza siecią, a funkcjonują w szpitalach sieciowych, nie powinny zostać do niej włączone.

- Ograniczony został dostęp do poszczególnych procedur, szczególnie w zakresie neurologii i okulistyki. I to pomimo konkursów uzupełniających - stwierdza Wołosz.

Kolejnym problemem, na który wskazuje, jest zaprzestanie rozliczania nadwykonań: - Efekt będzie taki, że na wielu oddziałach, szczególnie tych z małym kontraktem, przyjęcia planowe zostaną ograniczone do minimum.

Wiceprezes ZSzPWŚ zwraca również uwagę na nieracjonalność różnicowania wartości procedur ze względu na poziom wykonania świadczeń, na przykład w przypadku endoprotez. - Brak korekt w tym zakresie będzie zwiększał kolejki oczekujących, a tym samym liczbę niezadowolonych pacjentów - uważa Wołosz.

Projekty, które budzą niepokój
Z kolei Marek Wójcik nie ukrywa, że w kontekście funkcjonowania sieci niepokój mogą budzić projekty rozporządzeń ministra zdrowia, dotyczące ogólnych warunków kontraktowania oraz kontraktowania w lecznictwie szpitalnym i ambulatoryjnej opiece specjalistycznej.

- Na razie prace nad tymi regulacjami wstrzymano - zostały skierowane do poprawek. Jeżeli okaże się jednak, że resort zdrowia wprowadzi w tych rozporządzeniach rozwiązania eliminujące możliwość łączenia potencjału lekarskiego w szpitalu i AOS, to będzie oznaczać dla systemu wręcz katastrofę - ostrzega Marek Wójcik.

Tłumaczy, że jeżeli placówka nie ma zbyt dużego kontraktu na lecznictwo szpitalne, wówczas „wolne moce kadrowe można wykorzystać w opiece ambulatoryjnej”. Zdaniem eksperta pozwala to nie tylko na lepszą efektywność zarządzania personelem, ale także umożliwia swoistą koordynację opieki nad pacjentami między AOS a lecznictwem szpitalnym.

- Gdyby na takie łączenie nie pozwolono, menedżerowie stanęliby przed jeszcze większym problemem kadrowym niż obecnie, a wiele małych szpitali powiatowych będzie na potęgę zamykało oddziały - podkreśla.

- Natomiast ważną i korzystną korektą w sieci szpitali powinno być większe niż obecnie premiowanie jakości świadczeń. W tym celu potrzebna jest odwaga w kształtowaniu i wdrażaniu wskaźników medycznych w systemie oceny jakości - podsumowuje Marek Wójcik.

MZ monitoruje i nie wyklucza zmian
Przypomnijmy, że do sieci zakwalifikowano 594 szpitale, z których 516 to placówki publiczne, a 78 to szpitale niepubliczne. 26 stycznia br. w Sejmie wiceminister zdrowia Katarzyna Głowala zapewniała posłów, że funkcjonowanie sieci jest przez resort uważnie monitorowane. - Niewykluczone, że zostaną wprowadzone pewne zmiany - poinformowała.

- To, że szpital nie wszedł do sieci, nie oznacza, że został zdyskwalifikowany z systemu; może się ubiegać o środki w ramach konkursów, które są prowadzone na bieżąco - wskazała. Dodała, że „trudno na razie oceniać działanie regulacji, bo nie ma jeszcze pełnych raportów za pierwsze miesiące”.

W zamyśle Ministerstwa Zdrowia, wprowadzenie sieci szpitali ma m.in. poprawić koordynację leczenia pacjenta i zapewnić lepszą dostępność do poradni przyszpitalnych. Skrócić mają się także kolejki na SOR-ach i w izbach przyjęć.