Jacek Paszkiewicz: utrata płynności finansowej nam nie grozi

Autor: Gazeta Prawna/Rynek Zdrowia • • 06 sierpnia 2009 12:42

NFZ ma coraz niższe przychody, które do końca br. mogą się zmniejszyć o 1,8 mld zł. Spada ściągalność składki z ZUS i wpływy z KRUS. Dlatego, aby zapewnić pacjentom dostęp do świadczeń na dotychczasowym poziomie, Fundusz sięga po środki z ubiegłorocznej nadwyżki.

- Na spadek naszych przychodów wpłynęły głównie obniżające się przychody z KRUS - mówi w wywiadzie dla Gazety Prawnej prezes NFZ Jacek Paszkiewicz. - Miesiąc do miesiąca otrzymujemy z tego źródła o około 40 mln zł mniej, niż było planowane. Niestety, jest to tendencja trwała, bo wynika bezpośrednio z uzależnienia wysokości składki do KRUS od ceny jednego kwintala żyta. A ta jest obecnie bardzo niska.

Dlatego prezes Funduszu zapowiada wystąpienie do ministra zdrowia oraz ministra finansów o korektę planu finansowego NFZ na br. w zakresie przychodów i korektę przychodów z KRUS o ponad 500 mln zł. Jednocześnie zaproponuje rozwiązanie rezerwy ogólnej, która obecnie wynosi ponad pół miliarda zł. To skoryguje braki z KRUS.

Problem w tym, że środków z ZUS jest także coraz mniej. Jacek Paszkiewicz podkreśla, że szczególnie niepokojące są wahania w ich ściągalności. To sygnał, który oznacza, że za kilka miesięcy sytuacja może być jeszcze gorsza. Bardzo trudnym okresem dla systemu lecznictwa będzie 2010 i 2011 rok. Pewnej poprawy  można się spodziewać dopiero od 2012 roku.

Tymczasem w ramach funduszu zapasowego zgromadzone jest 2,7 mld zł. Zostanie on jeszcze zasilony 1,1 mld zł, jakie trafiły dodatkowo do NFZ w ubiegłym roku. Środki te posłużą do załatania niedoborów w przychodach składki w 2010 i 2011 roku, które wyniosą ponad 2 mld zł.

Pozostaje problem nadwykonań. Zdaniem prezesa NFZ dyrektorzy oddziałów Funduszu już mogą podejmować decyzję w sprawie nadlimitów z I połowy br. W przypadku nadlimitów z 2008 r. kwestia jest bardziej skomplikowana, ponieważ ubiegłoroczne umowy z NFZ już wygasły. Podstawą do zapłaty mogą być ugody przedsądowe, które są zawierane między świadczeniodawcami a Funduszem. A to zawsze trochę trwa.

Jacek Paszkiwicz odnosi się także do algorytmu podziału środków między województwami, który, jego zdaniem, powinien zostać zmieniony.

- Minister zdrowia ma ustawowy czas na podpisanie planu NFZ na kolejny rok do 14 sierpnia. Sądzę, że to wystarczająco dużo czasu na przygotowanie rozporządzenia w sprawie nowego algorytmu - dodaje. - nie sądzę jednak, żeby Ministerstwo Zdrowia zrezygnowało w ogóle z wykorzystania wskaźnika dochodowego. Zostanie on raczej zastąpiony innym. Celowe natomiast byłoby zrezygnowanie ze wskaźnika świadczeń wysokospecjalistycznych, na które NFZ musi przeznaczać obowiązkowy odpis.

Jeśli okaże się, że prognozy finansowe nie były trafne i w 2010 r. zaczną się problemy, w grę wchodzi ponowne dysponowanie 500 mln zł z tzw. rezerwy ogólnej. Analiza prawdopodobnej ściągalności składki w przyszłym roku wskazuje jednak, że szacunki płatnika są bezpieczne. Pozostaną jeszcze środki w wysokości pół miliarda złotych z funduszu zapasowego.

Potrzeby zaciągania kredytu przez NFZ także nie ma.

- Zgodnie z ustawą zdrowotną prezes NFZ może zaciągnąć kredyt za zgodą ministra finansów i ministra zdrowia tylko w sytuacji, gdy Fundusz traci płynność finansową - przypomina Jacek Paszkiewicz. - A to nam na razie nie grozi. Mam także nadzieję, że sytuacja finansowa nie wpłynie na wysokość kontraktów ze świadczeniodawcami na 2010 r.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum