JGP w ambulatoryjnej specjalistyce: gorące oceny i obawa przed chaosem

Autor: Iwona Bączek/Rynek Zdrowia • • 21 kwietnia 2009 05:54

Tydzień temu na stronie NFZ

JGP w ambulatoryjnej specjalistyce: gorące oceny i obawa przed chaosem

Fundusz czeka na uwagi świadczeniodawców do końca kwietnia br. Portal rynekzdrowia.pl poprosił o nie trochę wcześniej. Nie wszystkich dyrektorów dużych zespołów lecznictwa otwartego udało nam się namówić na komentarze i prognozy.

W przypadku szpitali często okazywało się, że zespoły analizujące projekt płatnika nie zakończyły jeszcze pracy. Ale pierwsze, najbardziej "gorące" oceny, już są.

Maria Parczyńska-Kanas, zastępca dyrektora ds. lecznictwa Zespołu Wojewódzkich Przychodni Specjalistycznych w Katowicach, uważa, że z projektu zamieszczonego na stronie Funduszu niewiele na razie wynika. Brakuje uściślenia w postaci próby wyceny punktowej oraz przybliżenia wartości punktu.

– Obecnie cena punktu w wielu specjalnościach jest tak niska, że nie da się sensownie działać – ocenia dyrektor Parczyńska-Kanas. – Najniżej wycenione porady kosztują około 8 zł, najwyżej wycenione 10 zł 60 gr. To zdecydowanie za mało. Niektóre badania są tak drogie, że trzeba udzielić za darmo kilku lub nawet kilkunastu porad, aby pokryć koszt jednego. Obecnie NFZ przedstawił nam pierwsze, wyrywkowe informacje, na podstawie których nie sposób wyobrazić sobie, jaki będzie kształt systemu. Tym bardziej, że nadal nic nie wiadomo o jego finansowaniu w drugim półroczu.

Kiedyś w szpitalu, teraz ambulatoryjnie

Dyrektor ds. lecznictwa ZWPS w Katowicach zwraca uwagę, że jej placówki dotyczą w zasadzie dwie spośród wymienionych w projekcie grup: okulistyka i ortopedia. A w okulistyce nastąpiło częściowe włączenie procedur z zakresu chirurgii jednego dnia do lecznictwa ambulatoryjnego.

– Jestem zaskoczona, że niektóre spośród procedur zabiegowych mają być, zgodnie z projektem płatnika, wykonywane w warunkach ambulatoryjnych: dotychczas były zarezerwowane wyłącznie dla lecznictwa szpitalnego – mówi Maria Parczyńska-Kanas. – Dotyczy to zwłaszcza zakresów okulistyki i ginekologii. Nie do końca to sobie wyobrażam.

Na ten sam aspekt zwróciła uwagę Krystyna Piskorz-Ogórek, dyrektor Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego w Olsztynie.

– Na przykład operacja naprawcza skaleczenia spojówki: u dorosłych może być wykonana w warunkach ambulatoryjnych, ale u dzieci nie do końca – podkreśla dyrektor WSSD. – To rodzi pytanie, na ile grupy będą zróżnicowane. Jeśli wszystko zostanie wrzucone do jednego worka, będzie kolejny problem.

To dopiero projekt
Krystyna Piskorz-Ogórek, choć nie chce odnosić się jeszcze szczegółowo do projektu płatnika, ma wiele obaw z nim związanych. Po pierwsze: kwiecień zbliża się już do końca, a pojawiły się dopiero pogrupowane zabiegi dla poradni zabiegowych. Co z innymi? Na razie nie wiadomo. Po drugie: to dopiero projekt.

– Jest bardzo późno. JGP w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej mają przecież obowiązywać już od lipca – zauważa dyrektor olsztyńskiego szpitala. – Boję się, że będziemy mieli powtórkę z ub. r., kiedy wszystko stanęło na głowie przy wdrażaniu JGP w lecznictwie szpitalnym. W lipcu i sierpniu 2008 r. mieliśmy straty w wysokości 1 mln zł z powodu problemów z rozliczeniami. Nikt nam tych środków nie zwrócił. Musieliśmy „odrabiać” je sami. Jak będzie tym razem? Optymistką nie jestem.

Poradnie Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego w Olsztynie mają obecnie wyceny w wysokości od 8,70 zł do 9,30 zł. Aby się bilansowały, cena punktu musiałaby wzrosnąć co najmniej o 20-25 proc., ewentualnie musiałby zwiększyć się zakres badań finansowanych odrębnie.

– Czarno to widzę – nie ukrywa Krystyna Piskorz-Ogórek. – Mamy 30 poradni specjalistycznych przy szpitalu specjalistycznym i tylko dlatego udaje się jakoś dopiąć budżet. Inaczej nie moglibyśmy sobie pozwolić na zbyt wiele badań, a przecież to na diagnostyce opiera się istota działania poradni specjalistycznych. Ponadto budżet poradni stanowi 15, nawet do 20 proc. budżetu szpitala. Gdyby w tym zakresie miało nastąpić tąpnięcie, grozi nam utrata płynności finansowej.

Powtórka z historii
Marek Balicki, dyrektor Szpitala Wolskiego w Warszawie, nie jest jeszcze gotów do omawiania szczegółów projektu Jednorodnych Grup Pacjentów w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej, ale - bogaty w ubiegłoroczne doświadczenia - podziela niepokój innych menedżerów.

– Po raz kolejny mamy do czynienia z wprowadzaniem bardzo poważnych zmian w ciągu roku – podkreśla dyrektor Balicki. - Zapewne zanosi się na to samo, co miało miejsce w roku ubiegłym: problemy z rozliczeniami i permanentną zmianę oprogramowania. W dodatku nie znamy jeszcze proponowanej ceny punktu. Wszystko skupi się, jak zawsze, na pacjencie.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum