Jak pogodzić finansowanie klinik z ich misją: resort zapowiada cięcie węzła gordyjskiego

Autor: Ryszard Rotaub/Rynek Zdrowia • • 17 maja 2010 06:30

Departament szkolnictwa i nauki Ministerstwa Zdrowia przygotował propozycje systemowych zmian dotyczących szpitali klinicznych. W najbliższych dniach mają one trafić na biurka szefów resortu. Fakt, że czeka nas kolejne podejście do problemu szpitali klinicznych portal rynekzdrowia.pl potwierdził w biurze prasowym ministerstwa.

W którą stronę będzie zmierzało prawo regulujące sytuację klinik?

O samym dokumencie zawierającym propozycje zmian w zarządzaniu i finansowaniu klinik niewiele wiadomo. W biurze prasowym MZ przekazano nam, że do czasu zakończenia wewnętrznej dyskusji nad dokumentem, oficjalne stanowisko MZ nie będzie prezentowane.

Trzeba jednak pamiętać, że dysputa o miejscu, roli i misji szpitali klinicznych w systemie ochrony zdrowia, także o ich zadłużeniu, trwa już wiele lat.

– Na razie dyskutujemy o przyszłym kształcie takich regulacji, a właściwie o kolejnym „projekcie projektu” ustawy dotyczącej jednostek klinicznych – mówiła jeszcze w marcu prof. Małgorzata Tafil-Klawe, prorektor ds. Collegium Medicum UMK, podczas konferencji regionalnej Rynku Zdrowia pt."System opieki zdrowotnej. Ogólnopolskie problemy - regionalna perspektywa", zorganizowanej w Bydgoszczy.

Ktoś nowy w klinice
Jednakże toczący się spór między środowiskami „dyrektorskimi” a „rektorskimi” na temat klinik został ostatnio przyćmiony właśnie informacjami o tym, że Ministerstwo Zdrowia pracuje nad rozwiązaniem problemu zadłużenia 35 z 46 szpitali klinicznych, które są winne dłużnikom ok. 1,5 mld zł, w tym 656 mln zł zobowiązań wymagalnych. Jak już pisaliśmy w portalu rynekzdrowia.pl remedium miałaby być pomoc finansowa Agencji Rozwoju Przemysłu SA (ARP) udzielona w zamian za przejęcie części udziałów w tych placówkach. Dzięki temu nie musiałyby one zwracać udzielonej pomocy.

Ale ARP mogłaby się okazać lisem w kurniku. Mogłoby przecież przejmować zadłużone kliniki, a następnie przekształcać je w spółki prawa handlowego. Byłaby to zupełnie nowa sytuacja dla uczelni medycznych. Wobec niej bledną dotychczasowe rozważania, czy uczelniana klinika jest elementem rynku ochrony zdrowia elastycznie dostosowującym swoje struktury do popytu na usługi, czy też placówką uczelni, która prowadzi dydaktykę oraz wdraża nowoczesne technologie w medycynie.

Tymczasem dla ARP zdrowie, to także nowy obszar. Portal rynekzdrowia.pl zapytał Romę Sarzyńską-Przeciechowską, rzecznika prasowego Agencji o doświadczenia jej firmy w sektorze ochrony zdrowia. Odpowiedziała, że zdecydowanie więcej mogłaby powiedzieć o strefach ekonomicznych.

Jeśli o pieniądzach mowa…
Jeśli punktem wyjścia w ministerialnej dyskusji nad ustawowymi propozycjami rozwiązań dla szpitali klinicznych będzie kwestia ich finansowania, to dalsze rozstrzygnięcia dotyczące organizacji, sposobów zarządzania, rzeczywistych kompetencji rektorów, dyrektorów i ordynatorów itp. będą tylko jej prostą konsekwencją.

Piotr Jędrzejczak, zastępca dyrektora ds. ekonomicznych Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, powiedział portalowi rynekzdrowia.pl, że spodziewa się oporu ze strony uczelni, bo udział Agencji działającej na zasadach komercyjnych zachwiałby samodzielnością uczelni, która i tak jest ograniczana w szpitalach przez NFZ. Bowiem Fundusz jest nie tylko płatnikiem, ale stał się również organizatorem ochrony zdrowia w Polsce.

Z kolei Jarosław Kozera, szef centrum konsultingowego Collegium Medicum Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu inaczej ocenia sprawę. Tłumaczy, że uniwersytet dostałby dodatkowe środki, których mu brakuje. Poza tym udział Agencji w całym przedsięwzięciu wymusiłby na klinikach i ich organach nadzorujących przygotowanie programów naprawczych i ich realne wdrożenie. Jednocześnie Agencja miałaby kontrolę nad przebiegiem wprowadzanych zmian.

Rodzi się pytanie, czy Agencja z jej biznesowym podejściem byłaby akceptowana w środowisku uniwersytetów i akademii medycznych?

Nie tędy droga?
Próby komercjalizacji oddziałów klinik były już podejmowane. Na komercjalizację chcieli na przykład postawić pracownicy II Katedry Chorób Wewnętrznych wchodzącej w skład Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Zwrócili się oni do rektora Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego z pytaniem o możliwość stworzenia spółki, w której uczelnia ma większość udziałów lub zawarcia porozumienia w systemie partnerstwa publiczno-prywatnego i przekazanie kontraktu z NFZ na rzecz nowej jednostki.

Anna Niedźwiedzka, rzecznik prasowy Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie mówiła już wtedy portalowi rynekzdrowia.pl (10 marca) o wątpliwościach, jakie mają władze.

 – Koncepcja komercjalizacji wiązałaby się z przekazaniem części kontraktu szpitala z NFZ obcemu podmiotowi, a to byłoby działaniem na szkodę Szpitala Uniwersyteckiego. Placówka jest zadłużona i musi spłacić swoje wielomilionowe zobowiązania. Niemożliwe jest też wydzierżawienie sprzętu szpitala, gdyż lecznica i tak cierpi na jego niedobór – tłumaczyła rzecznik.

Pętla zadłużenia
Dzisiaj widać już jednak, że zbliża się moment, w którym polityka Ministerstwa Zdrowia  wobec zadłużających się klinik będzie bardziej restrykcyjna. Po licznych próbach naprawy, dosypywania pieniędzy, zgłaszania dziesiątek pomysłów dotyczących poszczególnych klinik, wiadomo, że w grę mogą wchodzić jedynie rozwiązania systemowe i to nie te polegające wyłącznie na spłaceniu przez budżet zobowiązań szpitali, gdyż za jakiś czas znów utoną w długach.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum